W związku ze złożoną przeze mnie skargą na próbę bezprawnego zblokowania mojego bloga www.kempinsky.pl przez Pana Czechowskiego, dostałem odpowiedź od Urzędu Marszałkowskiego, która powinna być ostrzeżeniem nie tylko dla całego środowiska teatralnego, ale także zwykłych obywateli – pisze Grzegorz Kempinsky.
CZY URZĄD MARSZAŁKOWSKI LEGITYMIZUJE CENZURĘ?
Czy to koniec wolności słowa w Polsce? skandaliczna decyzja UM w Zielonej Górze w sprawie Teatru Lubuskiego.
Urząd Marszałkowski legitymizuje cenzurę? – to chyba jedyny logiczny wniosek, jaki płynie z oficjalnego pisma Departamentu Infrastruktury Społecznej w Zielonej Górze. W państwie prawa sytuacja, w której organ nadzorczy nazywa próbę siłowego usunięcia krytyki prasowej „działaniem w granicach uprawnień”, jest nie tylko błędem urzędniczym, ale jawnym zamachem na fundamenty konstytucyjne!
Gdy władza staje ponad prawem prasowym
W dobie walki o transparentność życia publicznego, szumnych haseł o
równości i normalności, otrzymałem dokument, który powinien stać się
przestrogą dla każdego obywatela i dziennikarza.
Sprawa dotyczy bezprawnej próby zablokowania mojej strony www.kempinsky.pl u mojego operatora hostingu przez Dyrektora Lubuskiego Teatru, Roberta Czechowskiego.
Jak wiecie w styczniu złożyłem skargę do NIK, RPO, MKiDN i Urzędu Marszałkowskiego w tej sprawie.
Zamiast stanowczej reakcji organu nadzorczego na nadużywanie środków
publicznych do prywatnych wojen z krytyką, otrzymałem odpowiedź (sygn.
DS.I.1510.1.2026), która de facto daje zielone światło dla tłumienia
wolności słowa. To niebezpieczny precedens, który uderza w Art. 54
Konstytucji RP oraz Ustawę Prawo Prasowe.
Urząd Marszałkowski legitymizuje cenzurę
Decyzja Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego o uznaniu
skargi na działania dyrektora Roberta Czechowskiego za bezzasadną to
moment zwrotny w postrzeganiu standardów etycznych w regionie. Urząd
przyznał, że dyrektor instytucji kultury ma prawo angażować opłacanych z
publicznych pieniędzy radców prawnych do wysyłania pism żądających
blokady artykułów dziennikarskich.
Jest to niebezpieczny demokratyczny regres i:
1. Zamach na Art. 54 Konstytucji RP
Zgodnie z Art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania
i rozpowszechniania informacji. Ustęp 2 tego samego artykułu wprost
stanowi: „Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz
koncesjonowanie prasy są zakazane”.
Uznając, że próba zablokowania dostępu do artykułu poprzez naciski na
firmę Smarthost Sp. z o.o. mieści się w granicach „reprezentowania
teatru”, Urząd Marszałkowski dokonuje karkołomnej interpretacji. Próba
usunięcia treści niewygodnych dla urzędnika nie jest czynnością
cywilnoprawną – jest próbą obejścia drogi sądowej i siłowego narzucenia narracji, co wprost uderza w konstytucyjny zakaz cenzury.
2. Prawo Prasowe a „standardy” Lubuskiego Teatru
Zgodnie z Art. 6 ust. 1 Ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo
prasowe, organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe
jednostki organizacyjne są obowiązane do udzielania prasie informacji o
swojej działalności. Tłumienie krytyki prasowej przy użyciu kancelarii
prawnych opłacanych z budżetu instytucji to jawne zaprzeczenie roli,
jaką instytucja kultury powinna pełnić w społeczeństwie obywatelskim.
W piśmie UM czytamy, że skoro do blokady treści „nie doszło”, to problemu nie ma. To absurdalna logika. Fakt,
że firma hostingowa wykazała się większą rzetelnością prawną niż
Dyrektor Teatru, nie zdejmuje z Dyrektora odpowiedzialności za samą próbę naruszenia wolności słowa.
3. Niepodlegający dyskusji problem niegospodarności
Kluczowym aspektem, który pominął Urząd Marszałkowski, jest
naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Zgodnie z Ustawą o finansach
publicznych, środki publiczne powinny być wydatkowane w sposób celowy i
oszczędny.
Pytanie: W jaki sposób opłacenie radcy prawnego, aby ten napisał pismo uderzające w wolność mediów, służy celom statutowym Teatru?
Odpowiedź: W żaden. Jest to wykorzystywanie mienia publicznego do ochrony prywatnego wizerunku osoby pełniącej funkcję publiczną.
4. Iluzja nadzoru i „kontrola kompleksowa”
Urząd Marszałkowski zasłania się trwającą kontrolą Biura Audytu, co
brzmi jak klasyczna gra na zwłokę. Odpowiedź na skargę, podpisana z
upoważnienia Marszałka przez Tatianę Janiak, jest dowodem na to, że
organ nadzorczy abdykował ze swojej roli. Zamiast stać na straży
praworządności, Urząd stał się parawanem dla działań, które w każdym
dojrzałym systemie demokratycznym skutkowałyby zwolnieniem
dyscyplinarnym i następstwami prawnymi.
Konsekwencje dla demokracji:
Jeśli pozwolimy na to, żeby nowym standardem stało się, że Urząd
Marszałkowski legitymizuje cenzurę, każda krytyczna publikacja może
skończyć się próbą jej zablokowania przez prawników wynajętych za nasze
podatki. To prosta droga do autorytaryzmu, gdzie dyrektorzy instytucji stają się „panami na włościach”, nietykalnymi dla opinii publicznej.
Pouczenie zawarte w piśmie, cytujące Art. 239 k.p.a., sugeruje, że
dalsze skargi mogą pozostać bez odpowiedzi. To wyraźny sygnał:
„przestańcie pytać, sprawa jest zamknięta”. Jednak w obronie konstytucji
i wolności słowa nie można przestać pytać. Skierowałem już w tej
skandalicznej Sprawie pismo do Najwyższej Izby Kontroli i RPO.
Nie pozwólmy, by prawo było interpretowane przez urzędy przeciwko obywatelowi!
Wolność prasy nie jest przywilejem dziennikarzy – jest prawem obywateli do bycia informowanym. Działania Dyrektora Czechowskiego i ich akceptacja przez Urząd Marszałkowski to niebezpieczny wyłom w systemie ochrony praw podstawowych.