Logo
Aktualności

Chorzów. „Kto w płomieniach” – muzyczne studium rodzinnych więzi wg Leonarda Cohena w Teatrze Rozrywki.

13.10.2026, 15:21 Wersja do druku

Chorzowski Teatr Rozrywki zapowiada premierę spektaklu „Kto w płomieniach” w reżyserii Krzysztofa Prusa. 

fot. mat. teatru

Zanim pojawiły się pierwsze poradniki z cyklu „Jak żyć”, mieliśmy od trudnych pytań piosenki – np. te Leonarda Cohena. Czy Kanadyjczyk z gitarą wiedział, o co w życiu chodzi? Jak je sobie układać, by było dobre dla niego i ludzi mu bliskich? Chyba raczej wątpił, ale skoro wątpił, to przynajmniej poszukiwał. Może dzięki temu ma na swoim koncie nie jedno, a kilka wcieleń –poety, barda otwierającego wrota do świata metafizyki, popkulturowej gwiazdy, buddyjskiego mnicha. Jest w jego biografii i wątek ojcowski – mniej znany, mniej oczywisty, mniej medialny; łakomy kąsek dla reżysera o duszy niespokojnego, dziewiętnastowiecznego romantyka.

Krzysztof Prus poznał twórczość Cohena jako siedemnastolatek spragniony odrobiny transcendencji w szarej, PRL-owskiej rzeczywistości. Wrócił do niej, by kontynuować historię kuszonego na przemian przez Diabła i Anioła Everymana, znanego widzom Teatru Rozrywki ze spektaklu „Piekło i raj”. Tym razem wybrał poezje z różnych etapów twórczości Leonarda Cohena i osadził je w kontekście rodzinnym. Tak powstało szczególnego rodzaju studium rodzinnych więzi, w którym bohaterowie nie rozmawiają ze sobą wprost, ale ubierają namiętności, rozterki i żale w słowa piosenek, które łączy jedno – dojmująca potrzeba miłości. W rolę ojca, biznesmena, którego sukces zawodowy zamienia się w życiową porażkę, wciela się Dariusz Niebudek. U jego boku staje Marta Tadla, a towarzyszą im poszukujący siebie syn – Hubert Waljewski – i zanurzona w świecie wewnętrznym córka – Sofiia Popova. Bohaterowie poruszają się w świecie pełnym niedopowiedzeń i symboli, gdzieś między jawą a snem, ziemią a niebem, a ich sceniczną przestrzeń malują scenografowie i kostiumografowie Marek i Maciej Mikulscy (ojciec i syn).

Pozostaje pytanie, czy przy niezliczonej liczbie coverów Cohena we wszystkich możliwych językach, tonacjach i stylistykach świata, do jego „Hallelujah” można wnieść jeszcze cokolwiek świeżego? Otóż tak. Niewiele jest osób obdarzonych taką wyobraźnią melodyczną, harmoniczną i kolorystyczną, taką wrażliwością muzyczną i kreatywnością, co Radosław Michalik – autor aranżacji i kierownik muzyczny przedsięwzięcia. Takie osoby są organicznie niezdolne do działań miałkich i odtwórczych, przy przygotowaniach do jesiennej premiery wyszły więc spod jego pióra małe, barwne Cohenowskie perełki.

Sprawdźcie Państwo sami – 23 października na Małej Scenie Teatru Rozrywki!

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także