EN
15.03.2022, 08:49 Wersja do druku

Życie nasze powszednie z Kieślowskim w tle

„Nic o nas bez nas” wg scenar. Davita Gabuni w reż. Daty Tavadze w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. Pisze Barbara Pitak-Piaskowska z Nowej Siły Krytycznej.

fot. Giorgi Kolbaia/mat. teatru

Aulę I Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy zaadaptowano na potrzeby teatralne. Obok scenografii stworzonej przez Annę Marię Karczmarską – kilku krzeseł, stołu, lodówek i pojedynczych ścianek – rozstawiono tu także podesty z krzesłami dla widzów. I choć łatwo się domyślić, w którym miejscu za moment rozpocznie się akcja przedstawienia, to niejako granica między przestrzenią sceniczną a tą przeznaczoną dla publiczności jest zatarta. Fakt, że scenografia niemal styka się z pierwszym rzędem widowni sprawia, że obie sfery są sobie równe. Podobne odczucie pojawia się, kiedy część aktorów siedząc na krzesłach, rozstawionych w pewnych odległościach od siebie, bacznie przypatruje się publiczności. Wtedy nasze oczy spotykają się.  

W ten sposób zaczyna się „Nic o nas bez nas” – przedstawienie na podstawie scenariusza Davita Gabuni, wystawione przez Teatr Polski w Bydgoszczy we współpracy z Royal District Theatre w Tbilisi. Gruziński reżyser Data Tavadze stworzył opowieść, u której podstaw upatruję paradoksu. Z jednej strony bowiem „Nic o nas bez nas” przenosi na teatralne deski znane motywy z dokumentalnych filmów Krzysztofa Kieślowskiego. Z drugiej strony zaś całość sili się na próbę opowiedzenia historii uniwersalnej, zwykłych ludzi, pracowników fizycznych, górników, robotników, matek, dzieci, którzy niezależnie od czasów i miejsca życia starają się znaleźć sens istnienia, spełnienie i wiarę w lepsze jutro. Tavadze momentami wyobraża je na nowo, innym razem umieszcza we współczesnym kontekście, a nawet zestawia z bohaterami rodem z Gruzji.  

Tytuł spektaklu nawiązuje do filmu, którego Kieślowski był współtwórcą. Chodzi o produkcję z 1972 roku pod tytułem „Robotnicy ’71”. Nic o nas bez nas”, w której przedstawione zostało spojrzenie na codzienność polskich robotników z początku ery Edwarda Gierka. Nie jest to rzecz jasna jedyne nawiązanie do twórczości reżysera. W spektaklu pojawiają się motywy znane z takich dokumentów jak „Siedem kobiet w różnym wieku” (1979) o baletnicach na różnych etapach kariery, czy „Murarz” (1973), w którym rodzina przygotowuje się do pochodu pierwszomajowego. Z każdego z dzieł Kieślowskiego, Data Tavadze stara się wyłuszczyć wybrany przez siebie aspekt, który w szerszym kontekście okazuje się być wspólnym mianownikiem przedstawienia. Reżyser skupia się na tym co do bólu zwyczajne i przeciętne, jednocześnie wychwytuje absurdy biurokratycznych struktur, przejawy przemocy czy uwikłania w relacje władza-podwładny, dając widzowi do zrozumienia, że ta opowieść tak samo jak o bohaterach Kieślowskiego może być o każdym z nas – niezależnie od statusu społecznego czy pochodzenia. 

fot. Giorgi Kolbaia/mat. teatru

Sygnalizuje to już samo otwarcie przedstawienia. W jednej z pierwszych scen jesteśmy świadkami osobliwego przesłuchania występujących w „Nic o nas bez nas” aktorów. Marian Jaskulski, którego intuicyjnie utożsamiamy z Kieślowskim (chociaż nie jest to w żadnym momencie jednoznacznie powiedziane), przeprowadza z aktorami coś w rodzaju castingu. Kolejno podchodzą do stojącego z boku mikrofonu i w ostrym świetle reflektora odpowiadają na pytania o to kim są, jak się czują i czego chcą. Ponownie zacierają się granice między sceną a życiem, między tym co teatralne i autentyczne. Trudno bowiem jednoznacznie określić, na ile Damian Kwiatkowski, Karol Franek Nowiński, Katarzyna Pawłowska, Michalina Rodak i Małgorzata Trofimiuk są tutaj sobą, a na ile motyw ten jest wyreżyserowany. I choć wiemy, że jest to zaplanowany element przedstawienia, to zachowanie aktorów, sposób ich wypowiedzi i intonacja sprawiają wrażenie, iż równie dobrze mogłyby do odpowiedzi zostać wywołane osoby z widowni.

„Człowiek nigdy nie ogląda się na to, co zrobione, ale na to patrzy, co ma przed sobą do zrobienia” – pada w spektaklu. Postaci z „Nic o nas bez nas” to osoby najczęściej pomijane, niedostrzegane, zapomniane, które są jednak zdeterminowane, by ze swego życia wydobyć jak najwięcej. Historie zwykłych ludzi zakłócają jednak z bydgoskim spektaklu momenty tragiczne, takie jak śmierć w kopalni czy strajk, który może skończyć się dla uczestników więzieniem. Wtedy „niewidzialne” życie szarych ludzi nabiera innego wymiaru. Staje się po prostu życiem, wartością nadrzędną, która w swej zwykłości – wraz ze straconymi marzeniami i porzuconymi potrzebami – okazuje się niezwykła.

---

Davit Gabunia
„Nic o nas bez nas”
reżyseria: Data Tavadze
premiera: 8 stycznia 2021, Teatr Polski im. Henryka Konieczki w Bydgoszczy (spektakl obejrzany 20 lutego 2022)
występują: Marian Jaskulski/ Jerzy Pożarowski, Damian Kwiatkowski, Karol Franek Nowiński, Katarzyna Pawłowska, Michalina Rodak, Małgorzata Trofimiuk

Barbara Pitak-Piaskowska – doktor nauk humanistycznych, teatrolożka i kulturoznawczyni. Autorka książki „Amerykański musical teatralny i filmowy w zwierciadle groteski” oraz wielu artykułów i rozdziałów w monografiach naukowych z dziedziny historii teatru i filmu. W latach 2020-2021 była członkinią Komisji Artystycznej 27. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Jest stałą współpracowniczką Centrum Badań nad Teatrem Muzycznym Uniwersytetu Adama Mickiewicza oraz członkinią Polskiego Towarzystwa Badań Teatralnych.

fot. Giorgi Kolbaia/mat. teatru

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne