Logo
Recenzje

rafalturow.ski: Ich czworo

15.06.2026, 11:11 Wersja do druku

„Ich czworo” Gabrieli Zapolskiej w reż. Marka Kality w Teatrze Komedia w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. Marek Zimakiewicz

Gdyby tak wejść do teatru ni w pięć ni w dziewięć, to człowiek pomyślałby, że trafił na Ibsena. 

Mamy tu bowiem kawał nieledwie antycznego dramatu, w którym „lżejsze” momenty paradoksalnie stawiają naszych nieszczęsnych bohaterów w najbardziej przykrym świetle, Ibsen nad swoimi aż tak bardzo się nie znęcał; i – jakoś było mi ich wszystkich żal (to chyba znaczy, że ta klasyka jest naprawdę żywa), a najbardziej chyba – pogubionej do granic przerysowania Żony (świetna Aleksandra Popławska). Zdaje się, że Autorce – również. „Zarzucono mi, że właściwie tragicznym losem jest tu los dziecka. Nie wiem, jak kto się na tragiczność życia zapatruje. Mnie się zdaje, że, gdy kobieta zostaje kokotką, a mężczyzna hochstaplerem, to jest już wielka tragedia” – czytamy w wywiadzie z Zapolską sprzed 99 lat (materiały Teatru, do przeczytania na stronie teatru).

Szczęśliwie reżyser Zapolskiej nie „uwspółcześnił”, bo to co napisała, jest doprawdy wystarczająco współczesne. Mamy bowiem opowieść nie tyle o znudzeniu się sobą, zdradzie i ich konsekwencjach, ale o – stanie umysłu ludzi niedojrzałych, którym zabawa w rodzinę nie wyszła, ale jej zakończenie jest bardzo trudne, jest bowiem wśród tych czworga jest także ich córka, Lusia, przyglądająca się tym niepoważnym igraszkom rodziców, coraz bardziej zrozpaczona, niema w tej rozpaczy; bez wątpienia główna postać tej opowieści (w moim przebiegu – świetnie, nieprawdopodobnie dojrzale – tę trudną rolę zagrała Zosia Orłowska).

Kamil Szeptycki wydaje się świetnie czuć w skórze bon-vivanta Fedyckiego, a Renata Dancewicz – w zadurzonej w nim Wdowie; w ogóle nieobecnego w tym kosmosie, jakby jedynego zdającego sobie sprawę z tragizmu sytuacji Andrzeja zagrał Mariusz Zaniewski, zwracam także uwagę na mistrza tej upiornej ceremonii – Mandragorę, będącego wytworem lusinej wyobraźni, jej jedynym dostępnym – choć wymyślonym – wsparciem, w którego z talentem wcielił się Maksymilian Termin.

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr

Link do źródła

Sprawdź także