Logo
Aktualności

Warszawa. Premiera „Sublokatorki” wg prozy Hanny Krall w Teatrze Powszechnym

25.10.2025, 08:31 Wersja do druku
W sobotę w Teatrze Powszechnym odbędzie się premiera „Sublokatorki” w reżyserii Mai Kleczewskiej, to również pierwsza premiera od objęcia przez nią funkcji dyrektorki teatru.  Adaptacja dzieł Hanny Krall wymagała ogromnej precyzji myślenia  powiedziała w rozmowie z PAP reżyserka.

fot. PAP/Marcin Obara

Maja Kleczewska, która od początku września pełni funkcję dyrektorki Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera w Warszawie, reżyserka głośnych „Dziadów” i „Wesela”, które realizowała w Teatrze Słowackiego w Krakowie przenosi  tym razem na warszawską scenę  prozę jednej z najwybitniejszych polskich reporterek i pisarek XX i XXI wieku Hanny Krall.

Spektakl nosi tytuł najbardziej osobistej książki Hanny Krall „Sublokatorka”. Książka, która 40 lat temu została zatrzymana przez cenzurę, opowiada historię dwóch dziewczynek o odmiennym losie. Sama autorka kategoryzuje ją jako „powieść dokumentalną”.  Powieść, bo powieść. A dokumentalna, ponieważ wszystko się zdarzyło naprawdę  tłumaczyła Krall w rozmowie z portalem Onet Kultura.

 Zawsze jest taki tytuł, który się chce zrobić, który chodzi po głowie i czeka się na właściwy moment. Mam właśnie takie poczucie, że tak marzyłam właśnie, żeby otworzyć „Sublokatorką” Teatr Powszechny pod moją dyrekcją i to marzenie się teraz spełnia  powiedziała PAP Maja Kleczewska.

„Sublokatorka” to kolejna współpraca reżyserki z dramaturgiem Grzegorzem Niziołkiem. Zaczęliśmy współpracować chyba w 2006 r. Robiliśmy „Sen nocy letniej”, potem nie pracowaliśmy razem przez wiele lat. Wróciliśmy do współpracy przy „Weselu” w Teatrze Słowackiego w Krakowie. Oczywiście wiedziałam, że „Sublokatorkę” też musimy zrobić razem  zaznaczyła.

To w „Sublokatorce” Hanna Krall odsłania losy dziewczynki, ale w spektaklu Mai Kleczewskiej pojawiają się również ślady wielu innych tekstów Krall. Reżyserka podkreśliła, że adaptacja dzieł Hanny Krall wymagała ogromnej precyzji myślenia.  Mieliśmy do wyboru ponad tysiąc może kilka tysięcy stron i tysiące historii, z których trzeba było wybrać i nie ukrywam, że sama bym sobie bez Grzegorza tutaj nie poradziła  mówiła.

 Z literaturą Hanny Krall jest tak, że jak otworzy się jedno pudełko, to za chwilę jest drugie i następne. Pojawiają się kolejne postaci  Andrzej Czajkowski, Tomasz Blatt  o każdym chciałoby się opowiedzieć, za każdą postacią można podążać. Wymagało to pewnej dyscypliny i umiejętności powiedzenia sobie, że nie możemy po prostu podążać za wszystkimi bohaterami. Podjęliśmy taką decyzję, żeby skupić się i mówić przede wszystkim o tej dziewczynce, żeby cały czas wracać do dziecka, wracać do jej perspektywy, żeby próbować zobaczyć świat i wojnę jej oczami, więc to właściwie determinowało nasze wybory dramaturgiczne  dodała.

Reżyserka tłumaczyła również, że inaczej wystawia się napisaną dla teatru sztukę, a inaczej adaptację literatury, a zwłaszcza różnych dzieł, które „układają się jak mozaika”.  Wymaga to przede wszystkim precyzji od aktorów, ale też odwagi wypróbowywania takich rzeczy, których się wcześniej nie robiło (...). Za każdym razem trzeba odkryć jaka powinna być natura tej opowieści i jaka jest najlepsza dla niej forma.

 Wydaje mi się, że miało też dla mnie znaczenie, że bardzo dobrze znam ten zespół, jeszcze z czasów bydgoskich, potem pracowałam z nimi wiele razy również tutaj. Są to osoby, którym ufam właściwie bezgranicznie i możemy pracować „na skróty”, po prostu rozumiemy się czasem bez słów  przyznała. W obsadzie „Sublokatorki” znalazły się również gościnne nazwiska, m.in. Agnieszka Przepiórka.  To aktorka, z którą wielokrotnie pracowałam, zrobiłam z nią monodram i pracowałam też dwukrotnie w Teatrze Słowackiego w Krakowie, jest też Jerzy Walczak, aktor Teatru Żydowskiego, z którym też zrobiliśmy wspólnie bardzo wiele spektakli  przypomniała.

Jak tłumaczyła Maja Kleczewska, podczas przygotowań pojawiały się wątpliwości dotyczące tytułu spektaklu.  Rozważaliśmy różne wersje „Fantom bólu”, „Sublokatorka”, „Sublokatorka. Instrukcja przeżycia”. Mieliśmy dużo różnych myśli, ale zostaliśmy właśnie przy „Sublokatorce”, żeby zwrócić uwagę na pewien kontrakt sublokatorski, o którym pisze Hanna Krall. Wydaje mi się, że teraz na przykład Polacy wypowiadają kontrakt sublokatorski Ukraińcom, bo już ich przyjęliśmy, ugościliśmy, a teraz kontrakt się kończy. Dlatego myślę, że u Hanny Krall bardzo cenne jest to, co dzisiaj wydaje się dalej aktualne.

 Mam nadzieję, że to nakierowuje nas na myślenie o historii, przeszłości oraz o Warszawie, a także daje perspektywę do jakiegoś namysłu. Jednak to wszystko, te tajemnicze, dziwne, ogromne mieszkania, w których ukrywały się dzieci, to w większości różne adresy warszawskie. Tak jakby w mieście było ukryte jakieś miasto z przeszłości  dodała reżyserka.

Nowa dyrektorka Teatru Powszechnego zapowiedziała w nadchodzącym sezonie sześć premier. Pierwszą z nich będzie sobotnia premiera „Sublokatorki”. 14 marca na Dużej Scenie Teatru Powszechnego widzowie zobaczyć będą mogli „Trojanki” według Eurypidesa w reżyserii Aleksandry Bielewicz. Producent, raper, reżyser teatralny i scenarzysta Kamil Białaszek wyreżyseruje na Dużej Scenie „Hamleta” według Williama Szekspira. Premierę zaplanowano na 16 maja. Na przełomie maja i czerwca widzowie Teatru Powszechnego będą mogli obejrzeć spektakl pod roboczym tytułem „Adrenalina” w reżyserii Ewy Galicy i Anny Mazurek. Będzie to opowieść o warszawskiej Pradze, dzielnicy na styku mitów, lęków i marzeń, pulsującej hasłem „born to be free”. Na zakończenie sezonu, w czerwcu 2026 r., Krzysztof Garbaczewski przygotuje inscenizację „Złego” Leopolda Tyrmanda. Jak zapowiedział reżyser, motywem przewodnim przedstawienia będzie muzyka pulsująca jazzem.

Kleczewska zapowiedział, że w tym sezonie zajmie się też „Wyzwoleniem” Stanisława Wyspiańskiego w Teatrze Słowackiego w Krakowie, gdzie przygotowała „Dziady” Mickiewicza i „Wesele” Wyspiańskiego, a poza tym skupia się na Teatrze Powszechnym.

Źródło:

PAP

Sprawdź także