Logo
Recenzje

Rządy dzieci: Czy Korczak jest aktualny?

14.09.2026, 11:09 Wersja do druku

 „Król Maciuś Pierwszy" Janusza Korczaka w reż. Tadeusza Kabicza w Teatrze Telewizji. Pisze Piotr Zaremba w tygodniku  „Sieci". 

fot. Karolina Jóźwiak/ TVP

Co mam myśleć o telewizyjnym „Królu Maciusiu Pierwszym" w reżyserii Tadeusza Kabicza? Jako bardzo młody człowiek mocowałem się z powieścią Janusza Korczaka. Te wahania pozostały. Wrażenie zrobiła ostatnia rola Jana Frycza, oglądana w dniu jego pogrzebu.

Jako dziecko musiałem być na tyle poważny, że wizja rządzących dzieci mnie drażniła. Posyłanie dorosłych do szkół i przejmowanie przez najmłodszych ich funkcji - to było dla mnie horrendum. Zarazem Janusz Korczak komplikował ten obraz. Żywi! sympatię dla dziecka, które, będąc królem, wywracało naturalny porządek, ale także przestrzegał dzieci przed brakiem odpowiedzialności. Nie ukrywał, że z tego muszą się rodzić i katastrofy. Jednocześnie zarówno ta powieść, jak i jej dalszy ciąg („Król Maciuś na wyspie bezludnej") miały w sobie dramatyzm, który przeżywałem. Dziecko stawało się przecież niemal męczennikiem.

Na tym tle ta adaptacja wydała mi się nie tylko ściśnięta (co zrozumiałe), lecz także zbyt lightowa. Nie sądzę, by współczesna dzieciarnia mogła ją przeżywać. Choćby dlatego, że Korczak buntował się przeciw patriarchalnej rzeczywistości, w której dziecko było własnością dorosłych. Nieprzypadkowo w tekście pojawia się wątek kar cielesnych. Reżyser, zarazem adaptator, chełpił się, że nadał realiom bardziej współczesny charakter. No tak, członkami rządu są tu również kobiety, do których trzeba się zwracać „pani ministro" (infantylny triumf poprawności). To jednak - a także czas, w którym oglądamy spektakl - pozbawia dramatyzmu wymowę tej bajki-niebajki.

Co mamy przeżywać w dobie instytucjonalnej, postępującej pajdokracji? Choć jest to zgrabnie podane. Teatr Telewizji reklamował spektakl gwiazdorską obsadą. W skład Rady Ministrów weszli: Borys Szyć, Tomasz Kot, Danuta Stenka i Karolina Gruszka, Ochmistrzem był modny Maciej Musiał, małą rólkę Guwernantki-Narratorki zagrała Magdalena Popławska, a równie epizodycznym Doktorem (nawiązującym do samego Korczaka) stał się wracający po latach na ekran Marek Kondrat. To tworzyło atmosferę. Prezesem Rady Ministrów został Jan Frycz, nagrywany całkiem niedawno, do ostatniej chwili sugestywny w zabawie w wąsatego konserwatywnego jegomościa. Kiedy w postscriptum wspominał go zaraz po pogrzebie Jan Englert, mogłem tylko pochylić głowę. Łączyła ich przyjaźń i artystyczna więź. Trzeba pochwalić telewizję za niezłe poprowadzenie dziecięcych aktorów. Tymon Bitkowski w roli Maciusia to żywe srebro. Felka, jego przyjaciela, gra dorosły aktor Michał Królikowski, ale w scenie dziecięcego parlamentu mamy sporo małoletnich, którzy wypadają naturalnie.

Tytuł oryginalny

Rządy dzieci: Czy Korczak jest aktualny?

Źródło:

„Sieci” nr 38

Autor:

Piotr Zaremba

Data publikacji oryginału:

14.09.2026

Sprawdź także