Logo
Aktualności

Szczecin. „Lalka” w Operze na Zamku

13.10.2026, 21:23 Wersja do druku

„Były filmy, seriale, spektakle dramatyczne, musical, a nawet… komedia. Wspólny mianownik – arcydzieło polskiej literatury – »Lalka« Bolesława Prusa oraz oczywiście… ogniste spory narodowe. Taki nasz polski »sport«. Dziś odbyła się konferencja prasowa na temat premiery baletu »Lalka« Opery na zamku w Szczecinie” – piszą organizatorzy.

fot. mat.teatru

Anna Bańkowska – wicemarszałkini Zarządu Województwa Zachodniopomorskiego:

Myślę, że nasza „Lalka” pogodzi wszystkich widzów i wszyscy wyjdą zachwyceni tym, co zobaczą. I mam nadzieję, że będziemy długo o niej mówić. To premiera wyczekiwana przez nas wszystkich i bardzo się cieszę, że jest to właśnie ten tytuł, ponieważ ostatnie tygodnie są nasączone informacjami o wersji kinowej i Netfliksa. A my będziemy mieć swoją. Na pewno jak zwykle będziecie zaskoczeni tym, co zobaczycie i wyjdziecie zachwyceni. Zapraszam Państwa bardzo serdecznie na wspaniały spektakl, który przedstawi zupełnie być może innego Wokulskiego i Izabelę Łęcką.

Jacek Jekiel – dyrektor Opery na Zamku w Szczecinie:

Nasuwają mi się w tym momencie dwie refleksje. Jedną wyraziłem w mediach społecznościowych kilka dni temu, a druga wiąże się z fragmentem inspiracji autora, libretta Karola Urbańskiego, wieloletniego kierownika naszego zespołu baletu, a dzisiaj dyrektora Łódzkiej Szkoły Baletowej. Karol znalazł w „Lalce” fantastyczny fragment, którym zwrócił uwagę, jak silna była polaryzacja społeczna ludzi, którzy żyli w u schyłku lat 70. XIX wieków na ziemiach polskich. Na ziemiach, bo Polski nie było, przypominam. Prus dobrze to zobrazował. Arystokracja to są motyle, mieszczaństwo, niższe warstwy to robaki. Wymarzyłem sobie już dawno temu, żeby zrobić taneczną „Lalkę”. To chyba marzenie każdego dyrektora, bo „Lalka” to fantastyczna narracja, cudowne dialogi, świetne opisy. I teraz pytanie: jak zrobić spektakl, w którym ten kontekst językowy się odstawi, bo w tańcu, w choreografii oczywiście wszystko staje się dość umowne. To jest ogromne wyzwanie. Do tego jeszcze taka prawdziwa, gigantyczna „nawalanka” dotycząca tego, kto jest lepszy, kto jest gorszy, czyje dzieło jest fajniejsze, czyje dzieło nie jest… I powiem Wam, że przepełnia mnie ogromna radość. Niewyobrażalna. Już dawno nie czułem tak wielkiej satysfakcji z tego, że kilka milionów naszych rodaków prowadzi spór na temat jednego z najwybitniejszych dzieł. Co to pokazuje? Że to wszystko jest nam bliskie. Że literatura stworzona sto kilkadziesiąt lat temu jest nam nieobojętna, że cały czas z tym żyjemy, że chcemy mówić o Łęckiej, o Wokulskim, o Rzeckim. Chyba żadna pozycja, nie tylko polskiej, ale też światowej kultury nie ma takiej recepcji i myślę, że ta dyskusja pokazała, iż sprawy kultury są dla nas ważne. Mam nadzieję, że będzie się dalej toczyła, także z naszym udziałem, z udziałem naszego spektaklu, i potwierdzi to, że „Lalka” jest wiecznie żywa, przez kolejne setki, jak nie tysiące lat. Ten spektakl nie powstałby, gdyby nie życzliwość *Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca i pani minister Marty Cienkowskiej, która obdarzyła nas zaufaniem, przyznała nam grant. Podziękowania także dla Zarządowi Województwa na czele z marszałkiem Olgierdem Geblewiczem i z Anną Bańkowską, którzy od lat zawsze, gdy pozyskujemy środki ministerialne, to przyznają też środki z budżetu województwa. To jest piękny obyczaj. Wiem, że nieoczywisty i nie wszędzie w Polsce funkcjonujący, ale dzięki temu mogliśmy zrobić ten spektakl na, nie boję się powiedzieć, światowym poziomie. Dziękuję też donatorom.

Grzegorz Brożek – choreografia:

Choreografia już jest przygotowana, ale było to nie lada wyzwanie. Wydaje mi się, że będzie to naprawdę dobre przedstawienie, które pozostanie u widza. Chciałbym go w jakikolwiek sposób poruszyć, również i choreografią. Głównym moim założeniem jako choreografa było wyjście z grupy, z masy. Będzie dość dużo scen zespołowych, gdzie nasi główni bohaterowie będą się między nimi poruszać. Oczywiście czasami będą sami, będą to również duety, tria i może też coś więcej. Ruch jest współczesny, aczkolwiek ja zawsze wychodzę od klasyki, więc na pewno nie będzie to teatr tańca, nie będzie to ruch abstrakcyjny. Wtedy, kiedy trzeba będzie pokazać miłość i dialog, to wszystko się pojawi. Postawiłem przed tancerzami trudne zadanie, ponieważ każda z tych postaci, czy to Wokulski, Łęska, Starski, Stawska, Wąsowska, Rzecki, jest inna i oni będą musieli tę postać jak najwierniej odtworzyć. Co do kostiumów: są umiejscowione w epoce. Motyle mają ciepłe odcienie czerwieni, różu, bordo, natomiast u robaków dominuje szarość. To są dwa światy, które czasami funkcjonują razem, czasami się totalnie odosobniają, czasami się również i mieszają, więc tak jak świat Wokulskiego, który będzie miał więcej styczności ze światem robaków, tak jak i Łęckiej, która będzie miała styczność ze światem motyli, będą się przenikać.

Jeszcze mamy metaforyczne łączenie światów, np. kładkę, ale i światła, tiule, na których również będą wizualizacje.

Mateusz Kokot – projekcje multimedialne:

W założeniu jest kilka zadań. Po pierwsze, pokazanie podziału dwóch światów, czyli przedstawiamy robaki i motyle, oczywiście niedosłownie. Wizualizacje będą posługiwały się metaforą, częściowo symbolami i abstrakcyjnymi teksturami, które opowiadają o emocjach. Ale mamy oczywiście fragmenty, w których chcemy wrócić do rzeczywistości i osadzić ich w przestrzeni. Nie będzie to dosłownie ilustracyjność, natomiast będą motywy, które pozwolą odbiorcom znaleźć się w tej przestrzeni, historii i akcji. Grzegorz wspomniał tutaj o tiulach. Mamy zestaw kilkunastu tiuli, którymi gramy w różnych momentach scenograficznych i dzięki temu jesteśmy w stanie sobie zbudować przestrzeń, a do tego jeszcze działać światłem i projekcją na tych elementach. Dzięki temu możemy budować poszczególne sceny. Moim zadaniem jest podążanie za emocjami bohaterów. Jest dużo scen, które opowiadają o ich uczuciach, fantazjach, więc musimy uciec z tego świata realnego w część bardziej poświęconą wizualizacji i stanów emocjonalnych. I wtedy, jeżeli potrzebujemy zrobić „link” z historią, wracamy do takich scen, miejsca konkretnego i zdarzeń. A co z panoramą Warszawy? Będzie ona symboliczno-metaforycznym uzupełnieniem. Nie będziemy jej opowiadać w sposób Prusowski, bardzo dosłownie. Tak umówiliśmy się z Grzegorzem, że wizualizacja nie ma za zadanie sportretowania historycznego czasów „Lalki, bo jesteśmy w rzeczywistości, która jest bardziej współczesna, przełamana i bardziej metaforyczna.

Kuba Wnuk – kierownictwo muzyczne:

Asumptem do wyboru muzyki jest obchodzony w tym roku przez nas Rok Karłowicza. Właśnie mija 150 lat od urodzin tego wielkiego polskiego kompozytora. I aby przedstawić tę narrację w sposób w miarę chronologiczny, to postanowiliśmy zacząć od dzieła Zygmunta Noskowskiego, czyli twórcy pierwszego poematu symfonicznego. I ten właśnie poemat symfoniczny, czyli „Step” zabrzmi na początku, a następnie wybrzmią dzieła, w większości również poematy symfoniczne Mieczysława Karłowicza. I teraz pytanie, co to ma wspólnego z „Lalką”? Otóż Noskowski z jednej strony był niemalże rówieśnikiem Prusa. Karłowicz to jest nieco późniejsze pokolenie, ale jednak zazębiające się, bo kompozytor przeprowadził się do Warszawy w 1987 roku, kiedy zaczynano wydawać „Lalkę” w odcinkach w Kurierze Codziennym. Więc całkiem możliwe, że mógł zetknąć się z nią zetknąć. Noskowski, jeżeli mówimy o muzyce, całkowicie czerpał z polskiej tradycji romantycznej, Moniuszkowskiej. Natomiast Karłowicz był kosmopolitą. Postanowiliśmy uciec od pierwotnego programu poszczególnych poematów symfonicznych i odnieść się do pozytywistycznego, ale młodopolskiego wydźwięku tych dzieł i ich charakteru, ponieważ Karłowicz sympatyzował z Młodą Polską i ich ideami. Myślę, że to jest dobry obraz społeczeństwa tego przełomu wieków i dlatego też ta muzyka naprawdę koresponduje w warstwie również emocjonalnej, bo Karłowicz nie posługuje się retoryką muzyczną w wyznaczniku barokowym, gdzie każda struktura muzyczna, każdy element muzyczny odnosił się do konkretnego afektu. On odwołuje się do tych afektów, do tych stanów emocjonalnych większymi całościami. Mówimy już o tonalności rozszerzonej, o gęstej chromatyce, która zawsze ilustrowała wzburzenia emocjonalne.

*Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Taniec”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także