Logo
Magazyn

ZUS dla artystów: eksperci

12.06.2026, 13:48 Wersja do druku

Miliony razy w ciągu kilku dni temat dopłat do ZUS dla artystów pojawił się w mediach społecznościowych i tradycyjnych. Emocje rozpalały głównie wpisy polityków opozycji, strona rządowa przegrała walkowerem - zamilkła, zamiast przedstawiać fakty. Eksperci podatkowi zalecają, by ochłonąć i poznać mechanizm planowanego wsparcia.

Rządowa propozycja dopłat do ZUS dla artystów wywołała medialną burzę. W dyskusjach górę nad argumentami wzięły jednak emocje. Pojawiło się wiele półprawd i przekłamań. „Puls Biznesu" zapytał o zdanie ekspertów. Specjaliści od podatków i składek na ZUS, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że przyznanie najmniej zarabiającym artystom wsparcia państwa w postaci dopłat do składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i zdrowotne jest uzasadnione. Przypominają, że już obecnie jest wiele instrumentów pomocowych dla rozmaitych grup zawodowych i społecznych, i podobna pomoc dla tworzących sztukę, będących poza systemem zusowskim, nie powinna dziwić. Nasi rozmówcy podkreślają, że ideałem byłyby rozwiązania systemowe dla wszystkich, ale dotąd żaden rząd się na nie nie zdecydował.

Podatkowcy tłumaczą, że zaproponowane przez rząd przepisy uniemożliwiają wyłudzenia dopłat przez osoby, dla których działalność artystyczna nie jest istotnym źródłem dochodów, na co wskazuje wielu krytyków projektu przygotowanego przez resort kultury. Mówią też o niedociągnięciach, które trzeba poprawić w procesie legislacyjnym.

Krytyka ZUS dla artystów zalała internet

Chodzi o pomoc dla osób z nieregularnymi i najniższymi zarobkami (pułap dochodów kwalifikujących do wsparcia to 125 proc. płacy minimalnej). Według respondentów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa w ankiecie Pollstera Narodowego, które przygotowało dokument, takich osób może być obecnie ok. 21 tys. spośród wszystkich 62 tys. artystów. Jednak wiele osób jest przeciwnych dopłatom państwa do składek artystów.

W sieci od razu pojawiły się głosy pełne oburzenia. „Stop finansowaniu nierobów, beztalenci i darmozjadów z naszych pieniędzy!" - grzmiał w serwisie X Sławomir Mentzen z Konfederacji. Zalecał artystom, którzy nie mogą sami zapłacić składek, by zajęli się czym innym. W komentarzach polityków opozycji, internautów, a nawet części przedstawicieli środowisk artystycznych przeważały twierdzenia o niezgodzie na dopłacanie artystom „z moich podatków", ilustrowane zdjęciami znanych aktorów i piosenkarzy. Były słowa oburzenia na niesprawiedliwość i faworyzowanie przez rząd tej grupy zawodowej z powodów politycznych. „A co z fryzjerkami, nauczycielami, kierowcami tirów, przedsiębiorcami?" - pytano.

Jak wyliczył Instytut Monitorowania Mediów (IMM), efekt był taki, że zaledwie w ciągu kilku dni liczba interakcji we wszystkich mediach (społecznościowych i tradycyjnych) sięgnęła 100 mln. Przekaz zdominowały głosy krytyczne wobec rządowego projektu. Stanowiły ok. 80 proc. ogółu.

Rząd oddał pole opozycji

Narracja rządowa nie tylko się nie przebiła, ale praktycznie nie istniała, nie licząc rachitycznych wpisów ministry kultury Marty Cienkowskiej. Jak podał IMM, tłumaczenia rządu osiągnęły tylko ok. 1 proc. wszystkich interakcji. - Koalicja rządząca pozostała w tej debacie praktycznie niewidoczna. Czołowi przedstawiciele obozu władzy - Radosław Sikorski, Roman Giertych czy Marcin Kierwiński - nie opublikowali ani jednego wpisu na ten temat, mimo że zazwyczaj wrzucają nawet po kilkanaście postów dziennie - stwierdza Tomasz Lubieniecki z IMM. Ani jednego wpisu na portalu X w obronie rządowego projektu nie zamieścił też premier Donald Tusk. - W debacie o dopłatach dla artystów koalicja rządząca oddala pole narracyjne niemal od pierwszego dnia, a środowiska opozycyjne wypełniły je precyzyjnie dobranymi narzędziami: chwytliwym hashtagiem, twarzą sporu i kontrastem „kasjerka kontra artysta". Pytanie, czy rząd wyciągnie z tego wnioski przed kolejną politycznie wrażliwą regulacją - zastanawia się ekspert IMM.

To nie będzie dodatkowa pensja dla artystów

Eksperci podkreślają, że górę wzięły zbyt wielkie emocje i stracono z oczu treść projektu oraz warunki i zasady kwalifikowania artystów do pomocy i ustalania jej wysokości. - Wokół tej ustawy rozkręciła się nagonka na artystów i rząd, ale ta regulacja zupełnie nie dotyczy celebrytów, lecz ok. 30 proc. zarabiających poniżej płacy minimalnej. To nie byłaby państwowa pensja dla artystów. To tylko dopłata do składek dla osób o niskich, nieregularnych dochodach. Dopłata bezgotówkowa, trafiająca wprost do ZUS, weryfikowana co roku. Łączna wysokość planowanego wsparcia to ułamek kwot, jakie bez emocji jako społeczeństwo akceptujemy przy znacznie mniej policzalnych programach pomocowych - zauważa Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w inFakcie. Podaje też inne argumenty przemawiające za sensownością projektu ustawy.

ROZMOWA Z... ROBERTEM GULACZYKIEM, AKTOREM, PRZEWODNICZĄCYM ZARZĄDU GŁÓWNEGO ZWIĄZKU ZAWODOWEGO ARTYSTÓW POLSKICH

Około 30 proc. artystów nie osiąga nawet płacy minimalnej

Rządowe propozycje dopłat do ZUS-u artystów wywołały burzę w mediach społecznościowych i falę hejtu na wasze środowisko.

Ten hejt, jakiego ofiarami są artyści, wynika z fałszywego przeświadczenia, że to ludzie bogaci i elita finansowa. Jednak bardzo mały odsetek naszego środowiska to osoby dużo zarabiające. Nie należy przez ich pryzmat oceniać całej reszty. Oczywiście znane i głośne nazwiska przemawiają do wyobraźni, ale prawda jest zupełnie inna. W każdym zawodzie jest elita i pozostali, także ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Z badań wynika, że na 62 tys. artystów tylko ok. 4 proc. zarabia powyżej tzw. progu zamożności, czyli ponad 20 tys. zł miesięcznie, ale ok. 30 proc. nie osiąga nawet płacy minimalnej. Zróżnicowanie jest ogromne i nie należy wszystkich wrzucać do jednego worka.

Z dopłat do składek potencjalnie mogłoby korzystać około 20 tys. osób radzących sobie najsłabiej. Jak pan spróbuje przekonać krytyków, że artyści zasługują na taką pomoc państwa, czyli całego społeczeństwa?

Wielu artystów, moich kolegów i koleżanek po fachu, nie uzyskuje stałych wynagrodzeń. Często są to bardzo nieregularne i niskie dochody raz na kilka miesięcy, na podstawie umów cywilnoprawnych. System ZUS został zaprojektowany pod umowy o pracę. Wielu artystów nie dość, że ma bardzo skromne zarobki, to nie posiada prawa do świadczeń z ubezpieczeń społecznych. Nie mają nawet możliwości skorzystania z publicznej pomocy lekarskiej. Kobiety po urodzeniu dziecka nie mogą mieć urlopów macierzyńskich. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi ze środowiska artystycznego jest poza tym systemem i dobrze, że rząd postanowił ich do niego wciągnąć. Tym ludziom należy się pomoc, podobnie jak wielu innym grupom zawodowym. Przypomnę choćby o rolniczym KRUS czy wakacjach składkowych przedsiębiorców. Nie wypominam nikomu pomocy, ale wskazuję, że państwo wspiera, także finansowo, wiele sektorów, więc dlaczego nie mogłoby pomagać artystom, których charakter pracy takiego wsparcia wymaga.

Rządowy projekt wywołał ogromny sprzeciw na zasadzie „dlaczego mamy płacić na artystów". Mnóstwo ludzi uważa to za niesprawiedliwość i faworyzowanie waszej grupy zawodowej kosztem mało zarabiających fryzjerek, nauczycieli czy kierowców.

Nie należy zapominać, że nie ma mowy o żadnych bezpośrednich transferach pieniężnych do artystów. Rząd chce jedynie dopłacić do ich składek na ubezpieczenia społeczne, ale tylko wyrównując składkę do wysokości odpowiadającej minimalnemu wynagrodzeniu czyli do minimum, jakie otrzymują osoby na etacie. To wsparcie nie trafiałoby do zamożnych i świetnie zarabiających ludzi sztuki, bo ustawa to wyklucza. Ponadto osoby takie nie wystąpią o tę pomoc, bo jest dla nich nieopłacalna - musieliby zamknąć swoje firmy. W potrzebie są ci najsłabsi, najmniej zarabiający, często z prowincji i małych ośrodków. Chciałbym podkreślić, że kultura i sektor kreatywny to bardzo ważna część polskiej gospodarki generująca 3,5 proc. PKB. Kultura i sztuka pielęgnuje i wzmacnia naszą tożsamość i wspólnotę narodową. Nie zapominajmy o tym.

NALEŻY ICH WCIĄGNĄĆ DO SYSTEMU: Marta Cienkowska, ministra Kultury i dziedzictwa narodowego, argumentuje, że włączenie artystów do systemu emerytalnego poprzez wsparcie ich składek spowoduje, że nie będą oni wypychani poza system ochrony zdrowia i emerytalny. 

- Połowa twórców pracuje na umowach cywilnoprawnych, część bez żadnej umowy. Nieregularność dochodu w pracy projektowej nie jest wyborem, ale cechą tego zawodu. Państwo, które bez wahania obejmuje wsparciem rolnika, a przedsiębiorcy daje ulgę w ZUS, nie ma powodu, by akurat twórcy kazało samodzielnie sobie radzić mimo wszystko. Najlepiej byłoby oczywiście, gdyby rząd przeprowadził systemową reformę ubezpieczeń społecznych, zamiast wdrażać kolejne rozwiązania sektorowe, ale na to na razie chyba nie ma co liczyć - mówi Piotr Juszczyk. Rząd zapomniał o 50-procentowych kosztach uzysku Ekspert inFaktu zauważa, że projekt ma ułomności, ale nie jest to powód do jego torpedowania.

- Projektodawcy chyba zapomnieli, że część artystów korzysta z 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu. To osoby, które tworzą różne dzieła, np. muzyczne, a potem przekazują innym prawa autorskie do nich. Projekt ustawy mówi, że próg wsparcia liczony jest od dochodu. Przy 50-procentowych kosztach autorskich oznacza to, że do wsparcia kwalifikować mogą się osoby o przychodzie rzędu 11 tys. zl miesięcznie. To jest luka tego projektu, ale ją można wyeliminować w trakcie dalszych prac nad projektem w parlamencie. Nie ma jednak powodu, żeby odebrać podstawowe ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne dziesiątkom tysięcy ludzi - uważa Piotr Juszczyk.

Agnieszka Piątek z Crido, specjalizująca się w doradztwie w zakresie podatków osobistych, przypomina, że propozycje rozwiązań dla artystów należy rozpatrywać w kontekście preferencji, z jakich korzystają inne grupy. - Już dziś istnieją grupy zawodowe, których ubezpieczenia lub świadczenia są finansowane lub współfinansowane ze środków publicznych, czyli m.in. rolnicy, funkcjonariusze służb mundurowych, sędziowie czy prokuratorzy. Projekt rządowy nie wprowadza zatem nowej zasady, lecz rozszerza o kolejną grupę istniejący, wielosegmentowy system ubezpieczeń. Jednocześnie trudno nie zgodzić się z argumentem, że proponowane rozwiązanie stanowi raczej doraźną odpowiedź na bieżące wyzwania niż element kompleksowej reformy systemowej - mówi Agnieszka Piątek.

Nie ma szans na wyłudzenie dopłat do składek na ZUS

Eksperci uspokajają, że projekt przewiduje szczelne, trzystopniowe sito, które nie pozwoli na nadużycia, czyli korzystanie ze wsparcia bogatym artystom. Najpierw zainteresowany musi uzyskać status artysty zawodowego, później skarbówka zweryfikuje jego rozliczenia podatkowe, by ustalić rzeczywiste dochody, a następnie ZUS zdecyduje o wysokości dopłat. Każdy z etapów leży w kompetencji innego organu. Olga Kubacka, radca prawny w Grant Thornton, podkreśla, że projekt ustawy jasno precyzuje, jakie warunki musi spełnić osoba ubiegająca się o status artysty zawodowego.

- Musi ona m.in. wykazać, że wykonuje zawód artystyczny w sposób profesjonalny i stały, posiada udokumentowany dorobek artystyczny, a istotną część jej aktywności zawodowej stanowi działalność artystyczna. Dodatkowo w każdym z trzech lat podatkowych poprzedzających złożenie wniosku wnioskodawca musi wykazać, że osiągał przychody, należności lub wynagrodzenie związane z wykonywaniem zawodu artystycznego, przy uwzględnieniu uzasadnionych przerw w działalności. Model przewidywany przez projekt ustawy ma być trójstopniowy. Najpierw organ kultury oceni status zawodowy, potem Krajowa Administracja Skarbowa potwierdza spełnienie warunku dochodowego, a na końcu ZUS wydaje decyzję o prawie do dopłaty i jej wysokości - tłumaczy. W jej ocenie zasadnicze pytanie nie brzmi czy wspierać artystów, ale jak to robić. Rządowym projektem zajmie się Sejm.

Państwo wspiera wielu

Grupy społeczne i zawodowe korzystające ze wsparcia państwa w zakresie składek na ubezpieczenia społeczne:  rocznie dotacje państwa do ubezpieczeń rolników w KRUS sięgają 20 mld zł. Szacunki wskazują, że państwo płaci składki za 60 proc. rolników i członków ich rodzin. 26 proc. rolników płaci symboliczne kwoty, do 20 zł miesięcznie, brak składek dla służb mundurowych oraz duchownych (składki w całości lub dużej części opłaca państwo), sędziowie i prokuratorzy w ogóle nie płacą składek na ZUS, studenci do 26. roku życia na umowach zlecenia bez składek na ZUS, ulga na start dla przedsiębiorców: przez pierwszych 6 miesięcy brak składek. Przez kolejne 2 lata preferencyjne składki mały ZUS+, składki liczone od wysokości dochodów przedsiębiorcy, wakacje składkowe dla mikrofirm zatrudniających do 9 osób. Składki za nich opłaca państwo. Składki opłaca państwo do minimalnego wynagrodzenia: osoby na urlopie wychowawczym oraz na urlopie macierzyńskim (składki płaci za nie państwo), opiekunowie osób niepełnosprawnych, za których składki płaci państwo, bezrobotni z prawem do zasiłku, za których składki opłaca państwo.

Tytuł oryginalny

ZUS dla artystów: eksperci

Źródło:

Puls Biznesu nr 109

Autor:

Jarosław Królak

Data publikacji oryginału:

12.06.2026

Sprawdź także