Logo
Recenzje

„Wycinka/Holzfällen” zostawia widza z niewygodnym pytaniem

26.02.2026, 13:47 Wersja do druku

„Wycinka/Holzfällen” Thomasa Bernharda w reż. Krystiana Lupy w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Piszą Miłka Załuska i Arek Pisarek na Facebooku pisma Rita Baum.

fot. Natalia Kabanow/ mat. teatru

Spektakl „Wycinka Holzfällen” to powrót jednego z najważniejszych dzieł Krystiana Lupy. Adaptacja prowokacyjnej powieści austriackiego pisarza Thomasa Bernharda jest tak samo aktualna w roku wydania książki (1984), podczas premiery spektaklu na deskach Teatru Polskiego (październik 2014), jak i teraz. To teatralne spotkanie z korozją ideałów i dekadencją środowiska artystycznego.

Prezentowany 22 lutego na scenie Teatru Polskiego w Podziemiu spektakl potwierdza, że ta gorzka, bezkompromisowa rozmowa o kondycji współczesnej sztuki i elit artystycznych nadal robi silne wrażenie. Reżyser z precyzją i wnikliwością prowadzi widza przez salonową rozmowę uczestników „artystycznej kolacji” – eleganckiej, ale pozbawionej autentyczności. Dialogi są tu jak skalpel: demaskują pretensje, zaniedbania i egocentryzm bohaterów, jednocześnie stawiając pytanie o granice kompromisu między twórczością a karierą. To spotkanie, trwające w cieniu spóźnionego gościa i nieobecnej przyjaciółki, szybko odsłania mechanizmy sprzedajności i ucieczki od autentyczności.

Reżyseria Lupy, pozbawiona tanich efektów, buduje napięcie przez słowo i obecność aktorów, którzy z pełnym zaangażowaniem wspierają zwartą, niemal choreograficznie precyzyjną narrację i rytm sceniczny. To spektakl wymagający od widza aktywności i namysłu – o własnych oczekiwaniach wobec sztuki, lojalności wobec ideałów i cenie „prawdziwości” w świecie, który coraz łatwiej wybiera iluzję sukcesu zamiast szczerości twórczej. „Artystyczna kolacja” nie przypomina spotkania przyjaciół, lecz seans wzajemnej kontroli. Bohaterowie siedzą blisko siebie, a jednak jakby osobno – każde zdanie pada z wyraźnym ciężarem, każda pauza wydłuża się odrobinę za bardzo. Światło nie ociepla przestrzeni, tylko ją odsłania, obnażając twarze i gesty, które próbują zachować pozory swobody. Z czasem trudno już uwierzyć, że to rozmowa; bardziej przypomina powolne sprawdzanie, kto pierwszy zdradzi własne ideały.

Nie ma tu miejsca na łatwe emocje – spektakl działa powoli, niemal uporczywie, obnażając iluzje, aż trudno już schować się za bezpiecznym dystansem. Scenografia i światło nie zostawiają bohaterom przestrzeni ucieczki – „artystyczna kolacja” staje się miejscem zawieszenia, w którym każde zdanie brzmi jak wyrzut.

To przedstawienie nie uwodzi, lecz konfrontuje. Zostawia z niewygodnym pytaniem: ile w sztuce jest jeszcze prawdy, a ile wyłącznie autoprezentacji.

Źródło:

www.facebook.com/ritabaumwroclaw
Link do źródła

Autor:

Miłka Załuska, Arek Pisarek

Data publikacji oryginału:

25.02.2026

Sprawdź także