Logo
Recenzje

Świat cudzymi oczami

29.12.2025, 13:42 Wersja do druku

„Umwelt” wg scenar. i w reż Adama Ziajskiego w Scenie Roboczej w Poznaniu w ramach programu OFF Polska. Pisze Barbara Michalczyk.

fot. Maciej Zakrzewski

Wejście w świat tego spektaklu to wejście do laboratorium. Na środku przestrzeni, w której toczy się akcja, umieszczono stoły, wokół których tłoczą się performerzy i performerki, ekipa badawcza, w której eksperymencie od tego momentu będziemy czynnie uczestniczyć.

Dosłownie, ponieważ spektakl otwiera sekwencja poszukiwania osób, które pozwolą nie tylko przebadać, ale także ujawnić, jak ich ciała reagują na to, co zobaczymy w ciągu najbliższej godziny. Odczyty z ich nadgarstków w czasie rzeczywistym możemy obserwować przez resztę wieczoru na ekranach umieszczonych przed performującymi osobami.

Konstrukcja widowiska jest bliższa formule wykładu performatywnego, niż spektaklu. W opowieść o tym, czym jest tytułowy „umwelt”, wprowadza nas Adam, który pełni rolę prelegenta, przeprowadzającego nas przez to doświadczenie. Performer mówi w sposób dowcipny, spokojny, a nawet powiedziałabym kojący, co wprowadza atmosferę bezpieczeństwa i wzbudziło we mnie poczucie, że eksperyment, w którym uczestniczymy, jest ściśle kontrolowany.

W kolejnych częściach spektaklu do głosu dochodzą osoby performujące, siedzące przy stole, wyróżniają je opaski na czole – bliźniacze do przekaźników, które otrzymały osoby na widowni. To ważne rozróżnienie, ponieważ nie wszystkie osoby, które widzimy, zabiorą głos – część z nich to realizatorzy i realizatorki projektu, na żywo miksujący dźwięk, przełączający światła oraz uruchamiający wizualizacje. Wszyscy mają na sobie białe, futurystyczne kombinezony, które jedynie mgliście kojarzą się z laboratoryjnymi kitlami, a mocniej ewokują skojarzenia ze skafandrami kosmonautów, na których pojawiły się tajemnicze narośle w kształcie fal mózgowych (te fantastyczne kostiumy zostały zaprojektowane przez Grupę Mixer). Umieszczenie w świetle wszystkich, niezależnie od pełnionej roli, buduje jednak równościową perspektywę, która wydaje się być jednym z najważniejszych założeń tego projektu. Podbija to dodatkowo tłumaczenie na polski język migowy, które odbywa się na żywo, równolegle pokazywane jest na ekranach po obu stronach stołu – choć wydaje mi się, że dla równowagi zabrakło audiodeskrypcji dla osób niewidomych i słabowidzących.

Centralnym temat dla twórców i twórczyń była właśnie neuroróżnorodność, którą poddano namysłowi nie tylko za pośrednictwem wybrzmiewających w spektaklu historii, ale także na poziomie sposobów odbioru tego wydarzenia.

Jesteśmy więc w laboratorium przyszłości, którego celem jest zbadanie reakcji publiczności (za pośrednictwem wybranej grupy ludzi) na cudzą perspektywę. Upraszczam tutaj odrobinę tytułowy umwelt, który w dosłownym tłumaczeniu z języka niemieckiego oznacza „świat-wokół” – rozpoznajemy go za pomocą zmysłów i przepracowujemy za pośrednictwem mózgów, filtrując dodatkowo przez doświadczenia i emocje. Ten z pozoru prosty koncept, zostaje wzbogacony o faktor, który określę roboczo jako „a co, jeśli…?”. Twórcy i twórczynie proponują nam wejście w cudze buty i spojrzenie na świat oczami osób, które odbierają go inaczej, ponieważ ich „jeśli” zostaje dookreślone przez nadmiar, różnicę lub brak, związane z percepcją i możliwościami ciała.

Stąd do projektu zaproszone zostają trzy osoby, które cechuje odmienny sposób doświadczania świata, niż osobę neurotypową. Performer i performerki, jak już wspomniałam, został i zostały podłączone do czujników, a zapis ich opowieści ma swoje odbicie na monitorach rejestrujących zbiorczo temperaturę ciała, tętno oraz aktywność mózgu wszystkich badanych osób. To interesujący sygnał, uprzytomniający, że inność w świecie stworzonym dla typowego człowieka nie jest uniwersalna – a co więcej, także może wykluczać świadomość innych perspektyw.

Wyróżnionymi performerkami oraz performerem są Agnieszka, Krysia i Karol, a spektakl został zbudowany wokół ich historii oraz sposobów doświadczania świata. Pierwsza głos zabiera Agnieszka. Jej historia jest największym wyzwaniem dla publiczności. Przede wszystkim dlatego, że to opowieść osoby Głuchej, którą początkowo poznajemy przez zapośredniczenie – choć jest obecna przy stole, widzimy ją przede wszystkim na dwóch dużych ekranach po prawej i lewej stronie stołu, kiedy używa języka migowego, interpretowanego na głos przez tłumaczkę. A potem Agnieszka decyduje się zacząć mówić, zachęcając nas do głębszego wejścia do jej świata. Twórcy i twórczynie usłużnie oferują wsparcie, na żywo dodając napisy, które jednak po minucie lub dwóch nie są już wcale potrzebne. Moment oswojenia się z artykulacją performerki przychodzi szybko, a opowiadana przez nią historia dźwięków, które ją otaczają jest fascynująca. Nigdy nie sądziłam, że wszystko może mieć dźwięk, bo fonosfera, która mnie otacza, jest dla mnie oczywista i (w przeciwieństwie do Agnieszki), nigdy nie musiałam negocjować jej zakresu.

Takie wytrącenie z wygody własnego umweltu i zmuszenie do empatycznego spojrzenia na ludzi wokół wydaje się przyświecać twórcom i twórczyniom, choć dwie kolejne historie opowiadane ze sceny nie mają już tego aspektu przekroczenia sposobów komunikacji, do których osoby pełnosprawne są przyzwyczajone. Myślę, że to celowy zabieg, ponieważ zmuszenie do wzmożenia koncentracji w moim przypadku przełożyło się także na uważniejszy odbiór wypowiedzi Krysi i Karola. Ta pierwsza opowiada swój umwelt przez soczewkę dyskomfortu, który werbalizuje poprzez opowieść o niemożliwości dopasowania się do świata wokół i nerwowego ruchu – krąży wokół stołu – dzięki czemu mogą ją dobrze zobaczyć widzowie i widzki po obu stronach sceny. Dodatkowo rozpraszająco działa projekcja filmowa, w której jednocześnie wydarza się bardzo dużo, ale kompletnie bez porządku fabularnego – oglądamy urywki scen z życia na blokowisko, zbliżenia na zwierzęta i elementy architektury. Siedząc na widowni trochę chłoniemy tę nerwową energię i nie do końca wiemy, na czym się skupić. Okoliczności mają więc za zadanie podbić opowiadaną historię, dać nam namiastkę tego, co jest elementem codzienności Krysi, bo jej opowieść kręci się wokół późno zdiagnozowanej neuroatypowości – ADHD oraz autyzmu.

Ostatniej historii towarzyszą zaś najbardziej rozbudowane efekty wizualne, ponieważ Karol, opowiadając o swojej synestezji, wykorzystuje tablet, na którym rysuje kształty dobiegających do niego dźwięków. Ta część spektaklu ma formę wywiadu, który prowadzi Adam, zadając pytania o tę konkretną kondycję, jednocześnie zachęcając także publiczność do wchodzenia w interakcję – najprawdopodobniej dla wielu osób to jedyna okazja, żeby zobaczyć, jaki kolor i kształt na ich głos. Nastrój tej części jest skrajnie inny, niż opowieści Agnieszki, a kondycja Karola wzbudza raczej uśmiechy. Jej opowieść była bowiem historią o pokonywaniu trudności i fascynacji światem dźwięków, budziła więc szeroką gamę emocji, natomiast poważny ton kontrastował ze sposobem snucia opowieści przez ostatniego performera. Karol mówił o swojej synestezji i trudnościach z nią związanych lekko, podkreślając zabawne z perspektywy „typowych” ludzi aspekty, śmiejąc się z tego, że nie jest w stanie nosić kolorowych ubrań, bo ma poczucie, jakby krzyczał. Nasza możliwość percepcji umweltu Karola zostaje więc dodatkowo przefiltrowana przez jego sposób bycia i decyzję, aby opowiadać o synestezji żartobliwie. Trudno powiedzieć, na ile to świadoma decyzja, a na ile wypracowana strategia radzenia sobie ze swoją innością.

Widz w toku spektaklu zostaje więc zapoznany nie z jednym, a co najmniej trzema złożonymi umweltami, choć w samą materię wydarzenia i próbę wytłumaczenia, co to pojęcie znaczy, zostały uwikłane także mniejsze narracje. Przykładem jest choćby rzucone na ekran zdjęcie placu zabaw, które jest raczej pars pro toto, częścią zamiast całości – bo kryje się za nim historia, której nie poznajemy lub być może założenie, że możemy pod nie podłożyć własne doświadczenie z czasów, gdy byliśmy aktywnymi użytkownikami tego miejsca. To także kolejny sygnał, że umwelt można spróbować opowiedzieć, ale czy rzeczywiście można go w pełni zrozumieć?

Wypowiedzi performerów i performerek były przerywane przez analizę powstającego na bieżąco grafu, który dla mojego niewprawnego oka wyglądał jak barwne kryształy soli rosnące na nici w wyniku szkolnego eksperymentu. Odczyty fal mózgowych oraz tętna osób siedzących na widowni (oraz performerów i performerek) nie były jednak jedynie teatralnym trickiem, który miał nas przekonać, że uczestniczymy w poważnym badaniu naukowym. Twórcy i twórczynie spektaklu w ramach przyznanego im grantu wykupili specjalne oprogramowanie, które zostało stworzone z myślą o wsparciu uczniów i nauczycieli w tworzeniu lepszych warunków zdobywania wiedzy. W tym konkretnym przypadku zaś pomagało analizować sposób odbioru spektaklu – który za każdym razem, ze względu na inne osoby obecne w badaniu, będzie odmienny.

To laboratorium, jego kontrolowane warunki i wyodrębniona próba badawcza zaistniały na scenie, ponieważ bez nich trudno byłoby uruchomić ciekawość oraz zawiesić dotychczasowe nawyki poznawcze. Być może dlatego, że żyjemy w społeczeństwie, gdzie wyżej ceni się technologię od emocji, a spotkania odbywają się częściej online niż twarzą w twarz. Zamykamy się w bańkach informacyjnych – rzadko lub wcale nie poddając refleksji faktu, że ktoś na dokładnie tę samą sprawę może spojrzeć skrajnie inaczej.

O sukcesie tej konstrukcji najlepiej może świadczyć fakt, że z równym powodzeniem można by włożyć w nią inne historie – opowiadane na przykład z perspektywy rasy, klasy, płci lub nawet wykluczenia komunikacyjnego. Za każdym razem efekt byłby podobny, bo po wytrąceniu z wygody swojej własnej pozycji, zmuszałby do choć odrobiny refleksji nad tym, jak działają światy ludzi wokół.

Umwelt

Scenariusz i reżyseria: Adam Ziajski
Wykonanie: Agnieszka Turek, Krystyna Kaleniewicz, Dominika Mroczek-Dąbrowska, Karol Bijata, Jędrzej Guzik, Lucjan Piechota, Maciej Frycz, Michał Kurasiński, Adam Ziajski
Kostiumy i scenografia: Grupa Mixer
Multimedia: Jędrzej Guzik, Lucjan Piechota
Muzyka: Maciej Frycz
Światła: Michał Kurasiński
Konsultacja choreograficzna: Hashimotowiksa
Obsługa techniczna: Jacek Broda, Agata Królikowska
Komunikacja i promocja: Michalina Cendrowska, Aleksandra Puk
Identyfikacja graficzna: Kornelia Nowak
Obsługa finansowa: Michał Jan Kosicki
Tłumaczenie PJM: Dominika Mroczek-Dąbrowska
Produkcja wykonawcza: Wiktoria Studnicka

Produkcja: SCENA ROBOCZA

Partner technologiczny: MindEasy
Partnerzy: MALTA FESTIVAL, Radio AFERA

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także