Logo
Recenzje

widz_trębicki(nie)poleca: „Napis”

1.02.2026, 15:16 Wersja do druku

„Napis” w reż. Artura Tyszkiewicza w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pisze Robert Trębicki w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Krzysztof Bieliński

Ocena Recenzenta: 8/10

Do mieszkania państwa Cholley puka nowy lokator eleganckiej kamienicy – pan Lebrun. Jest wyraźnie sfrustrowany: zaledwie tydzień po wprowadzeniu się odkrywa w windzie obraźliwy napis wymierzony w jego osobę. Nowocześni, przebojowi sąsiedzi nie widzą w tym niczego szczególnego. Co więcej, zwracają uwagę, że w windzie znajduje się wiele innych napisów, na które pan Lebrun najwyraźniej nie raczył zwrócić uwagi.

Do rozmowy dołączają kolejni, „starzy stażem” lokatorzy – państwo Bouvier – którzy idą o krok dalej, zarzucając nowemu sąsiadowi faszyzm, nazizm, a nawet pedofilię. Bo skoro nie podoba mu się napis „śmierć faszystom”, to zapewne coś jest na rzeczy.

Prowadzona lekką ręką reżysera aktorska grupa wciąga widza w sąsiedzko-społeczną historię, która formalnie jest komedią, ale podszytą sporą dawką goryczy. To opowieść o współczesnych, postępowych „europejskich normach społecznych”, w której śmiech często grzęźnie w gardle. W skromnej, choć bardzo eleganckiej scenografii cała esencja spektaklu opiera się na rozmowie – a właściwie na jej pozorze. Nie ma tu dialogu, jest słowo przeciwko słowu, przypisywanie rozmówcy treści, których nie wypowiedział, i poglądów, których nie wyznaje.

Bezbłędny Krzysztof Tyniec w roli pana Bouvier z każdym kolejnym kieliszkiem stopniowo pogrąża się w pijaństwie, wygłaszając coraz bardziej mieszczańskie brednie. Zwracałem uwagę, czy aktor – będąc z tyłu lub z boku sceny – nie „odpuszcza” tej postaci. Nic z tych rzeczy: w każdej sekundzie trzyma formę, a narastający stan nietrzeźwości buduje z aktorską precyzją. Zabrakło już tylko konsekwentnego, fizycznego potwierdzenia tego stanu.

Wybornie urocza Marzena Trybała jako pani Bouvier zasypuje widza europejskimi komunałami, wypowiadanymi z lekką nutą bezrefleksyjnej głupoty – jakby do końca nie rozumiała, co mówi. Zresztą często nawet nie kończy własnych zdań. Kapitalni Grzegorz Damięcki i Emilia Komarnicka jako państwo Cholley z każdą kolejną kwestią udowadniają rozmówcy, że jest głupszy, zacofany i biedniejszy. Doskonale zagrane – i im precyzyjniej zbudowane, tym większą niechęć budzą ich postawy.

Pan Lebrun w interpretacji Bartłomieja Nowosielskiego pozostaje spokojny, opanowany, konsekwentny – jedyna oaza zdrowego rozsądku. Co znamienne, nawet jego żona, grana przez fascynującą Paulinę Gałązkę, stopniowo daje się przeciągnąć na stronę „starych” mieszkańców kamienicy.

Ogląda się to znakomicie. Aktorzy bardzo uważnie potęgują napięcie, które z każdą minutą coraz wyraźniej wisi w powietrzu i przenosi się z mieszkania do mieszkania. Iskrzy coraz mocniej, aż w finale dochodzi do wybuchu. Jako widz doskonale wiem, po której stronie stoję. W zalewie haseł płynących ze sceny – europejskiej hipokryzji, politycznej poprawności, źle rozumianej tolerancji, ideologicznych bzdur i korporacyjnych recept na życie – pozostaje jednak pytanie: czy wszyscy widzowie zachowują zdrowy rozsądek? Czy może każdy, kto myśli głębiej lub inaczej, automatycznie staje się „ciemnogrodem”, „średniowieczem” albo „ruską onucą”?

https://teatrateneum.pl/?p=52400

Tytuł oryginalny

widz_trębicki(nie)poleca: „Napis”

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Robert Trębicki

Data publikacji oryginału:

01.01.2026

Sprawdź także