Logo
Recenzje

Spełnianie marzeń, czyli sen nocy kaszubskiej albo trip

12.02.2026, 09:07 Wersja do druku

„Wanożnicë” wg scenar. i w reż. Katarzyny Szyngiery – spektakl dyplomowy studentów IV roku Państwowego Policealnego Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Pisze Piotr Wyszomirski w „Gazecie Świętojańskiej”.

fot. Rzemieślnik Światła / mat. teatru

Po prostu spełniamy marzenia
Marek Kaczanowski, dyrektor PPSW-A

Zaczęło się w 2014 r.  Pierwszym spektaklem realizowanym w formule „Spełniamy marzenia” był „Pamiętnik z powstania warszawskiego” w reżyserii Jerzego Bielunasa, specjalisty w temacie Białoszewskiego i „Pamiętnika” (wywiad tutaj) z choreografią Macieja Florka (wywiad tutaj). Realizatorzy i wykonawcy dosłownie zatańczyli z przestrzenią Sceny Kameralnej i stworzyli niezapomniany, legendarny wręcz spektakl. Po raz pierwszy młodzi aktorzy z  PPSW-A mogli sobie wybrać reżysera spektaklu, a ich wybór miał solidne podstawy finansowe. Stało się tak dzięki pomocy firmy Sevenet, która od kilkunastu lat wspiera Studium. Współpraca sponsorska z gdańską firmą informatyczną jest stabilna i pozwala planować przedsięwzięcia z udziałem najlepszych realizatorów. Dzięki temu dyplomanci mają, czasami niepowtarzalną, szansę i mogą pomarzyć, a Szkoła podnosi prestiż.

W 2016 r. powstało Stowarzyszenie „Baduszkowcy”, jego założycielem i prezesem jest Marek Richter, wiceprezesem Jacek Wester, sekretarzem Mateusz Gigiewicz, a do organizacji należą absolwenci, wykładowcy, pracownicy PPSW-A, aktorzy i pracownicy Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Baduszkowcy prowadzą rozległą działalność, dzięki wsparciu firmy Sevenet oraz innym sponsorom i środkom wypracowanym przez siebie tworzą nowe możliwości rozwojowe. Dzięki temu m.in. dwukrotnie dyplomy reżyserowali Adam Nalepa („Gorzkie gody”!) i Wojciech Kościelniak („Mury Jerycha”!).

Tym razem przyszli absolwenci zażyczyli sobie za sterami swego debiutu Katarzynę Szyngierę, reżyserkę musicalu „1989” (nasza recenzja tutaj) uznanego przez nową redakcję pisma „Teatr” za najlepszy spektakl pierwszej ćwiartki XXI w. Szyngiera już wcześniej zapowiadała chęć realizacji spektaklu poświęconego kaszubszczyźnie, a lokalizacja pomysłu w liczebnie najbardziej kaszubskim mieście na świecie wydawała się być oczywista, choć samo miasto stosunek do kaszubszczyzny ma, mówiąc eufemistycznie, różnorodny. Reżyserka z Gdańska skompletowała dream team złożony głównie z lokalsów: muzycznie Ola Walickiego (Gdańsk), tekstowo Doroty Masłowskiej (nie lubi swego rodzinnego miasta, ale to jednak Wejherowo), Tymona Tymańskiego (Gdańsk) oraz Damroki Kwidzińskiej (teksty w języku kaszubskim) i Sandry Brucheiser (aktorka Teatru Muzycznego w Gdyni, przygotowanie wokalne). Internety informowały w okresie przygotowawczym o głębokim researchu (m.in. prof. Obracht-Prondzyński), w przebiegu wykorzystano fragmenty dwóch najgłośniejszych książek o kaszubszczyźnie z ostatnich lat, czyli reportaży „Kaszëbë” Tomasza Słomczyńskiego i „Welewetka” Stasi Budzisz a spektakl promowano w kontekście jubileuszu 100-lecia miasta. Było wszystko i jeszcze trochę, by zbudować atmosferę oczekiwanego wydarzenia albo, żeby było bardziej młodzieżowo: mocny vibe był już przed premierą.

Spektakle dyplomowe są specyficzne, bo muszą sprostać pewnym, mocno narzuconym wymaganiom. Oceniający go pedagodzy powinni mieć możliwość oceny wszystkich wykonawców, dlatego z reguły mamy do czynienia z samymi rolami głównymi. Każdy musi mieć równe szanse do prezentacji swego talentu, a w przypadku aktorów musicalowych nawet talentów trzech: śpiewa, tańczy, deklamuje (uśmiech). Niewiele jest gotowych tekstów dających taką możliwość, dlatego najlepiej mieć autorski koncept. Zarządzająca projektem stworzyła spektakl składający się z kilkunastu piosenek ilustrujących przygody wędrowców (z kaszubskiego wanożnicë) w kaszubskim lesie. Na intro poznajemy sylwetki uczestników, ich znajomość i związki z Kaszubami – ten początek trochę przypomina musical „Fame”, ale szybko i śpiewnie przenosimy się do kaszubskiego lasu, motywu zaskakująco popularnego w zeszłym roku w Trójmieście (p. Leśna w Centrum św. Jana).

fot. Rzemieślnik Światła / mat. teatru

Las to zaczarowany niczym las ateński w „Śnie nocy letniej”. Wszystko może się w nim zdarzyć, mrok, traumy indywidualne i zbiorowe, tajemnica, duchy przodków, obrzędy i rytuały mieszają się ze sobą, tworząc różnobarwną mozaikę, jakby wszystkie szkoły haftu kaszubskiego spotkały się na mocnej imprezie. Podróż wędrowców to wyjątkowy trip, psychodelia spotyka się w nim z bardzo dramatycznymi przywołaniami historycznymi. Trwa w Muzeum Gdańska wystawa „Nasi chłopcy”, której efektem jest kolejna kontrowersja pogłębiająca polaryzację i tak wydawałoby się maksymalnie spolaryzowanego narodu. Przywołanie bolesnego tematu w spektaklu dyplomowym młodych adeptów musicalu jest aktem odwagi, wręcz manifestacją: tak, musical może mówić o sprawach, o których boją się / nie potrafią / nie chcą mówić teatry repertuarowe. Ale jeszcze mocniejszym uderzeniem jest fragment poświęcony gwałtom sałdatów na Kaszubkach podczas „wyzwolenia” Pomorza. Ból rzucany w twarze widzów jeszcze bardziej potęguje zaskoczenie, jakim są „Wanożnicë” dla przeciętnego, typowego widza w Teatrze Muzycznym w Gdyni z całym dla tego widza szacunkiem. To kolejny trudny temat, „nieemisyjny” musicalowo, wcześniej chyba tylko Teatr Kropka Theatre w spektaklu „Requiem dla Henrietty”, pośmiertnie upamiętniającym ofiary bestialskich gwałtów dokonanych przez Armię Czerwoną, sięgnął tak głęboko. Nie jestem do końca przekonany do takiej lokacji obu tematów w recenzowanym pokazie – nie chodzi o ich sens czy potrzebę, ale o zrównanie z pozostałymi, czasami krotochwilnymi fragmentami.

Szyngiera zatańczyła z kaszubszczyną i przestrzenią Sceny Kameralnej. „Lekkoatletyczna” choreografia Mileny Czarnik (także światła) pozwala wyzwolić się wspaniałej, pozornie tylko niekiełznanej energii młodych tancerzy. Zaskoczył mnie Olo Walicki, bo ostatnio słuchałem go w wersji ultra free jazzowej, a tutaj proszę bardzo: świeże, śpiewne melodie, niebanalnie zaaranżowane i wytrawnie zagrane przez zespół czołowych, pomorskich jazzmanów. Na scenie czuło się team spirit całego kolektywu, a utwór „Kontrabas” z dedykowaną choreografią jest może średnio kaszubski (uśmiech), ale na pewno można go potraktować jako smaczny tribute dla kompozytora, który wybrał do praktykowania najbardziej traumatyczny instrument (uśmiech).


Tegoroczny dektet baduszkowy nie tylko zdał egzamin, ale może sobie wpisać do portfolio udział w niezwykłym, na pewno jak na praktyki gatunkowe, przedstawieniu. Cała dziesiątka zagrała przekonywująco i zasługuje na rekomendacje, ale najbardziej większość pań. Bardzo polecam „Wanożnicë” z wielu względów, ale najbardziej tym, którzy szukają nowych form i niespodzianek w gatunku, który wydawałoby się nie grzeszy głębią refleksji i odwagą w ukazywania trudnych tematów. Dzieło kolektywu zarządzanego przez Katarzynę Szyngierę to nowoczesny, otwarty na interpretacje teatr, który, nie rezygnując z atrakcyjności gatunku, zabiera nas w niezwykłą podróż. W najbliższym czasie można kupić bilety na pokazy w Teatrze Muzycznym w Gdyni 25 i 26 lutego (warto się pospieszyć, bo zostało już niewiele wolnych miejsc) i na lipcowym Jarmarku Wdzydzkim w Muzeum – Kaszubskim Parku Etnograficznym im. Teodory i Izydora Gulgowskich we Wdzydzach.

Uzyskane korzyści: bezpłatna akredytacja.

[wideo] Państwowe Policealne Studium Wokalno-Aktorskie im. D. Baduszkowej w Gdyni, Wanożnicë (oklaski i ukłony)

Tytuł oryginalny

Spełnianie marzeń, czyli sen nocy kaszubskiej albo trip

Źródło:

Gazeta Świętojańska online

Autor:

Piotr Wyszomirski

Data publikacji oryginału:

11.02.2026

Wątki tematyczne

Sprawdź także