„Adonis ma gościa” Freda Apke w reż. Rafała Supińskiego w Krakowskim Teatrze Variete. Pisze Jarosław Ciszek na swojej stronie internetowej.
Jak się żyje w złotej klatce i czy lepsza od niewoli jest trudna wolność? Od ponad 15 lat sztuka Freda Apke "Adonis ma gościa" zaprasza dzieci do podglądania konfrontacji dwóch ptaków i odebrania cennej życiowej lekcji o przyjaźni, mimo trudności. Tym razem, jako siódmy z teatrów, sięgnął po nią krakowski Variete, a spektakl wyreżyserował Rafał Supiński.
Do klatki tytułowego Adonisa - przemądrzałej, pięknej i uzdolnionej papugi, trafia uratowana z wypadku wrona o imieniu Węgiel. Jak można sobie wyobrazić, spotkanie dwóch skrajnie różnych temperamentów będzie rodziło konflikty, które z czasem przekształcą się w prawdziwą przyjaźń, dającą szansę na wyciągnięcie cennej lekcji. To bardzo ważne, aby uczyć dzieci o możliwości porozumienia pomimo różnic i przyjaźni ponad podziałami. Zachwyca oprawa plastyczna spektaklu - scenografia Michała Wyszkowskiego i kostiumy Marzeny Śmietało. Bardzo doceniam też, że muzyka Jakuba Lubowicza wykonywana jest na żywo (a pomysł, by siedzących za szklaną taflą muzyków przebrać za rybki i wpleść w tekst, że to band z akwarium, zasługuje na osobne uznanie. Szkoda, że w niższych rzędach jest to mało widoczne). Trwający 1 godzinę i 15 minut spektakl uzupełniają piosenki, do których teksty napisał Jakub Szydłowski - są mądre, zabawne, wpadają w ucho i można je wykorzystać jako okazję do zabawy z publicznością, co też warto docenić. Świetna jest też choreografia autorstwa Santiago Bello. W tekście w zasadzie nie podobała mi się jedna rzecz, czyli utrwalenie stereotypu o jedzeniu przez ptaki chleba. Nawet jeśli scena ta dzieje się w wyobraźni Węgla, dobrze byłoby zastąpić chleb czymś innym, lub ewentualnie jakoś wpleść komentarz do szkodliwości tego produktu dla ptaków (skoro już wpleciono odwołanie do miejsca akcji, grając zwrotami "na dwór" - "na pole").
Aktorzy śpiewają i tańczą znakomicie, mam jednak wrażenie, że grają za mocno, zwłaszcza głosem. Teatr dla dzieci wcale nie musi brzmieć jak z kreskówki - nieco więcej subtelności i ciszy też może przynieść dobry efekt, nie trzeba wszystkiego dociskać aż tak mocno. Ale i tak można z czystym sumieniem pochwalić Michała Szostaka jako Adonisa (dublura: Krzysztof Wawiórko) oraz Julię Turczynowicz-Suszycką jako Węgla. Co ciekawe rolę drugiego z ptaków dubluje Dominik Ochociński. Oglądałem panią Julię i nieco dziwnie słuchało mi się używanych przez nią męskich końcówek. Nie wiem czemu nie zdecydowano się, że Węgiel (przynajmniej w jej spektaklach) jest kobietą. Tym bardziej z pomalowanymi na czerwono paznokciami. Ale to w gruncie rzeczy drobne sprawy - spektakl niesie młodym widzom dużo atrakcyjnej rozrywki (dla dorosłych też trafią się smaczki, choćby głosowy udział Krystyny Czubówny) w warstwie plastycznej, muzycznej i tekstowej i na pewno będzie się podobał, bo w tej klatce nie ma czasu na nudę. Może nawet przypomną sobie spektakl, czytając w kolejnych latach edukacji "Ptaszki w klatce" Ignacego Krasickiego, i jeszcze lepiej zrozumieją tęsknotę za wolnością.
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10