Logo
Recenzje

Teatr, który oddycha razem z widownią

14.02.2026, 12:42 Wersja do druku

„Głowa w piasek” Matta Murraya w reż. Marii Seweryn w Teatrze Polonia w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Katarzyna Kural-Sadowska

Ocena Recenzenta: 7/10

Spektakl grany po raz sześćdziesiąty drugi, przy pełnej widowni, to już nie jest tylko „premiera, która się udała”. To organizm. Przedstawienie, które zdążyło się nauczyć własnego rytmu, wyczuć reakcje publiczności i — co najważniejsze — nie skostnieć w mechanicznym odtwarzaniu sukcesu. „Głowa w piasek” w Teatrze Polonia działa dziś jak dobrze nastrojony instrument: nie gra głośniej, niż trzeba, nie przyspiesza na siłę, nie dopowiada pointy tam, gdzie wystarczy pauza.

Najciekawsze w tym spektaklu nie jest to, o czym opowiada — bo to już zostało wielokrotnie nazwane — lecz jak konsekwentnie unika jednoznacznych emocjonalnych instrukcji dla widza. Nie każe nam nikogo kochać ani nikogo potępiać. Nie ustawia bohaterek w prostym porządku ofiara–oprawca, nowoczesność–konserwatyzm, wolność–opresja. Zamiast tego proponuje coś znacznie trudniejszego: współobecność trzech racji, które wzajemnie się znoszą, drażnią i kompromitują.

Siłą tego przedstawienia jest napięcie między kontrolą a jej utratą. Wszystko zaczyna się w świecie procedur, drobnych rytuałów, uprzejmości, rozmów „na herbatę”. I właśnie dlatego momenty rozszczelnienia — emocjonalnego, obyczajowego, językowego — nie działają jak tania eskalacja, lecz jak logiczne następstwo zbyt długo tłumionych impulsów. Spektakl nie celebruje chaosu, raczej pokazuje, jak bardzo bywa on kuszący dla tych, którzy całe życie spędzili na utrzymywaniu porządku.

Aktorstwo — dziś już wyraźnie zespołowe — nie polega na popisach ani na „graniu pod śmiech”. Największą wartością jest tu uważność: na partnerkę, na tempo sceny, na reakcję widowni. Weronika Książkiewicz prowadzi swoją postać z precyzją osoby, która wie, że każde nadmiarowe przyspieszenie zniszczyłoby konstrukcję roli. Paulina Holtz balansuje na granicy nadekspresji, ale świadomie — jej bohaterka musi być trochę za głośna, trochę za szybka, żeby obnażyć własną kruchość. Magdalena Stużyńska natomiast buduje postać, która najpierw istnieje niemal wyłącznie w napięciu mięśni i nerwowym uśmiechu, by dopiero później pozwolić sobie na pełniejszą skalę emocji — bez efektownej przemiany, raczej poprzez drobne przesunięcia.

Reżyseria Marii Seweryn jest dziś niemal niewidoczna — i to komplement. Widać ją nie w pomysłach inscenizacyjnych, lecz w tym, że spektakl ufa tekstowi i aktorkom. Nie próbuje niczego dopowiadać, nie moralizuje, nie „domyka” sensów. Pozwala, by śmiech na widowni sąsiadował z momentami wyraźnego dyskomfortu — bo właśnie wtedy teatr przestaje być jedynie rozrywką.

Po 62. przedstawieniu „Głowa w piasek” nie jest już tylko sprawnie napisaną komedią obyczajową. Jest studium tego, jak długo można unikać konfrontacji z prawdą — i jak bardzo nieprzewidywalne bywają skutki, gdy wreszcie przestajemy udawać, że nic się nie dzieje. To spektakl, który nie stawia widzowi łatwych diagnoz, ale zostawia go z pytaniem niewygodnym i prywatnym: przed czym sam najczęściej chowa głowę w piasek?

I być może właśnie dlatego publiczność wciąż wraca — nie po śmiech, lecz po rozpoznanie.

https://www.teatrpolonia.pl/event-data/4447/glowa-w-piasek-2023-02-09

Tytuł oryginalny

Teatr, który oddycha razem z widownią

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Wiesław Kowalski

Data publikacji oryginału:

14.01.2026

Sprawdź także