Logo
Recenzje

widz_trebicki(nie)poleca: Pacyfiści

31.08.2026, 11:22 Wersja do druku

„Pacyfiści” Marka Modzelewskiego w reż. Jacka Braciaka w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Robert Trębicki.

Blondynka ubrana w białą koszulę i czarne spodnie leży z podkulonymi nogami na niebieskiej kanapie, nad nią są brunetka w beżowym płaszczu i dwóch mężczyzn w okularach, jeden siedzi na oparciu kanapy;

fot. Barbara Ojrzeńska

Wybierając się do teatru, zawsze ryzykujemy. W głowie kołacze się obawa, że zamiast intelektualnej uczty dostaniemy pseudogłęboki seans, podczas którego reżyser bawi się sam ze sobą, a my odliczamy minuty do zbawiennego antraktu. Na szczęście warszawski Teatr Współczesny pod wodzą Wojciecha Malajkata skutecznie leczy z tych lęków. Ich nowa propozycja, „Pacyfiści” w reżyserii Jacka Braciaka, to kawał znakomitej, momentami wręcz absurdalnej opowieści, pod którą pulsuje bardzo aktualny społeczny niepokój. Autorem dramatu jest Marek Modzelewski, co dla fanów jego głośnego „Wstydu” stanowi jasną zapowiedź, że nikt z bohaterów nie będzie tu oszczędzany.

Punkt wyjścia przypomina klasyczną dramę rodzinną. Aldona i Mariusz odwiedzają luksusowy dom swoich znajomych, Justyny i Juliana. Powód wizyty wydaje się błahy, ich dziecko nie pojawi się na imprezie urodzinowej syna gospodarzy. Ta z pozoru niewinna konwersacja błyskawicznie jednak eskaluje, zamieniając elegancki salon w prawdziwe pole bitwy. Modzelewski z chirurgiczną precyzją rozbija w pył naszą wielkomiejską potrzebę moralnej wyższości i modne, fasadowe manifesty. Na papierze wszyscy bohaterowie to zdeklarowani altruiści i orędownicy pokoju. Wystarczy jednak mała iskra, by te „wyprasowane”, przykładne polityczne maski spłonęły, a polityczna poprawność błyskawicznie sczezła, odsłaniając czysty egoizm. I choć sama fabuła rozwija się w dość przewidywalnym kierunku, psychologiczne zapasy między postaciami śledzi się z zapartym tchem.

Aktorsko ten spektakl to absolutny majstersztyk. Tempo i tonację od pierwszych sekund nadaje Agnieszka Suchora jako Aldona. Jej kreacja hipnotyzuje. Suchora gra postać, która pod płaszczykiem nowoczesnej empatii i delikatności skrywa gigantyczne pokłady pasywnej agresji. Widz dosłownie kuli się w fotelu, balansując między salwami śmiechu a autentycznym dyskomfortem. To ewolucja czystego ludzkiego zła, którego bohaterka pozostaje nieświadoma.

Z kolei w drugiej odsłonie show kradnie Monika Krzywkowska (Justyna). Jej bohaterka przechodzi fascynującą ewolucję: startuje jako wyciszona, może lekko zagubiona, ale idealna pani domu, by ostatecznie przeobrazić się w bezwzględną, bezlitosną furiatkę.

Męska część obsady tworzy dla tego duetu genialne tło. Wojciech Malajkat (Julian) oraz Mariusz Jakus (Mariusz) kapitalnie gubią się we własnych, poprawnych ideologiach, desperacko walcząc o resztki godności. Jakus w roli życiowego fajtłapy, zakładnika ambicji własnej żony, budzi szczery, choć podszyty lekkim zażenowaniem uśmiech. Malajkat z kolei, kryjący panikę pod maską pewnego siebie buca, bawi i zmusza do refleksji. Co ciekawe, postać Juliana gra na zmianę sam Jacek Braciak. Ta alternatywa niezwykle intryguje, neurotyczna energia Braciaka musi nadawać tej roli zupełnie inny, równie magnetyczny wektor.

Braciak jako reżyser wykazał się tu ogromną dojrzałością. Zrezygnował z tanich, efekciarskich sztuczek i zaufał sile słowa oraz energii aktorów. Ta ascetyczność uderza w punkt. Całość zgrabnie spina minimalistyczna, elegancka scenografia Witka Stefaniaka, która płynnie transformuje z luksusowego salonu (z kapitalnym ukłonem w stronę malarstwa Fangora) w przestrzeń strzelnicy i szpitala. Ta elastyczność sceny idealnie podkręca tempo przechodzenia od salonowych uprzejmości do przerażającej farsy. Całe napięcie generowane jest tu przez cięte dialogi, dzięki czemu seans mija błyskawicznie, a jedynym zgrzytem pozostaje przerwa, która niepotrzebnie studzi rozgrzane emocje.

Jeśli szukacie w teatrze rozrywki inteligentnej, świetnie zagranej i dającej do myślenia, to Współczesny jest obecnie adresem obowiązkowym. „Pacyfiści” po prostu zasługują na Wasz czas.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także