EN
08.04.2022, 10:10 Wersja do druku

Warszawa. Holland: jestem za bojkotem kultury rosyjskiej

Jestem za bojkotem kultury rosyjskiej. Natomiast uważam, że wyrzucenie z dziedzictwa kultury światowej wielkich dzieł rosyjskiej kultury, nie ma racjonalnego wytłumaczenia i może doprowadzić do nakręcenia spirali ślepego nacjonalizmu - powiedziała w piątek Agnieszka Holland.

fot. Adam Warżawa/PAP

Reżyser, i prezydent Europejskiej Akademii Filmowej, pytana była w Radiu Zet o bojkot kultury rosyjskiej. "Ja jestem za bojkotem i spędziłam dość dużo czasu, aby przekonać członków zarządu Europejskiej Akademii Filmowej, by podpisali się pod prośbą Ukraińskiej Akademii Filmowej, aby bojkotować wszystkie produkcje twórców aktualnie tworzących w Rosji i żeby nie pokazywać ich dzieł i nie promować na festiwalach czy konkursach (…), żeby zwrócić się z prośbą do środowisk kulturalnych w Europie, by zawiesić koprodukcje, zerwać wszelkie kontakty, a przynajmniej te oficjalne" - powiedziała.

Jak jednak zauważyła, "wśród rosyjskich twórców filmowych jest kilkoro, którzy są bardzo antyputinowscy, są to też ludzie odważni i poprzez swoje dzieła i swoje działania, tacy jak Aleksander Sokurow czy Kiriłł Sieriebriennikow".

Na uwagę, że są też twórcy tacy jak Nikita Michałkow, odparła że Michałkow jest "putinowską onucą już od dawna, wielkorusem i nacjonalistą". "Ale ja mówię o tych, którzy są odwrotnością Nikity Michałkowa i jego nieprzyjaciółmi więc mówię, że nie zrywam z nimi stosunków osobistych, bo są to ludzie, których twórczość i zachowanie cenię" - wyjaśniła. "Tym niemniej oficjalny bojkot powinien być w moim przekonaniu całkowity" - dodała.

"Udało mi się przekonać zarząd (Europejskej Akademii Filmowej - PAP) i podjęliśmy taką decyzję. Wszystkich członków Akademii nie uda się przekonać, bo tutaj są bardzo podzielone opinie" - poinformowała. Jak wyjaśniła, w Akademii uważa się, że kultura jest mostem nawet w najgorszych czasach, i że nie jej powinien dotyczyć bojkot, tylko, że bojkot powinien dotyczyć twórców czy dzieł, które reprezentują tę obecną, rosyjską politykę i ideologię.

"Natomiast uważam, że cancel culture - zanegowanie całkowite i wyrzucenie z dziedzictwa kultury światowej wielkich dzieł rosyjskiej kultury, tutaj się wzdragam przed tym, bo nie ma to racjonalnego ani skutecznościowego wyłtumaczenia i może doprowadzić do nakręcenia spirali ślepego nacjonalizmu, co byłoby naprawdę wielkim zwycięstwem Putina" - oceniła.

Źródło:

PAP

Wątki tematyczne