Logo
Recenzje

rafalturow.ski: Samotny mężczyzna

11.05.2026, 11:31 Wersja do druku

„Samotny mężczyzna” wg Christophera Isherwooda w reż. Wojtka Rodaka w Teatrze Ludowym w Krakowie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.pl.

fot. Marek Zakrzewski/mat. teatru

To jest najsmutniejszy spektakl, jaki widziałem w życiu – na równi może tylko z „Z miłości” w Jaraczu. A najbardziej rozwaliła mnie scena (może paradoksalnie, bo w sumie nic w niej wielkiego się nie dzieje) jedzenia sushi, które Charlie przywiozła George’owi. Beztrosko sobie gaworzą, a w tle delikatnie sączy się muzyka Ryuichi Sakamoto, totalnie mnie to zdekompensowało…

George (Piotr Pilitowski, jedna z najlepszych ról sezonu) wstaje z łóżka z dużym wysiłkiem, bo tego, za czym najbardziej tęskni – czyli porannych rozmów z partnerem przy śniadaniu – już nigdy nie będzie. Jest jednak praca, która jeszcze go trzyma przy życiu. Obserwujemy jego codzienne rytuały: przygotowanie do wykładu, wizytę sąsiadki, pani Strunk (obłędna rola Małgorzaty Kochan), która niby w jakiejś sprawie, a tak naprawdę chce się dowiedzieć, gdzie jest drugi lokator. Potem sam wykład, przerwany nieznośnym hałasem z zewnątrz, lunch z Charlie (olśniewająca Katarzyna Tlałka) i wreszcie pojawia się Kenny (świetny Marcin Mazurek). Rozmowa z nim będzie najtrudniejszym wyzwaniem tego dnia w życiu George’a.

To cichutkie jak strumyk, nienarzucające się, jakby nieśmiałe, a jednocześnie pełne bólu przedstawienie jest właśnie o tym, że sooner or later, we all sleep alone – jak śpiewała Cher. O samotnych mężczyznach, ich bardzo zamożnych psiapsiółkach, o sąsiadkach, których mężowie co prawda żyją, ale one już noszą na sobie status wdowieństwa. I o zapatrzonych w swoich profesorów młodzieńcach o aparycji Apolla, którzy w telefonach mają aplikacje do zabijania samotności – tyle że te aplikacje jakoś nie działają tak, jak by użytkownik sobie tego życzył.

fot. Marek Zimakiewicz/mat. teatru

Tytuł oryginalny

SAMOTNY MĘŻCZYZNA

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr
Link do źródła

Sprawdź także