Logo
Recenzje

rafalturow.ski: Bracia Lehman

1.06.2026, 11:10 Wersja do druku

„Bracia Lehman” wg Stefana Massiniego w adapt. Bena Powera i reż. Oskara Winiarskiego w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. mat. teatru

To już najwyraźniej taka tradycja – końcówkę sezonu Współczesny obchodzi z przytupem, rok temu oglądaliśmy bowiem olśniewające Szaleństwo Nocy Letniej, teraz – Lehmanów. I mam w zanadrzu pewien przymiotnik, który idealnie pasuje do tego spektaklu, ale nie powiem - jaki.

Może ocenę dzieła rozpocznę od  wręczenia Oscara należnego Markowi Idzikowskiemu za scenografię, światło i kostiumy. Marek jakiś czas temu, na studiach jeszcze, zrealizował spektakl, na którym chustki do nosa miała wyciągnięte cała widownia, a na scenie mieliśmy  aktora – mówiąc w uproszczeniu - bawiącego się dwoma patyczkami. I w Lehmanach, za dosłownie 5 złotych stworzył Marek Idzikowski świat, przy blasku i sexaspilu którego hollywoodzkie dekoracje błagają o wybaczenie swojej mizerii. (To świadomy minimalizm, a nie zasugerowana przez Dyrekcję TW potrzeba oszczędności).

Aktorzy – grają we trzech, ale jakby stanowili jeden doskonale naoliwiony mechanizm, chyba tylko w Krakowie pokazują spektakle tak bardzo zespołowe, to oczywiście komplement. Mateusz Król jak to król, Szymon Roszak nie zaskoczył mnie zupełnie, proszę sprawdzić ile lat temu pisałem, że diablo utalentowany, ale dlaczego dyr. Englert ukrywał przez tyle lat Przemysława Kowalskiego, tego już zgadnąć nie umiem, proszę nie przegapić momentu, gdy p. Przemysław odgrywa panny na wydaniu… O Jezusku…

Problematyka utworu – no właściwie idzie o to, o czym pisze TW na stronie, że „we wrześniowy poranek 1844 roku młody emigrant z Bawarii schodzi na ląd w porcie Nowego Jorku marząc o nowym życiu w nowym świecie. Wkrótce dołączą do niego bracia”… I to się naprawdę ogląda - jak zaczynają, potem wszystko się im wali, a oni wstają jak feniks z popiołów i coraz bardziej się bogacą, a potem pstryk… I to wszystko jest ciekawe i dojmujące i zabawne – złapałem się, że całe 3h (a nie 2’40 jak napisano) siedziałem z uśmiechniętą mordką,  wciągnięty w tę opowieść jak w piękną bajkę. 

Podsumowanie: wyjdą Państwo z tego przedstawienia z nieznośną pewnością, że właśnie o to w tym wszystkim chodzi. I że nie należy teatru spisywać na straty ani tracić wiary weń, skoro wciąż powstają TAKIE spektakle.

Pozamiatane.

Tytuł oryginalny

Bracia Lehman

Źródło:

www.rafalturow.ski
Link do źródła

Sprawdź także