Przedpremierowy wywiad Joanny Degler z Weroniką Zajkowską, autorką przekładu i scenariusza, a także reżyserką spektaklu „Dracula” według powieści Brama Stokera we wrocławskim Teatrze Polskim.
Joanna Degler: Zacznijmy od kwestii wyboru samego tekstu. Mamy dziś prawdziwy wysyp realizacji Draculi – nawet we Wrocławiu są bodaj trzy. Jak myślisz, na czym polega siła tego tekstu? Dlaczego nagle przeżywa taki renesans?
Weronika Zajkowska: Myślę, że to ciekawe, bo szczerze mówiąc, na początku nie lubiłam Draculi. Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać w nim coraz więcej potencjału. Po pierwsze dlatego, że jest to interesująca forma horroru w bardzo klasycznym ujęciu, która pozwala eksperymentować ze strukturą opowieści grozy i szukać w niej nowych rozwiązań.
Po drugie – tekst porusza istotny temat dopasowania i nieprzystawania do świata, w którym się żyje; fantazji o tym, gdzie chciałoby się być i jak chciałoby się być postrzeganym. Mam tu na myśli przede wszystkim postać Draculi.
Jest też trzeci aspekt – temat obcowania ze złem w ogóle. Mam poczucie, że dziś coraz wyraźniej obserwujemy na świecie narastające konflikty i niepokojące zjawiska. Dobrze jest sobie przypominać, że zło nie znika – nawet jeśli przez chwilę nam się wydaje, że zostało oswojone. Trzeba zachować czujność, bo nigdy nie wiadomo, kiedy „wampir” wyjdzie ze swojej kryjówki.
I jeszcze jeden wątek: ten tekst jest w pewnym sensie pochwałą nowoczesności, życia w szybkim tempie, w tłoku, w nadmiarze bodźców. Być może właśnie w tym szczególnie się dziś przeglądamy.
A czym twoja realizacja wyróżnia się na tle innych prób zmierzenia się z tym tekstem?
Widzę tu trzy główne aspekty.
Pierwszy to zamówienie teatru i jego główna idea: pozostać jak najbardziej wiernym fabule. To było ciekawe, ale i trudne zadanie, bo temat aż się prosi o eksperymenty formalne. Sama bardzo je lubię, musiałam więc negocjować ze sobą, w jakim stopniu mogę sobie na nie pozwolić.
Drugi aspekt to próba stworzenia opowieści teatralnej dostępnej również dla osób niewidzących – bez stosowania dodatkowej audiodeskrypcji. Chodziło o to, żeby sam spektakl był tak skonstruowany, by był czytelny i pełny w odbiorze. To pociągnęło za sobą bardzo sensoryczne myślenie o teatrze: oddziaływanie na widza różnymi zmysłami.
Trzecia rzecz – naprawdę chcieliśmy zrobić spektakl straszny. A to w teatrze jest wyjątkowo trudne.
Czy teatr może dziś konkurować z filmem czy grami, jeśli chodzi o środki budowania strachu?
To ogromne wyzwanie i chyba najciekawsza część tej pracy. Teatr z założenia daje widzowi poczucie bezpieczeństwa: siedzę w ciemności, obserwuję, wiem, że to forma. W naszej realizacji kluczem wydaje mi się wytrącenie widza z tej oczywistości.
Nie chcę zdradzać za dużo, ale zamierzamy ożywiać samą przestrzeń teatru, zwiększać prawdopodobieństwo, że to, co się wydarza, nie jest tylko zaplanowanym działaniem, ale czymś, co naprawdę się budzi w tym miejscu.
Nie chodzi o samą inscenizację – wiemy, że jesteśmy przebrani, że operujemy ograniczonymi środkami. Dlatego sięgamy po inne rozwiązania. To dla mnie eksperyment. Zobaczymy, czy widzowie rzeczywiście się przestraszą. Ale wierzę, że trzeba zacząć od rozbrojenia poczucia komfortu.
Jak pod tym kątem odbierasz Scenę na Świebodzkim?
Daje ogromne możliwości. Sama przestrzeń jest bardzo pociągająca wizualnie i niezwykle pojemna. Cieszę się, że ostatecznie tam trafiliśmy – mam poczucie, że to świetna scena i że jeszcze wiele rzeczy możemy tam odkryć.
W wielu współczesnych realizacjach wydobywa się kobiece postaci z Draculi. Jak ty na to patrzysz?
Nie mam w sobie misji, żeby zawsze i wszędzie wydobywać kobiece głosy. Staram się podążać za sensem tekstu. U Stokera kobiece postacie pełnią bardzo wyraziste funkcje: jedna ulega pożądaniu i złu, druga mu się opiera, stając się opoką wiary i przewodniczką. Jednocześnie są one silnie uprzedmiotowione – traktowane jako istoty, którymi trzeba się opiekować.
Paradoksalnie to „opiekowanie się” prowadzi do tragedii. Ten kontekst źle się zestarzał i my nie uczyniliśmy z niego głównego tematu spektaklu. Interesuje nas przede wszystkim uruchamianie przestrzeni strachu. To jest historia o Draculi, nie manifest o kobietach.
Tworzysz spektakl jednocześnie dla osób widzących i niewidzących. Jak oceniasz to doświadczenie?
To się połączyło. Miałam już pewne doświadczenie w takich projektach, ale konsultacje z Fundacją Katarynka i obecność na próbach Ewy Kawalec, która jest osobą niewidzącą, bardzo zmieniły moje myślenie. Okazało się, że nie trzeba prowadzić widza niewidzącego za rękę, tłumacząc wszystko krok po kroku.
To zmieniło moje podejście do dramaturgii – uświadomiłam sobie, że każdy widz, niezależnie od sprawności, odbiera spektakl selektywnie. Ogromną rolę odgrywa tu warstwa dźwiękowa, która świetnie współgra z tematyką strachu i opisywania rzeczywistości.
Korzystacie raczej z analogowych środków niż z technologii.
Tak, to był świadomy wybór. Ciekawe jest to, że możemy usłyszeć powóz bez powozu – dzięki desce, żwirowi i kawałkom drewna. Na tym polega magia teatru. Do tego dochodzą zapachy, które od dawna mnie interesują i które pozwalają jeszcze bardziej rozszerzyć dramaturgię doświadczenia.
Pracujecie w systemie scrumowym. Jak się w tym odnajdujesz?
To nie pierwszy raz, ale tym razem scrum funkcjonuje wewnątrz instytucji. Bywało różnie – czasem bardzo pomagał, czasem miałam poczucie, że trudno go pogodzić z procesem artystycznym. Ostatecznie jednak nauczyliśmy się dialogu. Widzę w tym narzędziu potencjał i mam nadzieję, że teatr się z nim oswoi.
Na koniec: jak zaprosiłabyś widzów na ten spektakl?
Jeśli ktoś ma ochotę na eksperyment i chce doświadczyć teatru inaczej niż zwykle, zaryzykować odejście od klasycznej formy – to myślę, że trafi w dobre miejsce.
Premiera „Draculi” Brama Stokera w reżyserii Weroniki Zajkowskiej odbędzie się 19 lutego 2026 r. na Scenie na Świebodzkim Teatru Polskiego we Wrocławiu.
Realizatorzy
przekład, scenariusz i reżyseria – Weronika Zajkowska
kostiumy – Aleksandra Meller
muzyka – Emil Smardzewski, Igor Kowalik
kompozycja pieśni chóralnych – Michał Jan Meller
reżyseria światła – Paweł Olszewski
oprawa zapachowa – Linda Ponińska
asystentka reżysera – Agata Skowrońska
doradztwo specjalistyczne – Ewa Kawalec
Obsada
Dracula – Krzysztof Franieczek
Jonathan Harker – Maciej Gisman
Mina Harker – Iwona Kucharzak-Dziuda
John Seward – Błażej Michalski
Lucy/Bohaterka – Agata Obłąkowska-Mazurkiewicz / Klementyna Umer
Profesor Van Helsing – Marcin Piejaś
Lady Godalming – Aldona Struzik
Zespół scrumowy product owner – Maksymilian Nowak
scrum master – Milena Paszkowska Dariusz Bartołd, Joanna Degler, Karolina Gonera, Ewa Kawalec, Marta Kurowska, Aleksandra Meller, Paweł Olszewski, Mikołaj Pływacz, Linda Ponińska, Agata Skowrońska, Emil Smardzewski, Julia Wach, Weronika Zajkowska, Jadwiga Ziemińska
Inspicjentki i suflerki Wiesława Pietrajtys-Generowicz, Iwona Rólczyńska, Anna Wołyńska