Logo
Recenzje

Teatr z lasu

23.12.2025, 12:11 Wersja do druku

„W sam las” w reż. Natalii Kozy ze Stowarzyszenia Form Różnych w Łańcucie oraz „Księżycowe opowieści” w reż. Dagmary Żabskiej z Teatru Figur Kraków, w ramach programu OFF Polska. Pisze Zuzanna Kluszczyńska.

fot. Łukasz Pompa

W ramach programu OFF Polska powstały dwa projekty leśne, skierowane do biegunowo odległych grup wiekowych. W sam las Stowarzyszenia Form Różnych w reżyserii Natalii Kozy jest propozycją dla najnajów, a Księżycowe opowieści Teatru Figur w Krakowie w reżyserii Dagmary Żabskiej zapraszają do siebie dorosłych. Oba przedstawienia wykorzystują kontrast pomiędzy naturą i teatrem, by stworzyć sytuacje, w których publiczność może doświadczyć znanych przestrzeni na nowo.

Pedagogika leśna

Leśne przedszkola i szkoły z roku na rok zdobywają, także w Polsce, coraz większą popularność jako forma edukacji alternatywnej. Zajęcia w lesie wspierają kreatywność, samodzielność i umiejętność krytycznego myślenia, potrzebną przy eksploracji takiego terenu oraz gwarantują swobodę ruchu, kluczową w rozwoju fizycznym. W praktyce oznacza to, że dzieci spędzają 80% swojego czasu na świeżym powietrzu, przenosząc się do baraków czy innych prowizorycznych pomieszczeń w celu odpoczynku lub kiedy dana czynność nie może zostać wykonana na zewnątrz. Dzieci realizują przy tym standardowy program, ucząc się matematyki na podstawie praktycznych obliczeń czy dokonywania pomiarów roślin.  Leśne przedszkola mają być odpowiedzią na coraz głębsze zanurzenie najmłodszych w technologii i mediach społecznościowych oraz gwarancją umocnienia relacji dziecka ze światem przyrody, tak istotnej w kontekście edukacji ekologicznej. Pedagogika leśna uznawana jest za przeciwwagę dla nadopiekuńczości rodziców, którzy pragną uchronić swoje dzieci przed wszelkimi negatywnymi bodźcami i niebezpieczeństwem. Jak wskazuje Bogusław Śliwierski, jest to wychowanie otwarte na przeżycia graniczne, ryzykowne, wybijające z codziennego rytmu i zmuszające do szybkiego szukania rozwiązań.

W sam las, wbrew swojemu tytułowi, zabiera nas w gąszcz drzew tylko symbolicznie. Scenografia zaprasza najmłodszych widzów do eksploracji bajkowej wersji lasu, z gadającym drzewem — babką, magicznie zieloną trawą i powiększonymi, jak w filmie Pixara, mrówkami. Coraz bardziej popularne nurty pedagogiki alternatywnej, stawiającej na przeżycia i doświadczenia, sugerują, że już lepiej byłoby zabrać dzieci do prawdziwego lasu. Porównanie tych dwóch perspektyw może jednak podkreślić jedno z najważniejszych zadań teatru dla najnajów. 

Bezpieczna, leśna makieta

Propozycja Stowarzyszenia Form Różnych na pierwszy rzut oka zaprzecza większości z wyżej wymienionych celów pedagogiki leśnej. Performerki zapraszają dzieci do miękkiego i przytulnego miejsca, w którym ściółka leśna to puchowy dywan, a na pozór ostre gałęzie tak naprawdę zostały wykonane z miękkiej pianki. Spektakl wprowadza i wyprowadza dzieci oraz ich opiekunów ze swojego świata stopniowo. Najpierw, przy zapalonym świetle, zdejmujemy buty i siadamy na miękkich poduszkach na scenie. Dopiero potem odsłania się kurtyna, a za nią kryje się las i śpiąca w jego cieniu postać, czekająca na swoich gości. Światło gaśnie powoli, pozwalając przyzwyczaić się oczom do ciemności. Wita nas drzewo z projekcją twarzy babki, która zachęca młodych widzów do korzystania z bliskości towarzyszących im opiekunów i wtulenia się lub schowania, jeśli tego potrzebują. 

Po takim wprowadzeniu performerki Natalia Koza i Anna Gunia, w rytmie muzyki i dźwięków lasu, zaczynają go badać poprzez zabawę i taniec. Choreografia prowadzi je przez różne faktury, kształty, zachęca do skakania po pieńkach i kałużach, chowania się za drzewami i pagórkami, układania się na miękkich klockach, turlania w mchu, czy chodzenia po gałęziach. Dzięki konstrukcji przypominającej rzutnik pisma, twórcy na żywo nakładają na cień drzewa obraz zdmuchiwanych czy pączkujących liści. W tych sekwencjach grają również cienie performerek, delikatnie dotykające odbitych gałęzi. Wraz z przemijaniem sezonów postaci zapadają nawet w sen zimowy, aby później obudzić się i z powrotem zaprosić nas do wspólnej zabawy. Kolorowe chusty, ściskane w dłoniach i powoli wypuszczane, przypominają pączkujące kwiaty, które sami możemy spróbować stworzyć dzięki instrukcji performerek.

Ten moment jest zaproszeniem do wspólnej eksploracji przestrzeni spektaklu. Natalia Koza i Anna Gunia z czułością, ale bardzo skutecznie, animują grupę poprzez podawanie rekwizytów, a nawet instrumentów (wcześniej niepojawiających się w spektaklu) oraz delikatne, zachęcające gesty. Jest ekscytująco, ale równocześnie kojąco. Dzieci mają okazję samodzielnie wypróbować wszystkie powierzchnie i zakamarki, wspiąć się na przygotowane konstrukcje, a nawet ukrytą w pieńku trampolinę. Na koniec, zbieramy razem z performerkami użyte w spektaklu pomoce sensoryczne, by wspólne stworzyć tor przeszkód. To on powoli wyprowadza nas z magicznego lasu. Światła się zapalają, aktorki się kłaniają, a my bijemy brawo i idziemy zakładać buty. 

Las dla dużych i małych

Spektakle dla najnajów mają swój własny, wyjątkowy układ, wynikający z potrzeb tak młodej widowni. Dlatego są krótkie, grane blisko publiczności i łatwe do chwilowego opuszczenia w razie potrzeby. Moment wspólnej eksploracji przestrzeni teatralnej także jest ich stałym elementem. W sam las jest więc solidnym przykładem swojego gatunku, naprawdę wartym polecenia. Niestety, wpada on również w te same pułapki, co inni jego przedstawiciele.

Kolejne sceny proponują te same rytmy i obrazy, przenikają się ze sobą, Nie różnią się od siebie wystarczająco by utrzymać uwagę widza. Przełamania narracji, w postaci zabawy z cieniem drzewa czy nadejścia zimowego snu, są zbyt rzadkie oraz niewystarczająco różnorodne na tle reszty opowieści. Bardziej dopracowana dramaturgia pomogłaby odnaleźć się lepiej widzom, także tym dorosłym, stanowiącym połowę widowni. 

Głównym odbiorcą teatru najnajowego ma być małe dziecko. Jednakże żaden inny gatunek teatralny nie zakłada aż takiej współobecności na scenie podopiecznego i opiekuna. Na spektakle najnajowe najczęściej nie chodzą grupy rówieśnicze, jak w przypadku propozycji dla starszych dzieci, a rodziny. Oznacza to, że mają one wiele wspólnego z teatrem familijnym, którego celem jest proponowanie spektakli dla wielopokoleniowej publiczności. Twórcy i twórczynie opisują W sam las jako propozycję skierowaną także do osób autystycznych i dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną, tym bardziej pełnoletni widz i jego potrzeby powinny być wzięte pod uwagę. Co więcej, nawet jeśli najmłodsza publiczność nie odczuwa jeszcze silnej potrzeby uporządkowanej narracji, nie oznacza to, że nie powinna być traktowana poważnie i otrzymywać rozwiązania równej jakości, co dorośli. 

Las i jego twórczy potencjał 

Co z tym lasem? Zwolennicy i zwolenniczki pedagogiki leśnej, związanej z pedagogiką przeżycia, mogliby całkowicie odrzucić ten wykreowany na scenie sztuczny, pluszowy i bezpieczny świat, jako niegwarantujący prawdziwego spotkania z naturą, a także ryzykiem i niewygodą, z którą wiąże się takie spotkanie. Jednakże zarówno pedagogika leśna, jak i W sam las, mają wspólny punkt wyjścia  ̶  swobodną eksplorację, prowadzącą do twórczości.

fot. Andrzej Pietyra

Twórczynie spektaklu same „wyszły z lasu”. Prace rozpoczęły bowiem od wspólnego odkrywania podkarpackich terenów leśnych. Poprzez zabawę ruchem sprawdzały różne choreograficzne możliwości, jakie daje zetknięcie z drzewem, gałęziami, pienikami, kamieniami czy ściółką. Właśnie z tego doświadczenia powstała taneczna choreografia, będąca głównym elementem spektaklu. Ostatnia scena przedstawienia jest więc zaproszeniem dzieci do powtórzenia tego gestu, swobodnego odkrywania możliwości w nowej przestrzeni i po prostu zabawy możliwościami tego miejsca. Emancypacyjny charakter pedagogiki leśnej, stawiający na samodzielne znajdowanie rozwiązań, pojawia się nie tylko w strukturze spektaklu, ale również w samym procesie twórczym. Przedstawienie nie niweluje jednego z głównych założeń nurtu, a dzięki swojej teatralnej sztuczności produkuje nowe znaczenia. 

Tak jakby las

W sam las prezentowane jest również w plenerze, gdzie ogromne sztuczne drzewo musi konkurować z tym prawdziwym. Myślę, że to w takiej konfiguracji spektakl uruchamia swoje największe moce edukacyjno-poznawcze. Wiadomo, że jednym z zadań teatru dziecięcego jest zapoznanie młodej widowni z językiem teatralnym, jego różnymi narzędziami i sposobami prowadzenia opowieści. W sam las wychodzi jednak dalej i staje się przewodnikiem po samej teatralności. 

Miejsce, w którym się znajdujemy, jest takie, jak las, ale nim nie jest. Jest jego sztuczną, przerobioną wersją. Młodzi widzowie mają okazję poznać samą podstawę teatralnego doświadczenia, czyli wchodzenia w światy, które przypominają ten nasz, ale nim nie są. Las, czy drzewo, jako jedna z pierwszych przestrzeni, które dobrze poznają dzieci, jest idealnym przykładem teatralnego znaku. Spektakl zachęca do poznawania natury, przekazując podobne idee co pedagogika leśna, a przy tym wprowadza do świata sztuki, pełnego odbitych i przerobionych części rzeczywistości. 

Stowarzyszenie Form Twórczych, pod którego szyldem powstał spektakl w reżyserii Natalii Kozy, jako jeden z głównych celów swojej działalności wymienia ożywianie miejscowego życia kulturalnego skierowanego do różnych grup wiekowych. Świetnie, że jedną z nich okazały się spektakle najnajowe, które, chociaż dobrze rozpowszechnione już w większych miastach, w mniejszych nadal są rzadkością. Z pierwszych teatralnych doświadczeń pozostają nam jedynie niewyraźne obrazy. Tym bardziej pamięć o magicznym lesie wyrastającym na środku sceny, jako jedno z pierwszych teatralnych wspomnień, to coś, czego naprawdę można pozazdrościć.

Z powrotem do lasu

Księżycowe opowieści w reżyserii Dagmary Żabskiej zaprosiły swoich widzów do odwrotnego doświadczenia. Dorosła publiczność, przyzwyczajona do standardowej teatralnej sytuacji, została ugoszczona właśnie w lesie. Edukacja leśna skierowana dla dorosłych, chociaż bardzo potrzebna (na przykład w kontekście przeciwdziałania zaśmiecaniu lasów) nie jest rozwiniętą inicjatywą. Znacznie większa oferta działań edukacyjnych dostępna jest dla dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym. Powrót do lasu, dla wielu z nas, staje się powrotem do dzieciństwa. Teatr Figur wykorzystał tę prawidłowość i przeniósł nas do świata baśni. 

Spektakl ma formę spaceru po różnych krakowskich terenach zielonych. Przebieg, który widziałam, zorganizowano w Lesie Wolskim w pobliżu zoo. Naszej wędrówce towarzyszyły więc tajemnicze odgłosy żyjących nieopodal zwierząt. Na miejscu zbiórki przywitała nas przewodniczka. Na grupę około dwudziestu osób dostaliśmy kilka latarek, jednak zachęcono nas do korzystania tylko ze światła księżyca. Przewodniczka zaprosiła nas do uważnej obserwacji lasu, który zmienia się pod wpływem pełni. Następnie chodziliśmy za przydymionym światłem jej latarni i zatrzymywaliśmy się przy różnych stacjach, przygotowanych przez twórców i twórczynie wśród drzew. Ten pierwszy moment wejścia w ścianę ciemnego lasu, przez to, że rzadko przeżywany, jest jedną z najciekawszych części wydarzenia. Oczy muszą się przyzwyczaić do nowego rodzaju leśnej ciemności, a stopy do miękkiego podłoża, którego nie widzimy. 

Co porabia księżyc w lesie? 

Przystanki możemy podzielić na kilka kategorii. Na ustawionych okrągłych ekranach pojawiają się krótkie cieniowe etiudy. Pierwsza z nich przedstawia różne rytuały i przesądy związane z cyklem księżyca. Nagrany głos podpowiada nam, kiedy najlepiej zacząć oszczędzać czy pomyśleć dobrą wróżbę. Kolejny ekran powraca za to do codzienności. Przy akompaniamencie muzyki pojawiają się zakochane, całujące pary, ale i również chodzące po powierzchni ekranu stopy, przypominające lądowanie na księżycu. Za to na rozwieszonym wśród drzew materiale pojawia się personifikacja złości. Jej ogromny cień zapewnia nas, że jest ona nam potrzebna. W dobie ciągłego poszukiwania spokoju i balansu złość zachęca nas do krzyku, wyrzucenia z siebie, tu, w środku lasu, pośród niczego, wszystkiego, co uwiera i boli. Najbardziej teatralnym momentem spaceru jest spotkanie z dwoma księżycami. Jeden z nich, w lśniąco-srebrnym kostiumie, zaprasza nas do wspólnego przedarcia się przez wąskie lustra ustawione jak w labiryncie — by razem z nim poodbijać się w świetle. Drugi, ubrany w białe spodnie i marynarkę wygląda, jakby właśnie wracał z biura, przybliża nam kulisy swojej pracy. Ludzie powierzają mu sprawy, które potrzebują końca, a sami nie potrafią do niego doprowadzić. Czasami oznacza to swatanie, czasami doprowadzenie do rozwodu, czasami pomoc samotnej kobiecie w pogodzeniu się z tym, że jej wszystkie dorosłe dzieci wyprowadziły się z domu. Poszczególne potrzebne końce świecą się na małych kostkach. Wraz z księżycem dostarczamy je przez las do starej, ogromnej szafy, stojącej pośrodku niczego, pełnej potrzebujących domknięcia historii.

Ostatnim elementem spaceru są instalacje. Mijamy je, ale się przy nich nie zatrzymujemy, jakby były standardową częścią krajobrazu. Ze ściółki wystają małe, świecące się grzybki, zakopane w liściach ekrany wyświetlają wyłaniające się z podłoża oczy, a niebieskie ledowe taśmy owijając się wokół pni, tworzą postać leśnego ducha, który biega pomiędzy drzewami. Te części spaceru najciekawiej grają z otoczeniem. Wykorzystują materię lasu i tworzą się wobec niej, w odróżnieniu od reszty scen, lądujących w nim jak kosmiczne statki. To dla nich warto było się wybrać w podróż w ciemnościach, złożoną z luźnych skojarzeń, legend i wierzeń wokół kulturowej siły księżyca. 

Leśny wehikuł czasu

Najlepszą publicznością dla Księżycowych opowieści jest ta miejscowa (innej trudno również się dostać do tak nieskomunikowanego adresu). Osoby, które dobrze znają Las Wolski za dnia, mogą, dzięki teatralnym zabiegom, wieczorem poznać go od innej strony. Przedstawienie odwołuje się do ściśle związanego z naturą świata magii. Żywa roślinność gra ze sztucznością przygotowanych obrazów, przypominając o świecie legend i baśni, w których las jest domem dla fantastycznych stworzeń. Z jednej strony, przewodniczka radzi nam podczas spaceru wypatrywać pełni, z drugiej wiemy, że dzisiaj jest nów, a konkretny cykl księżyca to tylko teatralna narracja. Zabawy światłem i cieniem pobudzają wyobraźnię, sprawiają, że możemy na las znowu spojrzeć dziecięcym wzrokiem.

Tematy jednak są ściśle dorosłe. Sytuacje, które za sprawą księżyca dobiegają końca, odnoszą się do doświadczenia upływania czasu. Czy da się tworzyć nowe początki, gdy wszyscy wokół prowadzą ustabilizowane życia? Jak poradzić sobie z utratą bliskich i szukać nowych relacji? Poruszanie dorosłych dylematów okiem dziecka przynosi nową siłę i wiarę. Może warto, tak jak w bajkach, zamknąć oczy, stanąć pośrodku lasu, wypowiedzieć życzenie i w nie uwierzyć, a wszystko się uda?

Las na nowo

Zarówno W sam las, jak i Księżycowe opowieści wykorzystują las jako coś znanego, z czego można skorzystać, by wytworzyć nowe znaczenia. W propozycji najnajowej staje się on pretekstem do przyjrzenia się, dla większości publiczności po raz pierwszy, teatralnym mechanikom. Krakowski spacer wykorzystuje go jako wehikuł czasu, przenoszący do dzieciństwa, pozwalający na dorosłe dylematy spojrzeć okiem wiary i wyobraźni.

W obu spotkaniach najbardziej dotykają jednak te momenty, które kierują osoby uczestniczące na doświadczanie samej natury. W spektaklu W sam las jest to wskazanie nowych sposobów interakcji z lasem, w Księżycowych opowieściach rzeczywista ciemność i szum drzew niewpuszczający hałasów z zewnątrz. Co las wnosi do teatru? W wydaniu dwóch offowych propozycji żywioł zabawy, potraktowanie teatralnej przestrzeń jako miejsca eksploracji. Co wnosi teatr do lasu? Nowe spojrzenie na naturę, możliwe dzięki teatralnemu i tanecznemu podejściu.

***

W sam las

Reżyseria: Natalia Koza

Scenografia: Krzysztof Młynarski

Muzyka i wokal: Luiza Ganczarska

Ruch sceniczny: Anna Gunia

Charakteryzacja i kostiumy: Ewelina Lewicka

Występują: Anna Gunia, Natalia Koza, Małgorzata Szczyrek

 

Księżycowe opowieści

Scenariusz: Dagmara Żabska i zespół

Reżyseria: Dagmara Żabska

Scenografia: Justyna Peller-Szałańska, Katarzyna Koczubiej-Pogwizd

Muzyka: Julia Dyga

Konsultacje choreograficzne: Monika Kiwak

Obsada: Luna Sawka, Karolina Lichocińska, Anna Kończal-Bochenek, Zofia Szyrajew

Produkcja: Marta Hankus, Andrzej Pietyra

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także