„Watch Me!” Magdy Jędry w Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia we Wrocławiu w ramach nowego projektu Marka Gluzińskiego „Choreotopie”. Pisze Adam Kamiński.
takie odpryski
niewyraźne, zamglone,
mylące na pierwszy rzut oka,
nie da się nic zrobić z tym zamazanym spojrzeniem,
nie wyczarujesz jasności widzenia,
kontury przychodzą i odchodzą,
aby tylko więcej szczegółów,
milczące prośby o ostrość,
rozbijają się o pamięć,
tyle przeszkód i zmęczenie przed świtem
Wzrok to coś więcej niż widzenie, a słuch to coś więcej niż słyszenie. Ariel Bleicher
Magda Jędra to uznana tancerka, choreografka i performerka, silnie związana z gdańską sceną tańca współczesnego i sztuką awangardową, współtwórczyni kolektywu artystycznego Good Girl Killer. Artystka w swoich pracach buduje empatię wobec ekosystemu, temat współzależności i troski o naturę jest obecny chociażby w performansie „Las i ludzie”, czy w „Złym ziele”. W spektaklach Magdy Jędry haptyczność przejawia się przede wszystkim poprzez badanie relacji między ciałami a otoczeniem oraz angażowanie wielu zmysłów widza, co pozwala na przejście od obserwacji do współodczuwania.
Jędra stosuje techniki pozwalające na to aby granice między wykonawcą a przestrzenią stały się płynne. Wykorzystuje specyfikę miejsca, gdzie kontekst otoczenia i jego tekstura stają się integralną częścią doświadczenia widza. Kwestie strachu oraz lęku pojawiają się jako motywy badawcze w performansie „Have a Nice Hell”, szczególnie w kontekście egzystencji i relacji międzyludzkich. Prace Jędry często analizują napięcie między jednostką a wspólnotą. Lęk dotyczy niemożności nawiązania autentycznego kontaktu w dynamicznym, przebodźcowanym świecie. Twórczość artystki sugeruje, że współczesny strach jest formą "trwogi", która towarzyszy nam w codziennym dryfowaniu między intymnością a wystawieniem na widok publiczny.
Spektakl „Watch Me!” opowiada o interakcji pomiędzy ruchem ciała a elementami wizualnej przestrzeni. Choreografka skupia się na technikach neuroobrazowania i emocjonalnej percepcji połączonej z aktem widzenia.
Pozostawienie widza na poziomie wieloznaczności, wzbudza niepewność, poczucie pewnego niedokończenia, niekoniecznie ważne jest znalezienie ostatecznego rozwiązania.
Sztuka współczesna rzadko oferuje gotowe odpowiedzi, zmuszając do aktywnego „montowania” sensów poprzez uważną obserwację. Brak jednej poprawnej interpretacji sprawia, że znaczenie dzieła budowane jest przez każdego widza na nowo, w zależności od jego emocji i doświadczeń.
Nie możemy dłużej patrzeć na mózg jak na zestaw wyspecjalizowanych przegródek, które w niewielkim stopniu na siebie oddziałują, pisze w jednej ze swoich publikacji Ladan Shams, amerykańska psycholożka, która bada percepcję wielozmysłową.
Odpryski widzenia w wymiarze poetyckim to triumf subiektywności. Przypominają nam, że to, co bierzemy za obiektywny świat, jest przefiltrowane przez nasze ciało, emocje i ułomność zmysłów, co czyni każde spojrzenie unikalnym aktem twórczym. Wszystkie istotne aspekty percepcji wielozmysłowej pełnią odpowiednią rolę w spektaklu min: wzrok i kinestezja, słuch i audiosfera.
Intencja jest siłą sprawczą choreografki przedstawienia, dzięki której współtworzy sceniczną rzeczywistość. Czy to dobry sposób na przyciągnięcie uwagi widzów? Widz ma swoje myśli, emocje, poziom świadomości i albo podąża za tancerzami, albo nie poddaje się tej twórczej iluzji. Można przywołać praktyków duchowości, którzy często powtarzają słowa: ,,Nie masz wpływu na to , co ci się przydarza, ale masz na to, jak reagujesz”.
Magda Jędra buduje narrację wykorzystując synchronię, by pokazać jedność grupy, podczas gdy jej celowe przełamanie często symbolizuje wyobcowanie jednostki lub rozpad porządku.
Komunikacja niewerbalna tworzy spójność, a szeroka gama sygnałów (gesty, dotyk, postawa, przestrzeń) pozwala na przekazywanie emocji i budowanie relacji, tancerze dostosowują ruchy, by stworzyć harmonijną całość. Choreografka jest świadoma motywów i zamierzeń podczas tworzenia, co nadaje przedstawieniu głębszy sens. Czy dzieło musi mieć intencję, by być uznane za sztukę (niektórzy twierdzą, że cel sam w sobie tworzy sztukę)?
Sześcioro tancerzy łączy siłę fizyczną z elastycznością, dobrą technikę z emocjonalną ekspresją, charyzmę z umiejętnością przykuwania uwagi widza. Zderzenie naturalności z intensywnością w ruchu stanowi ciekawe pole obserwacji. Tancerze są silni swoją obecnością, energią i zapraszają do doświadczania wspólnego bycia na scenie, tym samym publiczność staje się częścią kompozycji.
Muzyka DJ-a jest integralną częścią spektaklu, wprowadzając widza w stan podobny do bycia na parkiecie. Set DJ DiV4 jest narzędziem do kreowania choreografii i dynamiki scenicznej, synchronizując działanie z muzyką. Mac Lewandowski zwraca uwagę na tonację, groove, tempo i metrum utworów, aby przejścia były płynne i przyjemne dla ucha.
Hipnotyczne, repetytywne struktury gatunków takich jak techno czy melodic house bazują na minimalnych zmianach w czasie. Powtarzalność ta wyłącza analityczne myślenie, synchronizując fale mózgowe z tempem utworu, pojawia się społeczny entrainment. Poprzez kumulację napięcia i jego gwałtowne uwalnianie (drop), tancerze doświadczają nagłego przypływu energii, zanika świadomość czasu i otoczenia, ustępując miejsca czystej ekspresji ruchowej. Mac Lewandowski potrafi kreować rzeczywistość sceniczną i audialne doświadczenia dla słuchacza – widza. Dźwięk przestaje być tłem, staje się samoistnym bytem.
Sześć osób performujących na scenie w Watch Me! Kim są tajemnicze, oniryczne postacie w spektaklu? Czy pozwolą nam na swoistą wiwisekcję? Ich bycie na scenie, powolne zbliżanie się do czegoś, do czego? Czy pozostaną nieodgadnione, ulotne? A może to zaledwie pretekst do własnych przemyśleń, do bardziej dogłębnej obserwacji? Czy każdy odruch intymności może zostać upubliczniony i oceniony?
Uroda poszczególnych scen przedstawienia wyzwala chwilową chęć wyjścia z roli widza, tylko po to, by dotknąć jednego z bohaterów, choćby po to by przekonać się o jego istnieniu. Czy odnajdę w pamięci wnikliwość spojrzeń, nieodgadnione gesty? Jak okazana im uważność pomoże mi w czymkolwiek? Czy nie umknie mi wyjątkowy dar patrzenia?