EN
30.03.2022, 08:37 Wersja do druku

Świat w kryzysie

„3Siostry” według Antona Czechowa w reż. Luka Percevala, koprodukcja TR Warszawa i Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Pisze Marta Żelazowska z Nowej Siły Krytycznej.

fot. Monika Stolarska

Świat zatrzymał się dwukrotnie – w dniu rozpoczęcia pandemii wirusa covid-19 i ponad miesiąc temu, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Poczucie bezpieczeństwa będące fundamentem Zachodu okazało się złudne. Dotychczasowe strategie działania wymagały więc weryfikacji i przewartościowania. Zmianie uległa sytuacja polityczna, ekonomiczna i społeczna zarówno w wymiarze lokalnym, jak i globalnym. Dojmująca niemoc i świadomość przemijania ogarniające Czechowskie postacie w tym kontekście uderzają ze zdwojoną siłą. Na deskach TR Warszawa oglądamy spektakl apokaliptyczny – przytłaczający i niedający nadziei.

Luk Perceval zamyka bohaterów w niemal dusznej przestrzeni (autorem scenografii jest współpracujący z reżyserem od ponad dwudziestu lat artysta sztuk wizualnych Philip Bussmann), okolonej z jednej strony prowizoryczną drewnianą ścianą z wyraźnie zarysowaną kratownicą, z drugiej olbrzymią lustrzaną taflą. Uderzana lub wprowadzana w drgania niskimi tonami tafla zniekształca odbicia postaci znajdujących się na scenie. Sylwetki stają się rozmyte, nierzeczywiste. Efekt wyobcowania jest więc niezwykle intensywny. Aktorzy grają zwróceni w stronę lustra. Właściwie nie wchodzą w relacje między sobą. Są pogrążeni w permanentnym dialogu z własnym ja. Skoncentrowani jedynie na przeszłości i iluzorycznej wizji przyszłości zdają się być nieznośnie egotyczni – bezwolni w bezwładzie.

Dążenie do zmiany, motywowane pragnieniem lepszego życia, u Czechowa to symboliczny powrót sióstr do Moskwy (twórcy w marcowych pokazach zamienili Moskwę na Kijów, ale o tym za chwilę), w spektaklu belgijskiego reżysera jest nierealne. Postarza postaci o bez mała trzydzieści lat, co wskazuje, że mimo upływu czasu tkwią wciąż w tym samym miejscu – nieszczęśliwe i niespełnione. Z racji wieku szansa na zmianę zdaje się wręcz niemożliwa, a świadomość tego coraz bardziej dotkliwa. Melancholia, smutek i bierność tak charakterystyczne dla rosyjskiego dramaturga w inscenizacji zostały uwypuklone przez zderzenie z obrazem realnego świata (widzimy morze, łąkę odbite w lustrzanej tafli). To o czym marzą bohaterowie jest wręcz na wyciągnięcie ręki, ale mentalnie wciąż zbyt daleko. Obezwładniająca niemoc zdaje się być nie do pokonania.

Wierszyninowi u Czechowa udaje się opuścić prowincję. Tu pozostaje przezeń wchłonięty. Przykuty do wózka, z jednej strony postrzegany jest jako niesamodzielny, czyli przełamać metaforyczną bierność może jedynie we współpracy ze sprawną osobą. Z drugiej strony, kalectwo dobitnie uświadamia jak bardzo został pokiereszowany przez życie – jest weteranem wojennym tkwiącym w nieudanym małżeństwie. W interpretacji Jacka Belera jest sprośny, niekulturalny, wręcz odstręczający, ale przybycie z idyllicznej Moskwy czyni go niezwykle atrakcyjnym. Klei się doń zarówno Masza (Natalia Kalita), jak i Irina (Małgorzata Zawadzka). W intencjach kobiet jednak trudno doszukać się uczucia czy wiary w sens działania. Ich zachowanie jest kompulsywne – ma na celu jedynie doraźne zaspokojenie głodu zmiany. Nawet Kułygin (Rafał Maćkowiak) perorujący o uczuciach, jakimi darzy żonę, nie jest przekonujący, bowiem gestem zdaje się przesyłać inny komunikat. Ułuda oraz skrzętnie pielęgnowana iluzja są praktykowaną od lat strategią radzenia sobie z niesatysfakcjonującą codziennością, a kostium (obszyte cekinami sukienki, dopasowane garnitury czy szykowny szlafrok) jedynym osiągalnym symbolem przebrzmiałego statusu. Dlatego o perfekcyjny wygląd z takim uporem zabiegają bohaterowie – uparcie poprawiają garderobę, zapinają rozpinające się guziki. Tuzenbach (Zygmunt Józefczak), Kułygin i Czebutykin (Jacek Romanowski) pozbawieni odzienia – namacalnego fragmentu bastionu iluzji – stają się bezbronni, bezsilni i nieznaczący, dotkliwe obnażeni z gry pozorów, jaką uprawiają. Kres temu potrafi postawić jedynie baron, dowiedziawszy się, że Irina nie odwzajemnia jego uczuć – odbiera sobie życie. Ta szokująca decyzja jawi się jako akt odwagi. Tuzenbach wreszcie jest gotowy przejąć inicjatywę nad własnym istnieniem.

fot. Magda Hueckel

Paradująca co chwilę w innych ekstrawaganckich strojach i dobitnie wyrażająca opinię Natasza (Oksana Czerkaszyna), w tym kontekście jawi się jako postać z innego świata. U Percevala nie chodzi jedynie o różnicę statusu społecznego, ale też kulturową. Aktorka mówi po ukraińsku. To zderzenie Zachodu ze Wschodem. Obcy, rozumiany tu jako przybysz z zewnątrz, ujawnia destrukcję, destabilizację i bierność otoczenia, w którym się znalazł. I o ile u Czechowa, mimo niespełnienia w małżeństwie, bohaterka znajduje niszę umożliwiającą realizację choć części aspiracji (opieka nad dziećmi i organizacja życia domowego), tu podlega procesowi mimikry. Rezygnuje z macierzyństwa (Bobik jest psem). Jej egzystencja staje się również przepełniona apatią i bezsensem. Daje temu wyraz zasiadając, jak pozostali, przed lustrem. Rodzi się pytanie, czy zmiana mentalności zachodniego społeczeństwa jest w ogóle realna?

„3SIOSTRY” to opowieść o pragnieniu idealnego świata, które nie może się ziścić, bowiem człowiek zamknięty w bańce ułudy zatracił zdolność działania. Wyrugował też z życia bliźniego oraz stracił kontakt z rzeczywistością. To nie jest optymistyczna diagnoza. W pewnym stopniu doświadczyliśmy tego przebywając w izolacji podczas pandemii. Wspólnotowe doświadczenie wyobcowania, bezsilności i niemocy generowało uporczywe pragnienie powrotu do tego, co minione. Z perspektywy czasu wiemy, że nie jest to możliwe. Świat jaki znaliśmy przestał istnieć – wówczas, jak i ponownie – kilka tygodni temu. Wspominany z rozrzewnieniem przez siostry Kijów jest wyrazem tęsknoty za życiem, gdy konflikty zbrojne w Europie pojawiały się jedynie w dyskursie historycznym, a które obecnie metaforycznie i dosłownie spłonęło i legło w gruzach. Jest też krytyką świata zachodniego, który pogrążony w marazmie i obojętności nie zareagował wystarczająco szybko. Perceval pokazuje świat w kryzysie i ludzi przytłoczonych niemocą. Ale to ludzie są esencją świata. Mają moc destrukcji, ale również mają moc tworzenia. Są jak żywioły – potężną siłą. Czas ją wykorzystać. 

***

Anton Czechow

„3SIOSTRY” 

(na podstawie „Trzech sióstr”)

przekład scenariusza: Karolina Bikont

reżyseria: Luk Perceval

premiera: 21 maja 2021 Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, Duża Scena; 20 czerwca 2021 TR Warszawa, ATM Studio (spektakl obejrzany: 12 marca 2022)

występują: Oksana Czerkaszyna/Marta Ojrzyńska, Natalia Kalita, Maria Maj, Małgorzata Zawadzka, Jacek Beler, Zygmunt Józefczak, Rafał Maćkowiak, Jacek Romanowski, Mirosław Zbrojewicz

***

Marta Żelazowska – pedagog, absolwentka studiów podyplomowych Wiedza o teatrze i dramacie z elementami wiedzy o filmie w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk oraz Laboratorium Nowych Praktyk Teatralnych, otrzymała wyróżnienie specjalne w VI edycji Ogólnopolskiego Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego na Recenzje Teatralne.

Źródło:

Materiał własny