Logo
Aktualności

Teatr Telewizji. Krystyna Janda w potrójnej roli w spektaklu „Wszystko czerwone”

4.11.2026, 15:41 Wersja do druku

Już 9 listopada o 20.55 na antenie TVP1 – w ramach reaktywowanego po latach Teatru Sensacji „Kobra” – premiera spektaklu „Wszystko czerwone” na podstawie jednej z najpopularniejszych powieści Joanny Chmielewskiej. 

fot. Marta Ankiersztajn

Krystyna Janda nie tylko wyreżyserowała tę sztukę i w niej zagrała, ale jest też współautorką adaptacji. Wspierał ją w tym jej syn – Andrzej Kłosiński. To pierwszy raz, kiedy pracowali oni razem w Teatrze Telewizji. „Bez niego nie dałabym sobie rady. Cały czas obecny był na planie. Towarzyszył nam w każdej sekundzie” – wyznaje Krystyna Janda.

Krystyna Janda zagrała w ponad stu spektaklach Teatru Telewizji, część z nich również reżyserowała. W ostatnich latach na największą scenę świata przeniesione zostały dwa jej monodramy: „Biała bluzka” oraz „Zapiski z wygnania”. Jednak przez ostatnich 15 lat aktorka nie pracowała przy żadnej oryginalnej produkcji Teatru Telewizji. Gdy otrzymała propozycję wyreżyserowania spektaklu „Wszystko czerwone” na podstawie komedii detektywistycznej Joanny Chmielewskiej, zgodziła się od razu.

Uwielbiam Teatr Telewizji i to, jakie daje możliwości. Bardzo za nim tęskniłam. Brakowało mi go. (…) Lubię literaturę Joanny Chmielewskiej, zaczytywałam się w niej od dziecka. Wiem też, jaki jest problem z przeniesieniem jej na ekran. Widziałam chyba wszystkie spektakle Teatru Telewizji i filmy, które powstały na podstawie jej prozy. Cały fenomen powieści Chmielewskiej tkwi w języku. Wyzwaniem są też długość i wielowątkowość jej książek. A Teatr Telewizji ma jednak ograniczenia czasowe. Musieliśmy więc zrobić taką adaptację tej powieści, która sprawdzi się w tej formie. Zależało nam przede wszystkim na tym, by zachować atmosferę, którą Chmielewska zapisuje w swoich książkach, a także – nieuczesane poczucie humoru, które jest w jej prozie – podkreśla Krystyna Janda.

Nad adaptacją powieści Joanny Chmielewskiej z 1974 r. Krystyna Janda pracowała ze swoim synem Andrzejem Kłosińskim. To pierwszy raz, kiedy połączyła z nim siły w Teatrze Telewizji. Myślę, że bez Jędrka nie dałabym sobie rady. W kryminale Chmielewskiej jest tak wiele szczegółów, a do tego – tyle fabularnych niekonsekwencji, że musieliśmy najpierw wyciągnąć z tej książki dialogi, nad każdą postacią pochylić się osobno i uszeregować wszystkie zdarzenia. Dopiero potem siedzieliśmy nad tą układanką.

Mój syn uświadomił mi wiele rzeczy. Przekonał mnie, że dużo kwestii możemy pominąć. Dlatego zamiast ośmiu zamachów na życie bohaterów, mamy cztery. Zamiast czterech śmierci, zostawiliśmy tylko jedną. Analityczny umysł Jędrka bardzo nam pomógł. Myślę, że bez jego młodej psychiki, byłoby trudno. Uważnie słuchałam jego uwag i brałam je sobie do serca. On też inaczej niż ja patrzył na „Wszystko czerwone”, bo wcześniej nie znał tej powieści. Była to dla niego zupełna nowość. Dopiero przy okazji pracy nad tym Teatrem Telewizji ją poznał – wyjaśnia Krystyna Janda.

Gdy kręciliśmy „Wszystko czerwone”, Jędrek cały czas obecny był na planie. Towarzyszył nam w każdej sekundzie. Po raz pierwszy miał szansę z bliska obserwować pracę i moją, i Marysi Seweryn. To była dla mnie absolutnie wielka przyjemność. Mało tego, na bieżąco korygował moje pomyłki, co było dla mnie zbawienne. Na przykład tłumaczył, że ten bohater nie może wejść tymi drzwiami, bo mieszka na górze. Znał tę adaptację lepiej niż ja. Co więcej, poprawiał ją jeszcze w trakcie kręcenia. Gdy Teatr Telewizji ogłosił, że powstanie spektakl na podstawie prozy Joanny Chmielewskiej, ludzie w internecie zaczęli dopytywać o to, czy padną w nim konkretne teksty, czy przeniesione zostaną na ekran konkretne zdarzenia. A my części z nich nie umieściliśmy w adaptacji, bo wydawały nam się mniej istotne. Jędrek to śledził i dopisywał to, o co dopominali się internauci – dodaje artystka.

Krystyna Janda nie tylko współtworzyła adaptację powieści Chmielewskiej i wyreżyserowała spektakl „Wszystko czerwone”, ale też w nim zagrała. Wcieliła się w Joannę – przyjaciółkę głównej bohaterki – Alicji, którą z kolei zagrała jej córka – Maria Seweryn. Co ciekawe, początkowo Krystyna Janda nie planowała wystąpić w tym przedstawieniu.

Ja w ogóle nie chciałam w tym grać. Uważałam, że jestem za stara. U Chmielewskiej wszyscy bohaterowie są koło trzydziestki, czterdziestki. Ale Zbyszek Dzięgiel z Teatru Telewizji powiedział, że muszę w tym zagrać. Ostatecznie doszłam do wniosku, że w przypadku tej historii wiek bohaterów ma drugorzędne znaczenie i nie musimy się wcale ograniczać. (…) Jako reżyserka mam tę przewagę, że gdy nie podoba mi się, jak wypadłam, mogę wyciąć te sceny. I w przypadku „Wszystko czerwone” kilka scen i ujęć ze sobą kazałam wywalić – śmieje się Krystyna Janda.

W spektaklu „Wszystko czerwone” – poza Krystyną Jandą i Marią Seweryn – zobaczymy również m.in. Mirosława Kropielnickiego, Ewę Makomaską, Jakuba Sasaka, Szymona Kuśmidra, Barbarę Wypych, Aleksandrę Prykowską, Philippe’a Tłokińskiego, Marię Kresę, Krzysztofa Stelmaszyka, Magdalenę Smalarę, Wojciecha Brzezińskiego, Monikę Mariotti i Bartosza Wagę.

Premiera już 9 listopada o godzinie 20.55 na antenie TVP1.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także