„Otwórz oczy” wg Olgi Tokarczuk w reż. Igora Gorzkowskiego w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.
Proza Olgi Tokarczuk coraz częściej trafia na scenę. Reżyserzy garną się do niej, znajdując dla siebie pole do popisu, a dialogowa struktura niektórych opowiadań ułatwia sprawę. Tak jest w przypadku „Próby generalnej”, o konfrontacji człowieka z niezależną od niego katastrofą, napisanej jak słuchowisko, składające się wyłącznie z dialogów. Adaptator miał tu niewiele do roboty, poza tym, że parę heteroseksualną zamienił na homoseksualną. Była to jednak zmiana kosmetyczna, bo spięcia męsko-damskie i męsko-męskie niczym się nie różniły.
Paradoksalnie to pierwsza część spektaklu „Otwórz oczy”, oparta na opowiadaniu „Otwórz oczy, już nie żyjesz”, dawała większą przestrzeń do własnych poszukiwań. Trzeba było bowiem dość kapryśną prozę dostosować do wymagań sceny. To znaczy znaleźć sposób, aby unaocznić ingerencję czytelniczki w świat czytanej książki kryminalnej, nie niwecząc owego świata fikcji. Udało się to Igorowi Gorzkowskiemu znakomicie, dzięki czemu widz obserwuje grę między światem pisarki a domniemanym światem czytelniczki jej powieści, wnikając jednocześnie w subtelności techniki pisarstwa kryminalnego. Bardzo to zabawne przedsięwzięcie, wręcz mistrzowsko poprowadzone przez aktorów, z Anną Cieślak – niecierpliwą czytelniczką na czele. Za partnerów ma grupę koryfeuszy powieści kryminalnej z kilku krajów oraz dociekliwego komisarza policji (Henryk Niebudek).