„Ophelia’s got talent” w reż. Florentina Holzinger z Volksbühne am Rosa-Luxemburg-Platz (Berlin, Niemcy) na 29. MFT Kontakt w Toruniu. Pisze Antonina Dobrowolska w „Gazecie Festiwalowej Złap Kontakt”.
Ciało ludzkie to woda – płynna, nieokreślona substancja, nieustannie zmieniająca formę materia. Jest jednocześnie siedliskiem i przestrzenią potencjalnej przemiany. W Ophelia’s got talent Florentina Holzinger sięga po figury symbolicznie powiązane z wodą: tytułową Ofelię, Ledę, Meluzynę, Ondynę, syreny i nimfy – istoty na granicy światów, ciała i natury, kobiecości i mitu. Na scenie umieszczone są trzy zbiorniki wodne: sportowy basen, gigantyczny, wypełniony po brzegi sześcian oraz wysokie, podłużne akwarium.
W Ophelia’s got talent osoby performerskie występują nago. Ich ciała można oglądać w różnych konfiguracjach – ruchome, zmienne, odsłonięte. Każdy ich fragment staje się dostępny dla ciekawskiego oka widza. Obnażeniu ulega nawet wnętrze ciała – jedna z performerek wprowadza do swojego przełyku kamerę na sondzie, pokazując to, co zazwyczaj ukryte. W spektaklu Holzinger występują różne ciała, również te niedopasowanego do sztywnego kanonu, takie jak – ciągle niedoreprezentowane w teatrze głównego nurtu – osoby z niepełnosprawnościami oraz performerki, których cielesność odbiega od obowiązujących norm: z licznymi tatuażami czy piercingiem.
Ciało nie tylko jest przekłuwane, tatuowane, oplatane żelaznymi łańcuchami lub z nich wyzwalane. Opowiadane są tu też jego historie: o brutalnym gwałcie, o doświadczeniu alkoholizmu, a także – przez samą Holzinger – o zmaganiach z zaburzeniami odżywiania.
Ale nagie, kobiece ciało nie jest tu symbolem pożądania. Nie odbija męskich fantazji, nie imituje patriarchalnych ideałów. Reprezentuje różnorodność, queerowość, odmienność. Pokazuje, że możliwy jest świat bez granic i porównań. Przez ten pozornie prosty gest Holzinger osiąga wszystko – uświadamia nam, jak bardzo potrzebujemy otworzyć się na inność.