23.10.2020, 14:48 Wersja do druku

Warszawa. Koncert "Paprocki in memoriam" w niedzielę w Filharmonii Narodowej

Inne aktualności

Koncert "Paprocki in memoriam" dla uczczenia 10. rocznicy śmierci jednego z najwybitniejszych artystów polskiej sceny operowej drugiej połowy XX w. tenora Bogdana Paprockiego odbędzie się w niedzielę w Filharmonii Narodowej.

Soliści Iwona Sobotka (sopran), Andrzej Lampert (tenor), Małgorzata Walewska (mezzosopran) i Rafał Siwek (bas) oraz Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa i Chór Akademicki Politechniki Warszawskiej wykonają Requiem Wolfganga Amadeusza Mozarta. Usłyszymy także utwory sakralne m.in. Georgesa Bizeta, Gioacchino Rossiniego i Giuseppe Verdiego. Wykonają je m.in. laureaci I Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego im. Bogdana Paprockiego. Podczas koncertu odbędzie się światowa prapremiera utworu na tenor "Dans la Cascade Seleste" Juliana Paprockiego. Muzykom przewodniczyć będzie Marcin Nałęcz-Niesiołowski.

Bogdan Paprocki urodził się w Toruniu 23 września 1919 roku. Nauki śpiewu pobierał w latach 40. pod kierunkiem m.in. słynnego tenora Ignacego Dygasa.

"Za okupacji często byłem zapraszany do różnych prywatnych domów. Prawie zawsze spotkania te kończyły się arią Stefana ze Strasznego dworu śpiewaną a capella, bez towarzyszenia jakichkolwiek instrumentów. Kiedy dochodziłem do ostatnich taktów, to wszyscy płakali. Takie czasy były. Zanim trafiłem do opery, mnóstwo razy naśpiewałem się tej arii" - opowiadał w jednym z wywiadów Paprocki.

W listopadzie 1946 r. zadebiutował na scenie Państwowej Opery Śląskiej rolą Alfreda w "Traviacie" Giuseppe Verdiego, mając za partnerów Barbarę Kostrzewską i Andrzeja Hiolskiego. Wkrótce potem wcielił się w rolę Almavivy w "Cyruliku sewilskim" Gioacchino Rossiniego. Obie te partie były dla Paprockiego, jak sam podkreśla, najwspanialszą szkołą śpiewu.

W 1949 r. po raz pierwszy Paprocki wyruszył w podróż za granicę. Jego występy w Moskwie, Kijowie i innych miastach Związku Radzieckiego były pasmem sukcesów. Koncertował na całym świecie - od Chin po USA i Meksyk.

Nie rezygnując ze współpracy z Operą Śląską w Bytomiu, był także solistą Opery Warszawskiej. Do najświetniejszych jego kreacji na stołecznej scenie należały m.in. tytułowe role w operze Umberto Giordano "Andrea Chenier", jak też w "Opowieściach Hoffmanna" Jacquesa Offenbacha oraz partie moniuszkowskie.

W swojej wieloletniej karierze Paprocki śpiewał m.in. partię Jontka w "Halce" Stanisława Moniuszki, Don Josego w "Carmen" Bizeta, Rudolfa w "Cyganerii" Giacomo Pucciniego, Księcia w "Rigoletcie" Verdiego, Leńskiego w "Eugeniuszu Onieginie" Piotra Czajkowskiego, Siergieja w "Fedorze" Umberto Giordano, a także Joska w "Skrzypku na dachu" Jerry'ego Bocka.

Często brał udział w koncertach symfonicznych, wykonując partie tenorowe w dziełach oratoryjno-kantatowych, przede wszystkim w IX Symfonii Ludwiga van Beethovena.

Bogdan Paprocki nagrał kilkadziesiąt płyt z muzyką operową, operetkową i pieśniami. Był laureatem wielu nagród, m.in. "Medalu Opery", przyznanego w 1960 r. przez Komitet Harriet Cohen International Music Award w Londynie.

"Głos o rzadkiej, złocistej, promiennej barwie, szczególny, niezwykle indywidualny sposób kształtowania dźwięku, bezbłędna intonacja (nie ma chyba nikogo, kto mógłby stwierdzić: słyszałem Paprockiego śpiewającego nieczysto), świetne, pełne blasku górne dźwięki (miał C jak dzwon, kto ma dziś takie?), oddechu ile zechce" - pisała o Paprockim znawczyni opery Ewa Łętowska.

"60 lat pracy Bogdana Paprockiego to ponad 2500 przedstawień w kraju oraz na 50 scenach zagranicznych. W roli Stefana w Strasznym dworze wystąpił w 250 spektaklach, Jontka w Halce zaśpiewał 248 razy. Do tego dodać trzeba prawie 200 przedstawień Madame Butterfly z nim jako Pinkertonem. Ponad 100 razy wcielał się w Cavaradossiego, w Don Josego czy Fausta. Po siedemdziesiątce w tej ostatniej roli pojawiał się jedynie jako stary Faust. Gdy za sprawką Mefistofelesa bohater opery Gounoda odzyskiwał młodość, na scenę wkraczali młodsi wykonawcy, ale i tak z reguły jego przejmująca kreacja najbardziej pozostawała w pamięci" - pisał o Paprockim krytyk muzyczny Jerzy Marczyński w 2006 r. z okazji 60-lecia pracy artystycznej śpiewaka.

"Jestem człowiekiem z epoki, której już nie ma" - powiedział o sobie Paprocki w jednym z wywiadów. Zmarł 3 września 2010 r. w wieku 90 lat.

Koncert został dofinansowany w ramach Programów Ministra Kultury. 

Źródło:

PAP

Wątki tematyczne