16.06.2021, 08:50 Wersja do druku

Ale to już było... Farsa znów powraca do Teatru Norwida

"Prezent urodzinowy" w reż. Jerzego Bończaka w Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze. Pisze Merwan w portaliku24.pl.

fot. Marcin Kaźmieruk / mat. teatru

W sobotni (12.06) wieczór na scenie jeleniogórskiego Teatru im. Cypriana Kamila Norwida miał miejsce premierowy pokaz farsy "Prezent urodzinowy" (tytuł oryginalny: "Birthday Suite") pióra Robina Hawdona w tłumaczeniu Elżbiety Woźniak i reżyserii Jerzego Bończaka. To trzecia premiera w tym sezonie artystycznym 2020/2021.

Trudno o statystyczne podsumowanie sezonu. Do historii przejdzie jako sezon pandemii i izolacji, choć w dystansie społecznym na widowni rozpoczął się znakomicie 47. edycją Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych. Podczas lockdownu, w ramach projektu "Kultura w sieci" Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego we współpracy ze Związkiem Cyfrowa Polska, jeleniogórski Teatr im. Norwida zrealizował dwa projekty on-line: "Pustostan" Maliny Prześlugi w reż. i opracowaniu muzycznym Tadeusza Wnuka oraz "Ślub" Witolda Gombrowicza w reż. Karoliny Szczypek. Wystawiono w tym sezonie trzy zaplanowane premiery: "To wiem na pewno" Andrew Bovella w reż. Roberta Czechowskiego, "Zagraj to jeszcze raz, Sam" Woody'ego Allena w reż. Marcina Sosnowskiego oraz "Prezent urodzinowy" Robina Hawdona w reż. Jerzego Bończaka. Od 13 do 15 sierpnia zaplanowano Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych, a w dniach 2-5 października odbędą się XLVIII Jeleniogórskie Spotkania Teatralne. Ponadto w 200. rocznicę urodzin Cypriana Kamila Norwida (ur. 24 września 1821) jeleniogórski Teatr im. Norwida połączył siły z uczniami II Liceum Ogólnokształcącego w Cieplicach, którego patronem także jest Norwid – i przypomni fragmenty spektaklu z 2010 roku - "Sztukmistrz. Norwid o Polsce, Norwid o Polakach" w reż. wieloletniej dyrektorki teatru Aliny Obidniak oraz powróci do tego, co zaproponował swoim widzom w czasie pandemii, czyli do wirtualnych spotkań z poezją Norwida.

Czy zawsze szuka się w teatrze sztuki przez duże S? Nie. Czasem spędza się tu wieczór po to, by oderwać się od rzeczywistości i pośmiać. Widzowie szukający rozrywki nie zawiodą się wybierając się na ostatnią premierę Teatru im. Norwida - farsę „Prezent urodzinowy". Zresztą Teatr im. Norwida w repertuarze ma wiele komedii i fars. "Co widział kamerdyner", "Seks dla opornych", "Najdroższy", "Mąż mojej żony" i "Szalone nożyczki" – to tytuły, które nie schodzą z afisza. To jest też odpowiedź na zapotrzebowanie części publiczności nauczonej prostego, komercyjnego odbioru, tych widzów, którzy dzwonią do teatru, pytając, na czym można się pośmiać, traktując teatr trochę jak multipleks. To nie jest dobra praktyka instytucji publicznej, bo oferuje widzom coś, co jest wyłącznie lekkostrawne i przyjemne, a nie niesie ze sobą żadnych głębszych treści. Farsa rządzi się bardzo prozaicznym językiem i nieustającą bieganiną wokół własnych prozaicznych problemów.

Szalone tempo i zaskakujące zwroty akcji to tylko niektóre z wielu określeń pasujących do twórczości docenianego przez widzów i krytyków angielskiego dramaturga Robina Howdona, który wykorzystuje najstarszy farsowy schemat świata: niewierna żona i zdradzający mąż, ich kochankowie i kochanki w jednym domu plus obowiązkowe piętrowe qui pro quo, dorzucając garść stereotypów narodowych (włoski kelner) i seksualnych (przerysowana figura geja).

Jerzy Bończak, który już raz reżyserował „Prezent urodzinowy" i grał w nim kelnera Tony'ego - jedenaście lat temu w warszawskim Teatrze Komedia, zaserwował publiczności pokaźną porcję przedniej rozrywki. Świetnie skomponowanej i dobrze zagranej, której żywiołowość, soczystość i szybkość skutecznie odciągają uwagę od prostoty samej fabuły. Sztuka skrojona jest wedle dobrego przepisu: jeśli coś się czymś wydaje, to na pewno tym nie jest. Zamiast więc dość grubo ciosanych charakterów, "Prezent urodzinowy" proponuje widzom piątkę naprawdę zróżnicowanych postaci, które w miarę upływu akcji potrafią nieraz zaskoczyć nagłym przeobrażeniem czy też odkryciem szczelnie dotąd zakamuflowanej warstwy swojej osobowości.

Scena (scenografia: Klaudia Solarz, kostiumy: Sylwester Krupiński) przedzielona jest na pół i przedstawia dwa połączone apartamenty hotelowe, podobnie urządzone: łóżko, stół z dwoma krzesłami, drzwi do łazienki, drzwi z jednego do drugiego pokoju. Miały być zamknięte, ale są otwarte, dzięki czemu widz może obserwować absolutnie zwariowaną komedię pomyłek.

Kelner Tony (Robert Mania) do pokoju hotelowego wprowadza urzędnika Boba (Piotr Konieczyński), który właśnie rozstał się z żoną Liz (Magdalena Kępińska). Bob otrzymuje prezent od przyjaciela - noc z dziewczyną z agencji o imieniu Mimi. Ma nadzieję na szaleństwo, choć sam nie wie, czy więcej w nim strachu z tego powodu, czy wybujałej ekscytacji. Traf sprawia, że w pokoju obok pojawia się nieśmiała Kate (Marta Kędziora), która poprzez biuro matrymonialne umówiła się z psychiatrą Dickiem (Jacek Grondowy). Oba pokoje tworzące apartament połączone są drzwiami, które jak twierdzi kelner Tony, miały być zamknięte, ale chyba coś nie zadziałało, bo można je swobodnie otwierać. Tak oto bohaterowie sami zaczynają się gubić kto z kim miał się tak naprawdę spotkać. Wystarczy jeszcze do tego dodać, że żadna z osób nie wie jak miała wyglądać ta druga z którą przyszedł się spotkać w hotelu. I dalszego przebiegu wydarzeń nie sposób opowiedzieć sensownie, bo akcja nabiera rozpędu, a ilość pomyłek i zbiegów okoliczności powoduje mętlik w głowie nie tylko scenicznych postaci.

Aktorzy Teatru im. Norwida bawią widownię i sami się przy tym bawią świetnie. To się widzi, słyszy i czuje. Królem hotelowych perypetii jest bez wątpienia Piotr Konieczyński. Jako Bob nie schodzi ze sceny nawet na chwilę, przemieszcza się z jednego apartamentu do drugiego i wymyśla rozwiązania, by nie zaprzepaścić szansy na wyjście z opresji. Konieczyński posiada też ogromną siłę komiczną. Wnosi do przedstawienia lekkość i wdzięk, subtelność i poetycki żart, wspaniały zmysł obserwacyjny i ogromne wyczucie sceny. Jego Bob został dopracowany w każdym szczególe. Z kolei stworzony przez Jacka Grondowego psychiatra Dick jest zwichrowany i bardzo specyficzny.

Na osobną uwagę zasługuje Robert Mania w roli Tony'ego, który śledzi plany i działania czworokąta, a potem coraz bardziej w nich w uczestniczy. Doświadczenie sceniczne pozwala Robertowi Mani zbudować postać miłego i zwariowanego Włocha, którego już sama obecność na scenie jest wyczekiwana, bo wiadomo, że umie rozbawić najmniejszym nawet gestem. Kelner Tony jest tutaj do wszystkiego - przyjmowania gości, łagodzenia sporów, wyciszania emocji. Mania gra z wdziękiem, niebanalnie i subtelnie wykraczając poza schematy wyobrażeniowe; próbuje połączyć obiegowe wyobrażenia o włoskim kelnerze z wyobrażeniami o mężczyźnie z orientacją homoseksualnej.

Panom dzielnie sekundują Magdalena Kępińska oraz Marta Kędziora. Utalentowana Magdalena Kępińska jako Liz po raz kolejny wykazała się aktorską klasą, dowiodła, że i w farsie znakomicie się odnajduje. Pastelowa i zaborcza jednocześnie, trochę bojaźliwa i dbająca o małżeńską reputację, w ostatecznej chwili zachowuje takt i przyczynia się do powrotu sytuacji na dawne tory. Liz gra siebie, a także wciela się w Mimi. I tutaj ma do wygrania szeroką gamę zachowań od eleganckiej żony znudzonej małżeństwem po frywolną panienkę z agencji towarzyskiej. Z kolei Marta Kędziora w roli Kate jest pełna energii i nieprzewidywalna, a przy tym szalenie zabawna, ani przez chwilę nie zwalnia aktorskiego tempa, ujawnia przy tym także duże pokłady autoironii, potrafi tak grać kobietę rozluźnioną alkoholem, by zachować swoją delikatność i nie przekroczyć cienkiej linii, kiedy to w pijanej kobiecie więcej jest żałości niż śmieszności.

Szkoda, że ostatnimi czasy Teatr im. Norwida skupia się prawie wyłącznie na wysokim bulwarze, jakby obniżał sobie i swej widowni poprzeczkę. Znamy kłopoty przestrzenne i finansowe Norwida, a dyrektor Tadeusz Wnuk musi pamiętać o nich bez przerwy. To zrozumiałe. Tylko kto ma w końcu nawiązywać do wielkiej tradycji tej sceny, jeśli nie Tadeusz Wnuk?

Tytuł oryginalny

Ale to już było... Farsa znów powraca do Teatru Norwida

Źródło:

www.portalik24.pl
Link do źródła

Autor:

Merwan

Data:

14.06.2021