Logo
Magazyn

Teatr formy, czyli szaleństwo kontrolowane

13.06.2025, 15:38 Wersja do druku

Z Joanną Braun, scenografką i projektantką kostiumów, tegoroczną laureatką Nagrody HENRYKA przyznawanej przez Sekcję Teatrów Lalkowych ZASP rozmawia Anita Nowak.

fot. Bartek Cieniawa

Gros pani działalności twórczej związana jest z teatrem lalkowym. Co panią na tym polu szczególnie zafascynowało?

Teatr lalkowy rzucił na mnie swój urok w dzieciństwie i to nie tylko dlatego, że wówczas oglądałam pierwsze spektakle, bo to dotyczy wszystkich dzieci, ale poprzez rodzinne kontakty ze światem wybitnych polskich lalkarzy. Mój ociec chrzestny, Władysław Jarema, był mężem słynnej scenografki i reżyserki, założycielki i dyrektorki krakowskiego Teatru Lalki, Maski i Aktora „Groteska", Zofii Jaremowej (w rodzinie zwanej cioteczką) i bratem jednego z twórców przedwojennej awangardowej grupy teatralnej krakowskich plastyków Cricot. Klimaty teatralne towarzyszyły mi więc od najwcześniejszych lat. A dotyczyły w dużej mierze teatru formy.

W którym momencie życia pojawiła się decyzja o wyborze zawodu scenografa?

Zapowiadało się to już na studiach w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W połowie III roku malarstwa wybrałam wydział scenografii, bo teatr formy wtedy wyobrażałam sobie jako pole nieograniczonej wolności, coś w rodzaju szaleństwa kontrolowanego. Ale teatr dramatyczny interesował mnie również, więc po dyplomowej Szalonej lokomotywie Witkacego i scenicznym debiucie lalkowym, a konkretnie maskowym, nie odmawiałam kolejnym propozycjom płynącym z innych krakowskich teatrów, jak choćby Ludowego czy Słowackiego, a także z Teatru im. Solskiego w Tarnowie.

Spektakle, które przyniosły pani najwięcej satysfakcji?

Robiłam oprawę plastyczną do takich przedstawień jak: Wicehrabia przepołowiony Italo Calvino w bielskiej Banialuce, Król umiera Ionesco - tamże, Czekając na Godota w Teatrze Słowackiego, Teatrze im. Solskiego w Tarnowie, a także Teatrze Śląskim w Katowicach (na wszystkich jego trzech scenach), Pietruszka Strawińskiego w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu, Królowa śniegu w teatrze Animacji w Poznaniu, tam też Bestia i Piękna Grochowiaka, Czarodziejski flet Mozarta - dyplomowego przedstawienia na wydziale wokalno-aktorskim we Wrocławiu, a potem jego wersję poprawioną i uzupełnioną w teatrze w Będzinie, Penthesileę Kleista w Teatrze PWST w Krakowie, Publiczność. Sztukę bez tytułu Lorki w Teatrze Studyjnym w Łodzi, tam też Kordiana Słowackiego, Słońce zachodzi Michela de Ghelderodego w Grotesce...

A ile w sumie było tych pani realizacji scenograficznych w różnych teatrach?

Około 150.

Jak rodzą się pani wizje?

Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Za każdym razem jest inaczej, zależy od tego na ile uruchamia mnie scenariusz, temat, kierunek poszukiwań reżysera, doping emocji spotkania, możliwości produkcyjne teatru... i wiele innych czynników, za każdym razem jeżeli nawet podobnych, to działających w innych proporcjach.

A na ile praca z teatrach lalkowych wpływała na wizje plastyczne w teatrach dramatycznych, jak dalece scenograf może wzbogacać spektakle o nowe sensy, pogłębiać je, jak dalece pani wizje plastyczne pozostają w zgodzie z koncepcjami reżyserów?

I tu jest podobnie. Za każdym razem jest inne spotkanie, inna jego temperatura, inne możliwości rozbudzające lub ograniczające kreatywność.

Wykładała pani kostiumologię na jednym z uniwersytetów w Meksyku w czasach, kiedy podróże na inne kontynenty były rzadkością…

Te dwa lata w Meksyku to bardzo istotna i ważna cezura zawodowa. Złożyły się na nie: rok stypendium Związku Artystów Plastyków (najdalsze i najdłuższe w tamtych czasach) i roczny kontrakt na wykłady w Centro Universitario de Teatro - teatrem, w którym robiłam wcześniej Letników Gorkiego i tych Letników dołączyłabym również do wymienianych najistotniejszych dla mnie spektakli. Ale tych meksykańskich realizacji w ciągu tych dwóch lat było jeszcze kilka. Cały więc ten dwuletni, pobyt tam był bardzo pracowity.

Nagroda HENRYKA nie jest pani jedynym wyróżnieniem…

W 2001 roku na Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Lalek w Opolu przyznano mi nagrodę za scenografię do przedstawienia Królowa Śniegu, na XI Międzynarodowych Toruńskich Spotkaniach Teatrów Lalek w Toruniu, w 2004 roku nagrodzono moją scenografię do Kopciuszka, w 2005 roku na XXII Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Lalek w Opolu otrzymaliśmy wraz z Krystianem Kobyłką nagrodę za inscenizację spektaklu I odsłoniłam noc, rok później przyznano mi Nagrodę im. Jana Dormana ze twórczość teatralną i na I Ogólnopolskim Konkursie na Teatralną Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Europejskiej wraz z Marcinem Januszkiewiczem odebraliśmy nagrodę za kształt plastyczny przedstawienia Urodziny Infantki. Rok 2012 przyniósł mi Srebrny Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

Można zatem powiedzieć, że tegoroczny HENRYK, przyznawany za wybitne osiągnięcia artystyczne oraz za całokształt pracy artystycznej w dziedzinie teatru lalek to pewnego rodzaju podsumowanie pani dotychczasowej działalności twórczej. Gratuluję! I dziękuję za rozmowę!

Tytuł oryginalny

Teatr formy, czyli szaleństwo kontrolowane

Źródło:

„Sceny Polskie” nr 21

Autor:

Anita Nowak

Sprawdź także