„Bóle fantomowe” Pawła Feiglewicza-Penarskiego w reż. Dominiki Feiglewicz-Penarskiej z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie na XXV Festiwalu Prapremier. Pisze Anita Nowak.
Przepięknie skomponowany reżysersko, w dużej mierze dzięki profesjonalnej opiece Anny Gryszkówny, monodram Dominiki Feiglewicz-Penarskiej z idealnie harmonizującą z wyrafinowanym ruchem scenicznym i choreografią Anny Marii Krysiak wspieraną nad wyraz oryginalną oprawą plastyczną Marcina Chlandy to jeden z najciekawszych pod względem wizualnym monodramów, jakie oglądałam w ostatnim czasie. Zachwycający umownością i symboliką wydarzeń, których nie można żadną miarą pokazać wprost. Zresztą gdyby spróbowano pójść choćby o jeden stopień dalej w kierunku realizmu, siła wyrazu na pewno nie byłaby tak ogromna.
Napisany przez Pawła Feiglewicza-Penarskiego tekst, choć opowiada o zdarzeniu wyjątkowo tragicznym, jest w wielu momentach odciążany sformułowaniami czy porównaniami wręcz komicznymi, które pozwalają widzowi choć na kilka sekund uwolnić się od depresjogennych klimatów relacji o skutkach kolejowej katastrofy z 2012 roku pod Szczekocinami, a dokładniej tragedii młodej kobiety, matki, żony, która w tym wypadku straciła nogę, jej niewyobrażalnym dla ogółu fizycznym i psychicznym cierpieniu. Aktorka fantastycznie operuje swoim ciałem, sięgając nawet do akrobacji, aby abstrakcyjnymi ruchami i symbolicznymi gestami oddać wszystko to, co działo się z jej ciałem i psychiką podczas i długo jeszcze po wypadku. Znoszenie fantomowych bóli i lęków przed powrotem do dawnego stylu życia, wykonywanych do niedawna rutynowo czynności.
Przedstawienie obnaża przed nami, jak między innymi, zdrowymi ludźmi trudno odnaleźć się osobom niepełnosprawnym. I nie chodzi tu tylko o to na jakie oni ciągle jeszcze napotykają bariery architektoniczne, ale przede wszystkim na to, jak są traktowane przez tych zdrowych. I to nie tylko obojętnych czy bezdusznych, ale także takich bez wyobraźni, nieczułych, niedelikatnych. Dramat ten odsłania przed nami ogrom siły psychicznej i co paradoksalne, wyrozumiałości dla otoczenia niepełnosprawnych w stosunku do pozostałych.
Dziś o godz. 19:00 na scenie Teatru Kameralnego Teatr im. Stefana Jaracza z Łodzi pokaże „Internat” Serhija Żadana w reżyserii Pawła Łysaka.