15.07.2013 Wersja do druku

Zbyt długa opowieść o pewnym krótkim eksperymencie

A może środowisko teatralne zasługuje na takie konkursy jakie ma? Może takich konkursów skrycie pragnie? Bo przecież każdy może mieć nadzieję, że wreszcie przy którymś konkursie to właśnie jemu dopisze szczęście. Jeśli je solidnie wspomoże, rzecz jasna - Ireneusz Janiszewski o konkursach na dyrektora teatru.

Ponieważ zdecydowałem nie brać udziału w żadnym kolejnym konkursie na dyrektora teatru, mogę podsumować moją przygodę związaną z udziałem w tych zdarzeniach. Eksperyment trwał już jakiś czas. W paru konkursach uczestniczyłem, a więc uzbierało się kilka obserwacji. Można właściwie powiedzieć, że w konkursach uczestniczyłem z pewnym powodzeniem. W konkursie na dyrektora Teatru w Sosnowcu zostałem oceniony na drugim miejscu, podobnie w Białymstoku, gdzie kandydatów było szesnastu. Tyle, że drugie miejsce w przypadku konkursu na dyrektora to sukces nawet niepołowiczny. Czy to nie zastanawiające, że ileś razy z rzędu zajmowałem zaszczytne drugie miejsce? Że zawsze byłem o krok od podium? Najwidoczniej za każdym razem czegoś mi w konkursie zabrakło. Pewnie zresztą nie tylko mnie, ale również innym współuczestnikom. Nieraz bowiem patrzyłem zdumiony, jak koledzy z dużym doświadczeniem artystycznym i dyrektorskim przegrywają z jakimś "czarnym

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Autor:

Ireneusz Janiszewski

Data:

15.07.2013

Tematy w toku