EN
10.09.2021, 16:50 Wersja do druku

Szturm na Pałac

Środowiskowa giełda wymienia wielu chętnych do wzięcia Teatru Dramatycznego. Konkurs na dyrektora ogłoszono też w atrakcyjnym na mapie Warszawy Teatrze Studio. W ostatniej dekadzie z obiema instytucjami wiązały się głośne konflikty. Pisze Witold Mrozek w Dwutygodniku.

fot. Katarzyna Chmura

Czym byłby teatr bez plotek? Konkurs, zmiana dyrektorskiej władzy w teatrze to jedna z tych specyficznych sytuacji, w której przepisy, twarde daty i liczby spotykają się z pogłoskami, spekulacjami i tzw. giełdą nazwisk. Tak się składa, że miasto stołeczne Warszawa ogłosiło oficjalny zamiar ogłoszenia konkursów dyrektorskich w dwóch teatrach po dwóch stronach Pałacu Kultury – Dramatycznym i Studio. Plotki huczą tu tak głośno, że warto spróbować przeprowadzić ich weryfikację. Mało to popularne w polskim teatrze, w którym felietonowe wróżenie z fusów i insynuacje stoją wyżej niż sprawdzanie faktów i zadawanie pytań, ale mimo wszystko spróbujmy. 

W ostatniej dekadzie z obiema instytucjami wiązały się głośne konflikty. W Teatrze Studio w 2015 roku nastąpił rozpad i wymiana zespołu po konflikcie dyrektora naczelnego Romana Osadnika z dyrektorką Agnieszką Glińską. Jeszcze głośniejsza była walka wokół Dramatycznego. W 2012 roku spora część środowiska protestowała przeciwko przekazaniu dyrekcji Dramatycznego dramatopisarzowi Tadeuszowi Słobodziankowi, który radykalnie zmienił profil tej sceny, prowadzonej wcześniej jako najbardziej poszukująca instytucja stolicy przez Pawła Miśkiewicza. Krajobraz tamtej teatralnej Warszawy był zupełnie inny, TR Jarzyny i Nowy Warlikowskiego nie otworzyły się wtedy jeszcze na nowe pokolenia twórców, Powszechnym kierował filmowiec Robert Gliński, a Studio pogrążone było w permanentnym kryzysie. Wyrugowanie progresywnego teatru z Dramatycznego i połączenie go z prowadzonymi już wcześniej przez Słobodzianka Teatrem na Woli i Sceną Przodownik było dla wielu ciosem. „Zmiana w gabinecie szefa Teatru Dramatycznego jest ostatnim akordem prowadzonej w Warszawie od paru już sezonów rekonkwisty. Udanej, nie ma już barbarzyńców w stolicy królestwa. Zostali za murami miasta, cichutko i skutecznie” – pisał wtedy Jacek Sieradzki w „Dialogu”. „A przecież mi żal” – dodał. 

Dziś eksperyment „Słobopleks”, jak przezwano powołany przed dekadą teatralny kombinat, przestaje istnieć – miasto przekazuje scenę na Woli Teatrowi Żydowskiemu. Zupełnie inaczej wygląda już teatralna mapa Warszawy, a twórcy, którzy zapraszani wtedy przez Miśkiewicza i dramaturżkę Dorotę Sajewską oburzali urzędników, są dziś mainstreamem. Nie zmienia to faktu, że Dramatyczny pozostaje – przynajmniej na razie – teatrem z największym budżetem spośród miejskich scen Warszawy, dużą widownią, świetną lokalizacją i tradycjami. 

Dramatyczny, czyli targ nazwisk 

Środowiskowa giełda wymienia wielu chętnych do wzięcia Teatru Dramatycznego. Mówi się wręcz o „bitwie warszawskiej”. 

Nie wyklucza ubiegania się o Dramatyczny prowadzący niezależny teatr Centrala Michał Zadara, znany choćby z monumentalnego wystawienia „Dziadów” Mickiewicza bez skrótów w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Zadara deklaruje: „Cieszę się, że miasto stwarza możliwość zmian w stołecznych teatrach. Konkurs na dyrektora/kę Teatru Dramatycznego zapowiada się bardzo ciekawie, i jest to niewątpliwie jeden z najważniejszych warszawskich teatrów. Gdy zobaczę warunki i oczekiwania miasta, będę w stanie powiedzieć więcej o moich planach”. 

Środowiskowe plotki mówią jeszcze o możliwych kandydaturach Jana Klaty i Mai Kleczewskiej. Żadne z nich nie potwierdziło jednak ani nie zdementowało takiego zamiaru – nie dostałem tu żadnej odpowiedzi. Za Klatą z pewnością przemawiałoby pięć lat dyrektorskiego doświadczenia w jednym z największych polskich teatrów – Starym w Krakowie. Kleczewska, była dziekanka Wydziału Reżyserii Akademii Teatralnej, starała się niedawno wraz z menadżerką Agatą Grendą o dyrekcję TR Warszawa. W ich propozycji programowej znalazła się wtedy m.in. pracująca już w Dramatycznym reżyserka Daria Kopiec. 

Od kilku lat już powraca w kontekście Dramatycznego nazwisko Moniki Strzępki, która wraz z Pawłem Demirskim zrobiła tu jeden z ostatnich spektakli za czasów dyrekcji Miśkiewicza – „W imię Jakuba S.”; o Strzępce mówiło się też w przypadku kilku innych ważnych polskich teatrów, nigdy dotąd jednak nie wystartowała w konkursie. 

Tym razem Strzępka potwierdza taki zamiar. „W teatrach, w których pracowaliśmy z Pawłem, pracownicy i publiczność w zasadzie zawsze namawiali nas, żebyśmy obejmowali dyrekcję. Wtedy to nie był jeszcze ten moment. Dziś jest. Chcę startować również dlatego, że w teatrach, gdzie pracowaliśmy latami, przychodziła potem władza i burzyła to, co zbudowaliśmy w czasie pracy nad spektaklami. Mam dość sytuacji, w której wypracowana jakość znika i za każdym powrotem do instytucji trzeba ją budować od podstaw. W pracy z Pawłem i zespołem ludzi, z którymi pracuję i chcę pracować dalej – nie są dla mnie istotne, nieco sztucznie kreowane definicje, jak «teatr eksperymentalny» czy «klasyczny» itp. Ważny jest sposób komunikacji z widzem. Przez lata doceniała nas przede wszystkim publiczność, raczej nie władza. Warszawa, miasto, które chce być wolne, które masowo uczestniczy w Strajkach Kobiet, Paradzie Równości czy protestach w obronie demokracji, zasługuje na teatr, który traktuje je poważnie”. 

Dopiero pełne ogłoszenie o konkursie, które zobaczymy zgodnie z zarządzeniem prezydenta miasta do połowy października, będzie zawierać konkretne wymagania urzędowe. Wśród nich może – choć nie musi – znaleźć się wymóg określonego stażu na kierowniczym stanowisku. Strzępka formalnie go nie posiada. Odpowiada jednak: 

Pracuję jako reżyserka w teatrze od 17 lat, czy to znaczy, że mam doświadczenie w kierowaniu zespołem? Chciałabym, żeby tym razem, pierwszy raz, władza potraktowała mnie i mój sposób pracy i myślenia poważnie. Chcę, żeby Dramatyczny był miejscem wolnym od przemocy, instytucją wzorcową, jeżeli chodzi o warunki pracy i kontakt z publicznością. Oczekuję, że konkurs będzie przebiegał w sposób całkowicie transparentny. Opublikuję swój program i tego samego oczekuję od innych kandydatek i kandydatów. 

Wreszcie obecny dyrektor, Tadeusz Słobodzianek, na zadane w mailu pytanie, czy wystartuje w konkursie, odpowiada z kolei: „Panie Redaktorze, jak Pan zapewne się orientuje, warunki konkursu poznamy za sześćdziesiąt dni. Wówczas zastanowię się, co zamierzam, i chętnie Pana poinformuję. Zapraszam w tzw. międzyczasie do nadrobienia strat w repertuarze Teatru Dramatycznego”. 

Studio. Kolejna rewolucja?

Podobną odpowiedź przesyła Roman Osadnik, obecny dyrektor Studio: „Decyzję podejmę po zapoznaniu się z warunkami konkursu”. Jak poinformowała mnie rzeczniczka Teatru Studio, wtedy zamierza zdecydować również Natalia Korczakowska.

Od razu za to potwierdza udział w konkursie na dyrektora Studio Tomasz Plata – prorektor Akademii Teatralnej, kurator związany z Komuną Warszawą. Do niedawna był drugim z wicedyrektorów u Osadnika, odpowiedzialnym za programowe zmiany. Z końcem sierpnia stracił jednak stanowisko – Osadnik nie chciał przedłużyć z nim umowy. Plata był wicedyrektorem Studio od roku 2019. Zastąpił wtedy Aldonę Machnowską-Górę, obecnie wiceprezydentkę Warszawy do spraw m.in. kultury. Znający Studio od środka, doświadczony w różnego typu kulturalnych instytucjach, a także sektorze prywatnym, Plata może okazać się najpoważniejszym konkurentem swojego dotychczasowego szefa. 

Swój start Plata tłumaczy tak: „W rzeczach, które programowałem w Studio, była chyba dość wyraźna wspólna myśl. «Koniec z Eddym» w reż. Ani Smolar, «Powrót Tamary» w reż. Czarka Tomaszewskiego, «Monstera» i «Panie władzo, to są tylko tańce» Marty Ziółek i Anki Herbut, włączona do repertuaru «Malina», przedstawienie Grześka Laszuka o Brylewskim, do tego planowane na kolejny sezon spektakle na podstawie nowego tekstu Doroty Masłowskiej «Bowie w Warszawie» czy teatralna adaptacja «Jadłonomii» Marty Dymek – ten rodzaj teatru uważnie mapującego współczesność, teatru wielokrotnie kodowanego, igrającego z popkulturą, ale równocześnie wyrafinowanego formalnie, bardzo mnie w tej chwili kręci. Myślę, że wszystkie te rzeczy dały teatrowi dużo świeżej energii, pokazały jakąś nową drogę. Na moje oko Studio nie potrzebuje teraz kolejnej rewolucji, raczej sensownej kontynuacji tego, co się ostatnio zaczęło udawać”. 

Kiedy poznamy rozstrzygnięcia w Studio i Dramatycznym? Zamiar przeprowadzenia konkursu ogłoszono 20 sierpnia, na powołanie komisji i podanie wymagań Ratusz ma 60 dni, potem będzie czas na składanie aplikacji, po czym kolejne 60 dni, zgodnie z ogłoszeniem, na rozstrzygnięcie postępowań. Może być to zatem np. luty 2022 roku. W każdej z dwóch komisji konkursowych zasiądzie, zgodnie z ustawą, trójka reprezentantów prezydenta Trzaskowskiego, dwójka – ministra Glińskiego, dwójka związkowców z teatru, dwójka przedstawicieli branżowych stowarzyszeń. 

Choć wiara w transparentność i skuteczność konkursowych procedur mocno w ostatnich latach wśród ludzi teatru opadła, w Pałacu Kultury stawka jest na tyle wysoka, że konkursy te środowisko potraktuje nieco inaczej. Kto zacznie nowy etap, a kto będzie rozczarowany? Dyrekcja – stara lub nowa – rozpocznie swoje rządy w przyszłym sezonie. 

PS Jak udało mi się potwierdzić, miasto zdecydowało się na przedłużenie kontraktów trzem pozostałym dyrektorom teatrów, którym kończyła się kadencja: Karolinie Ochab – dyrektorce naczelnej Nowego Teatru, Pawłowi Łysakowi z Teatru Powszechnego i Joannie Nawrockiej z Teatru Ochoty. Jeszcze wcześniej prolongatę umowy uzyskał Maciej Englert – najdłużej urzędujący w Polsce dyrektor teatru. 75-letni Englert kieruje Teatrem Współczesnym od 1981 roku, wicedyrektorem był tam od 1979, aktorem i reżyserem – od 1968.

Tytuł oryginalny

Szturm na Pałac

Źródło:

dwutygodnik.com nr 316 09/2021

Link do źródła

Autor:

Witold Mrozek

Wątki tematyczne