10.08.2021, 17:02 Wersja do druku

Wielkie Prawa ZAiKS-u

- Co to są wielkie prawa i czym różnią się od małych? I dlaczego tak się właśnie nazywają? Niedawno rozmawiałam z osobą ze środowiska teatralnego i bardzo ją to śmieszyło, że tak zabawnie sobie nazwaliśmy nasze prawa – prawa dramatopisarzy i tłumaczy – wielkie, a wielkich tekściarzy i muzyków – małe - z  kierowniczką Wydziału Wielkich Praw Małgorzatą Stańczyk, rozmawia Agnieszka Lubomira Piotrowska w Biuletynie Teatralnym  ZAiKS-u.

MAŁGORZATA STAŃCZYK: Ale to przecież nie ZAiKS sobie tak nazwał. To są powszechnie stosowane rozróżnienia, obowiązujące na całym świecie. Wielkie prawa to utwory literackie, dramatyczne, dramatyczno-muzyczne (opera, operetka, musical) i muzyczno-choreograficzne (balet i pantomima). Małe prawa to np. wiersz, piosenka, skecz. Różnicę widać gołym okiem. Jaka jest jeszcze różnica? Organizacje zbiorowego zarządzania inaczej licencjonują małe prawa i inaczej prawa wielkie. Utwory z kategorii małych praw są objęte licencjami generalnymi. Na każdy utwór z kategorii wielkich praw jest udzielana osobna licencja. Czyli jeśli dany teatr ma w repertuarze kilkanaście sztuk to będzie miał zawartych kilkanaście umów licencyjnych.

Czym wyróżnia się praca w waszym wydziale, jaka jest jej specyfika?

Wydział Wielkich Praw działa kompleksowo od kontaktu z użytkownikiem, otrzymania wniosku o zawarcie umowy licencyjnej, kontaktu z agencjami zagranicznymi, które mają prawa do twórców zagranicznych, kontaktu z polskimi twórcami, przez przygotowanie umowy licencyjnej, kontrolę realizacji umowy, sprawdzanie otrzymanych rozliczeń z teatrów do wystawienia faktury i przygotowania repartycji. Czyli wszystko kompleksowo od A do Z. I na wszystkich polach eksploatacji, czyli publiczne wykonanie, to podstawowa działalność, oraz nadania radiowe – słuchowiska i telewizyjne – teatr telewizji, utrwalenia i zwielokrotnienia – płyty CD (audio) i DVD ( video), a także udostępnianie w Internecie.

Pandemia wpłynęła również na waszą pracę?

Muszę powiedzieć, że jestem dumna ze swojego zespołu. Internetem w naszym wydziale zajmowała się jedna osoba, a czas pandemii stał się ogromnym wyzwaniem dla całego zespołu. Ogromnym. Mało tego, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Sportu ogłosiło projekt „Kultura w sieci”. Po prostu lawinowo wpływały do wydziału wnioski o sprawdzenie, o reprezentację i o warunki finansowe. Tego było zatrzęsienie. Dzień w dzień miałam około 150 maili do przeczytania, odpisania i przekazania dalej do realizacji. Takiego nawału pracy nigdy nie miałyśmy. Jak my sobie z tym poradziłyśmy… tylko dzięki zaangażowaniu całego zespołu. Trzeba też pamiętać o podstawowej rzeczy organizacyjnej. Przecież nas nie było w biurze, pracowałyśmy zdalnie z domów, trzeba było się komunikować online, to wydłużało drogę i czas podejmowania decyzji. Ale dałyśmy radę. Teraz wszystko pomału wraca do normalności.

W jaki sposób obliczane są tantiemy dla twórców wielkich praw w Internecie? Od ilości osób, które obejrzały, czy czasu obecności w sieci?

Do marca 2020 roku, czyli do pandemii, mieliśmy tylko kilka podmiotów, które udostępniały w szerokim zakresie utwory wielkoprawne. I było to udostępnianie bezpłatne. Co nie oznacza, że bez wynagrodzeń autorskich. Obecnie obowiązująca ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zwalnia takiego korzystania z obowiązku płatności wynagrodzeń autorskich. Stosowane przez nas stawki to stawka ryczałtowa za każdy miesiąc/lub dzień udostępniania bez możliwości pobrania. Stawka jest niezależna od ilości wejść, ilości widzów. Okres pandemii, czyli koniec marca 2020 spowodował konieczność pokazywania produkcji w inny sposób z uwagi na fakt całkowitego zablokowania publicznego wykonywania. Gros podmiotów zaczęło udostępniać swoje produkcje w Internecie. Oczywiście te, które miały w miarę dobrej jakości utrwalenia. Początkowo teatry udostępniały spektakle bezpłatnie. Dlatego stosowaliśmy stawkę analogiczną, jak dla przedpandemicznych przypadków. Dopiero z czasem, w zasadzie w końcówce 2020 roku w trakcie drugiej fali pandemii, kiedy wszyscy przekonali się, że ten problem nie zniknie szybko z naszego życia i będziemy się z nim borykać jeszcze co najmniej następny rok, teatry postanowiły udostępniać nagrania odpłatnie. Wówczas stosowane były stawki % od wpływów jednak nie mniej niż stawka dla bezpłatnego udostępniania. Nie badaliśmy liczby udostępnień.

Teatry grały cały rok online, w końcu otwarto je na koniec sezonu. A na zamknięcie sezonu zwiększono obłożenie widowni do 75%. Myślałam, że w związku z tym teatry będą chciały latem nadrabiać stracony czas zamknięcia i izolacji od publiczności.

Ja też. Obserwujemy zapotrzebowanie na wysoką kulturę. W niektórych teatrach już są wyprzedane bilety nawet na wrzesień, czyli już na następny sezon teatralny. W czasach gdy gros Polaków planuje urlop spędzić w kraju, podejrzewam, że chętnie swój czas wolny spędziliby w teatrach. Okazuje się jednak, że raczej teatry będą zamknięte. Zatem zostaje pole do popisu dla agencji artystycznych, prywatnych teatrów, które na pewno wykorzystają ten okres wakacyjny.

Kończąc wątek rozliczania. Zrozumiałe i przejrzyste jest rozliczenie honorariów w wielkich prawach, ale proszę wyjaśnić, jak się rozlicza małe prawa. Skoro nie podpisuje się odrębnych umów na każdy utwór to skąd wiadomo, że jeden twórca był więcej grany a drugi mniej, więc jeden dostanie większe a drugi mniejsze wynagrodzenie?

To osobny wątek, wybiegający poza moje kompetencje. Umowy generalne nakładają na organizatora koncertu czy nadawcę radiowego i telewizyjnego obowiązek przedstawiania listy wykorzystanych utworów.

Czyli stacje radiowe przesyłają listy repertuarowy z wykazem, jakie utwory grali w każdym miesiącu, każdą po 7 km długości i ktoś to liczy ołówkiem?

Nie, nie ołówkiem, do tego są systemy informatyczne, na całe szczęście. Nie chcę wchodzić w szczegóły.

Krąży legenda, że Wydział Wielkich Praw był agencją autorską i wtedy wszystkim żyło się lepiej. Dlaczego agencja przestała istnieć?

Wielkie Prawa nigdy nie były agencją. Agencja Autorska działała na zlecenie ZAiKS-u w zakresie pozyskiwania zgód na prawo wystawiania utworów zagranicznych w Polsce. Oczywiście Agencja Autorska miała też inne zadania, ale jeśli chodzi o pracę dla Wielkich Praw to przede wszystkim zawieranie kontraktów, przedstawianie warunków finansowych, na jakich może być wystawiany utwór autora zagranicznego w Polsce, a ZAiKS udzielał licencji teatrowi, czyli dokładnie w tej formule, która jest dziś. Wtedy nie było sekcji zagranicznej w Wydziale Wielkich Praw, nie było też Wydziału Wielkich Praw, który został wyodrębniony w strukturach ZAiKS-u w 2015 roku z Wydziału Licencji i Inkasa. W momencie, kiedy Agencja uległa likwidacji, utworzono w ZAiKS-ie Sekcję Licencje Zagraniczne.

Czyli Agencja Autorska nie była agencją autorską w klasycznym rozumieniu?

Nie, absolutnie nie. Były różne pomysły. Pojawiła się nawet propozycja zawierania pomiędzy autorem i Agencją odrębnej umowy promocyjnej, przy realizacji której agencja otrzymywałaby dodatkową prowizję, ale ten temat zupełnie upadł. Nie zachował się jednak żaden dokument z tego okresu.

Od wielu lat funkcjonuje model, że umowy o dzieło, które zawiera autor z teatrem , są w jego gestii, natomiast licencji na korzystanie z utworu udziela ZAiKS.

Wiele osób, które zachęcam do zapisania się do nas powtarza, że ZAiKS tylko pobiera tantiemy, a nie pomaga w dotarciu z naszą twórczością do jak najszerszego grona odbiorców, żeby była znana szerzej, żeby teatry sięgały po nasze utwory.

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Mamy przede wszystkim stronę www.zaiksteatr.pl, gdzie w przejrzysty sposób zostały skatalogowane zbiory biblioteczne i bez problemu można znaleźć utwór. Jest świetna wyszukiwarka, szukamy wedle różnych kategorii – nazwiska autora, gatunku, konkretnej obsady. Zatem w tej chwili dostępność do zbiorów ZAiKS jest bardzo szeroka. Mało tego, wydawane są comiesięczne Nowości ZAiKS-u, streszczenia nowości bibliotecznych, czyli tekstów utworów zgłaszanych przez twórców. Oczywiście nowość biblioteczna nie zawsze bywa nowością na rynku, bo niektórzy twórcy zgłaszają utwory z dużym opóźnieniem.

Czasem autorzy zgłaszają utwór po wielu latach od napisania, w zależności od tego, kiedy przystąpili do ZAiKS.

ZAiKS w zakresie wielkich praw inkasuje tantiemy tylko dla tych twórców, którzy powierzyli w zarząd swoje prawa. Czyli najpierw trzeba się związać się z ZAiKS-em i zarejestrować utwór, by tekst utworu mógł trafić do biblioteki. W bibliotece nie mamy tekstów twórców, którzy nie są stowarzyszeni.

Ale autor może się zapisać do nas po latach istnienia na rynku i wtedy jego utwory nagle u nas stają się nowością.

Tutaj ma Pani rację, ale to nie jest nowość w sensie premierowego publicznego wykonania, ale nowość, która trafia do biblioteki ZAiKS-u.

Zależy nam na dotarciu do wszystkich twórców teatralnych, dyrektorów, reżyserów i aktorów z informacją o całym bogactwie naszych zbiorów bibliotecznych. Ile jest tam tekstów, jakich autorów i z jakich lat?

Nie znam daty złożenia pierwszego egzemplarza utworu. Część tekstów pochodzi ze zbiorów Agencji Autorskiej. To głównie teksty na tzw. przebitce przypominającej bibułkę.

I jak rozumiem, teraz to wszystko jest przepisywane, digitalizowane, żeby było łatwo dostępne w sieci?

Digitalizacja naszych zasobów bibliotecznych to nie jest prosta sprawa, bo to nie tylko cyfryzacja zbiorów. Obecnie teksty są gromadzone również w wersji elektronicznej, oprócz egzemplarza papierowego, podpisanego przez autora, bo takie są wymogi rejestracji ZAiKS-u. Natomiast udostępnianie starych zbiorów polega na wypożyczaniu egzemplarza papierowego – to dotyczy utworów od najstarszych do tych z lat dziewięćdziesiątych. Obecnie wszystkich egzemplarzy mamy około 17 tysięcy.

To teatr zgłasza się do ZAiKS po licencję, czy też ZAiKS śledzi, gdzie i jak wykorzystywane są teksty chronione przez WP?

To są dwie różne rzeczy. Po pierwsze, obowiązkiem każdego użytkownika, który chce korzystać z wielkich czy małych praw, jest uzyskanie licencji. I świadomość tego obowiązku jest coraz lepsza. To jednak nie zwalnia pracownika ZAiKS-u z ciągłego monitorowania korzystania z utworów i ewentualnego podejmowania interwencji.

Czasami jednak, pomimo że umowa licencyjna jest zawarta to teatr zwleka z wypłatą tantiem.

Dobrze Pani zauważyła – czasami. Teatry wywiązują się z zawartych umów. Zgodnie z nimi – po wystawieniu utworu do 10 dnia następnego miesiąca Teatr zobowiązany jest do przesłania rozliczenia, w którym wykazuje wpływy oraz nalicza wynagrodzenia autorskie. Pracownik Wydziału Wielkich Praw sprawdza takie rozliczenie pod względem rachunkowym i merytorycznym oraz wystawia fakturę VAT, stanowiącą podstawę zapłaty wynagrodzeń autorskich. Wprowadzenie VAT spowodowało wydłużenie cyklu od otrzymania rozliczenia do wypłaty wynagrodzenia uprawnionym. Żeby maksymalnie skrócić ten czas, zaproponowaliśmy użytkownikom wersję elektroniczną rozliczeń. Ale jest mnóstwo innych okoliczności, które mogą wydłużać ten proces.

Czyli to nie teatr potrąca i płaci VAT, tylko ZAiKS?

Przepisy VAT są bardzo skomplikowane. Ale to ZAiKS wystawiając teatrowi fakturę jest odpowiedzialny za odprowadzenie VAT.

Częstym zarzutem twórców wobec ZAiKS jest właśnie powolność działania, opóźnienia w wypłatach. To także zarzut teatrów i stąd często pojawiająca się prośba, aby nie podpisywać umowy przez ZAiKS.

Cóż, mamy takie teatry, z którymi dobrze układa się współpraca, gdzie panuje obopólne zrozumienie: my wiemy, jakie teatr może mieć problemy, oni jakie problemy może mieć ZAiKS np. w szybkim wydaniu licencji. Wiele licencji wydajemy od ręki. Ale informujemy teatry, z jakiego powodu są opóźnienia, że nie można czegoś zrobić, albo przyspieszyć np. brak zgody agencji zagranicznej na wystawianie utworu, brak zgody na opracowanie czy brak aktualnych danych adresowych naszych twórców.

Teatry opowiadają, że nie mogą się dogadać z ZAiKS-em, ale jak się zwrócą o pomoc do ZAiKS-u to nie wspominają skąd tę pomoc otrzymali. Pewna pani z jednej z prywatnych agencji artystycznych poprosiła o spotkanie, przez telefon nie chciała powiedzieć o co chodzi. Przyszła i mówi, że ma problem. Nie chodzi o autora sztuki, autor nie jest stowarzyszony w ZAiKS-ie, ma zawartą bezpośrednią umowę. Ale w spektaklu, granym już od 5 lat (i zagrano go już 450 razy) wykorzystuje chronioną muzykę. Prosi o poradę, jak tę sprawę załatwić, jest pełna obaw, bo tyle się nasłuchała od kolegów z teatrów, że „ZAiKS łupi gorzej, niż urząd skarbowy”. Kiedy podałam stawkę wynagrodzeń autorskich, to zaniemówiła z zaskoczenia i stwierdziła, że powinna dawno się zgłosić do ZAiKS. Dodała, że teraz będzie wszędzie głosić, że nie jest ten diabeł taki straszny, jak go malują.

A pamięta Pani, co się działo na spotkaniach podczas naszego objazdu po kraju: „odczarujcie ten ZAiKS, bo jak z wami rozmawiamy, to widzimy, że wszystko się da załatwić” powtarzano.

Właśnie, kilka lat temu odbył się taki „odczarowujący” objazd przedstawicielek Wielkich Praw i zarządu Sekcji C – odwiedziłyśmy stolice województw, spotykałyśmy się z kierownikami literackimi teatrów, żeby w końcu mogli poznać osoby, z którymi są na co dzień w kontakcie, z którymi współpracują, a ich zupełnie nie znają, żeby pracowniczki Wielkich Praw przestały być anonimowe. Czy ta anonimowość utrudnia wam pracę? Czy objazd pomógł w relacjach?

O tak, to bardzo pomogło we współpracy. Niektóre osoby nawet się ze sobą zaprzyjaźniły. Pracownicy teatrów podkreślali, że czasami jest im ciężko wytłumaczyć swojej dyrekcji, jak ważne są prawa autorskie, jakie mogą wystąpić problemy z prawami, dlaczego nie zawsze od ręki można uzyskać zgodę, a dzięki współpracy z Wydziałem Wielkich Praw w sposób przejrzysty przedstawiają problemy. Generalnie nasz objazd przełożył się na lepszą współpracę między ZAiKS-em i teatrami.

Warto też zwrócić uwagę, że zrealizowaliśmy postulaty zgłoszone nam podczas spotkań, mianowicie zalegalizowaliśmy:

- reklamowanie przedstawień na stronach internetowych teatrów i w nadaniach radiowo-telewizyjnych do 3 minut

- utrwalenia i zwielokrotnienia spektaklu do celów archiwizacyjnych.

Pojawiał się wtedy jeszcze jeden postulat, aby powtórzyć cały cykl. Nawet zastanawialiśmy się kiedy? Czas szybko płynie, minęło już 5 lat; trzeba to powtórzyć, może w innej konwencji.

Tak, tym bardziej, że przez te lata zmieniły się ekipy w teatrach. Może po nominacji dyrektorzy teatrów chcieliby się spotkać i porozmawiać o prawie autorskim, licencjach?

Cóż, znam tylko jednego dyrektora teatru, który był tym zainteresowany. Chciał się dowiedzieć jakie są procedury, jak to działa, co teatr powinien robić, żeby być w zgodzie z prawem autorskim, a więc i ZAiKS, żeby prawa pozyskiwać na czas, żeby nie było nieporozumień. Dzięki znajomości procedur współpraca jest naprawdę na najwyższym poziomie, nigdy nie mieliśmy konfliktu. Oczywiście jest wiele teatrów, z którymi bardzo dobrze układa się współpraca.

Struktura Wielkich Praw wygląda tak, że jedna osoba obsługuje teatry z jednego miasta lub województwa, tak? Podział jest regionalny niezależnie, czy to teatr muzyczny, czy lalkowy?

Wydział składa się z dwóch sekcji, sekcji licencji krajowych i sekcji licencji zagranicznych. Sekcja licencji zagranicznych udziela licencji podmiotom zagranicznym na korzystanie z polskiego repertuaru poza granicami kraju oraz uzyskuje kontrakty na korzystanie z utworów zagranicznych na terenie Polski, które przekazuje do Sekcji Licencje Krajowe w celu udzielenia licencji teatrowi. Sekcja licencji krajowych udziela licencji wszystkim podmiotom na terenie Polski. Warto wiedzieć, że jako jedna z nielicznych organizacji zbiorowego zarządzania na świecie, udzielamy licencji kompleksowo, czyli zarówno na warstwę podstawową: dramatyczną, ale też na wszystkie elementy ilustrujące, czyli muzykę i choreografię. Każdy pracownik Sekcji Licencje Krajowe obsługuje kontrahentów, mających swoją siedzibę w jednym województwie, czasami w dwóch mniejszych. Wyjątek stanowią teatry warszawskie – ze względu na ilość teatrów oraz agencji artystycznych i fundacji obsługują je dwie osoby. Terytorialnie pokrywa się to praktycznie z zasięgiem naszych Dyrekcji Okręgowych, a te przecież udzielają teatrom licencji w zakresie małych praw tj. wykonania publiczne koncertów, recitali.

Jedna osoba obsługuje nadawców, podmioty ubiegające się o licencje na utrwalenia i zwielokrotnienia utworów na nośnikach dźwięku, dźwięku i obrazu oraz udostępniania w Internecie audiobooków i ebooków.

Czy ten układ się sprawdza i nie widzi pani konieczności rozszerzania zespołu?

Ciągle podkreślam, że jest nas za mało, a pracy jest bardzo dużo. Aby spełnić wszystkie oczekiwania wobec nas, to musiałoby być zatrudnionych więcej osób. Żeby zatrudnić większą ilość osób musiałyby wzrosnąć koszty inkasa, potrącenia od zainkasowanych kwot.

A Inkaso z Wielkich Praw w ostatnich latach miało tendencję wzrostową. W pierwszym kwartale 2020 roku uzyskaliśmy świetny wynik, wspaniale więc zapowiadał się wynik całego 2020 roku, ale niestety wszystko runęło.

Właśnie, czy w czasie pandemii, kiedy co chwila teatry były zamknięte, nastąpił bezruch, brak wpływów i inkasa, miałyście mniej pracy?

Cóż, kilkukrotnie sporządzałam notatki w tej sprawie, bo wszystkim się wydawało, że nic nie robimy skoro wstrzymano publiczne wykonania. Jak wspominałam wcześniej Wydział Wielkich Praw licencjonuje korzystanie z utworów na wszystkich polach eksploatacji. Kwestie bardzo trudnego licencjonowania korzystania z utworów w Internecie w tym okresie omówiłam wcześniej.

W teatrach pracują podobni do mnie niepoprawni optymiści. Liczyli na to, że pandemia szybko minie, w związku z tym zapotrzebowanie na licencje na publiczne wykonania wpływały cały czas. Teatry planowały swój przyszły repertuar; chciały mieć zagwarantowane prawo wystawiania spektakli po otwarciu. Trudność polegała jedynie na zaplanowaniu właściwej daty premiery. Wystarczy spojrzeć na ten rok. W związku z poluzowaniem obostrzeń teatry miały działać w marcu. Dwa tygodnie wystawień i zamknięto je znowu. Następny etap – planowane otwarcie 26 maja, a ostatecznie rząd zmienił datę na 22 maja. Jakie miało to konsekwencje dla pracy Wydziału? Ciągła wymiana licencji związana z datami wznowienia wystawienia. Podkreślenia wymaga fakt, iż takie same czynności należy wykonać przy sporządzaniu licencji dla 100% widowni jak dla 25%.

Kolejny problem to renegocjowanie warunków finansowych zawartych umów w związku z wprowadzaniem obostrzeń. Stawki ryczałtowe (przy kontraktach zagranicznych) zaakceptowane przez teatry przy 100% widowni nie miały swojego przełożenia przy widowni 25%. Inkaso z Internetu jest niewspółmiernie mniejsze od inkasa z publicznego wykonania. Udzielonych licencji i związanej z tym pracy było dużo więcej, a pieniędzy mniej. Do tego dochodziły ciągłe zarzuty dlaczego nasze stawki są takie wysokie (a nie są), przecież udostępnia się utwory nieodpłatnie.

No właśnie dla twórców ten okres również był bardzo trudny. Na szczęście ZAiKS wspierał swoich twórców zapomogami, stypendiami. Czy są wypracowywane jakieś procedury na przyszłość, żeby ustalić na stałe kwestie udostępniania w Internecie i wykluczyć te przeciągające się negocjacje?

Życie samo wypracowało procedury. Przyjęte przez nas na początku pandemii zasady, sprawdzają się po dzień dzisiejszy. Negocjacje będą zawsze. Narzekania też.

Źródło:

Biuletyn Teatralny ZAiKS nr 23