EN
2.06.2022, 08:58 Wersja do druku

Urażeni ziobryści z teatrem wojują. Czy w Kielcach wygra jednak wolność słowa?

W Kielcach odwołano czerwcowe pokazy spektaklu "Ale z naszymi umarłymi". Sprawa jest wyjątkowo paskudna - bo system próbuje zrobić cenzora z dyrektora teatru, który sam wcześniej spektakl zamówił, przyjął i promował.

fot. Natalia Kabanow

W Kielcach odwołano czerwcowe pokazy spektaklu według powieści Jacka Dehnela – „Ale z naszymi umarłymi" w reżyserii Marcina Libera i adaptacji Michała Kmiecika. Teatr wskazuje na naciski polityków obozu władzy. Chodzi nawet nie o Piotra Glińskiego, ale członków Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry – Annę Krupkę (z resortu sportu i turystyki) oraz Piotra Wawrzyka (z MSZ).

Powrót do państwa cenzury PRL?

To nie pierwsza afera wokół „Ale z naszymi umarłymi". Zdaniem posła Solidarnej Polski Mariusza Goska przedstawienie Libera miało „obrażać pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej". Parlamentarzysta z partii Ziobry i prawicowi dziennikarze dopatrzyli się na scenie spotkania zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego z innymi ofiarami polskiej historii.

Nie pomogło tłumaczenie, że wspomnianej sceny w przedstawieniu nie ma. Pojawia się ona natomiast w finale filmu „Smoleńsk" Antoniego Krauzego. Teatr kolejny raz okazał się poręcznym celem dla kampanii polityków prawicy.

Sprawa jest wyjątkowo paskudna, bo system próbuje zrobić cenzora z dyrektora teatru, który sam wcześniej spektakl zamówił, przyjął w ramach odbioru dzieła i promował. Formalna odpowiedzialność za zdjęcie przedstawień z afisza spoczywa bowiem na Michale Kotańskim, dyrektorze Teatru im. Żeromskiego. Ale robienie z szefa sceny swoistego bufora cenzury to strategia znana i opisywana wielokrotnie od czasów PRL. Teatr jest współprowadzony przez województwo i Ministerstwo Kultury, czyli zależy od podejmowanych w Warszawie decyzji politycznych.

Dzisiejsza sytuacja z Kielc to bardzo niebezpieczny precedens, kolejny etap zaciskania się pętli cenzury państwa PiS. Trzeba ją czytać w kontekście odmówienia współfinansowania przez Ministerstwo Kultury – mimo wcześniejszych zapowiedzi – Teatru Słowackiego w Krakowie, w ramach represji po antyrządowych „Dziadach" Mai Kleczewskiej.

Sprawdzian dla wolności słowa

Jeszcze kilka lat temu w obliczu cięć budżetowych i ingerencji politycznych w sztukę w samorządach teatry chętnie zabiegały o ministerialny patronat. Teraz widać, że oznacza on również większe uzależnienie od potencjalnie represyjnego państwa – dyrektor Kotański, który od niedawna zależy również od ministra, a nie tylko marszałka województwa, musi mieć się na baczności.

Przykład Krakowa pokazuje, że władza nie żartuje.

Wolności samorządowych instytucji kultury zagraża centralizm partii rządzącej. Czyli: kolejne działania ograniczające budżety lokalnych władz. To zachęca samorządowców do podpisywania z ministerstwem umów o współprowadzeniu instytucji kultury: teatrów, muzeów czy filharmonii. Minister dorzuca milion czy pięć rocznie – w zamian za to dostaje formalny wpływ na wybór dyrektora i, jak się okazuje, nieformalny wpływ na program placówki.

Kolejne pokazy „Ale z naszymi umarłymi" planowane są na lipiec. To, czy się odbędą, czy wskutek ingerencji ziobrystów też znikną z afisza – będzie kolejnym sprawdzianem dla wolności słowa.

Tytuł oryginalny

Urażeni ziobryści z teatrem wojują. Czy w Kielcach wygra jednak wolność słowa?

Źródło:

„Gazeta Wyborcza” online

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

Autor:

Witold Mrozek