Logo
Magazyn

Pomyślałem, że to będzie przygoda

3.02.2026, 14:41 Wersja do druku

Ta tytułowa rola przyniosła mu drugą w karierze Złotą Maskę, nic więc dziwnego, że to właśnie „Karierą Nikodema Dyzmy” Adam Hutyra uczcił 35 lat na scenie. Jubileusz odbył się w sobotę, 31 stycznia. Spektakl grany był także dzień wcześniej. 

fot. mat. teatru

Po hucznie obchodzonych 35-leciach pracy artystycznej Małgorzaty Marciniak, Roberta Rutkowskiego i Agaty Ochoty-Hutyry, jubileusz z tym samym stażem uczci Adam Hutyra. Dlaczego wspominam o tej czwórce? Wszyscy dołączyli do zespołu Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie w tym samym momencie, czyli w 1990 roku.

Kwestia przypadku

Hutyra urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Kończąc tamtejsze liceum, o wyborze studiów myślał pragmatycznie, rozważał geografię, bo ten przedmiot lubił. Przypadek sprawił, że złożył dokumenty do Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego we Wrocławiu. - Pomyślałem, że to będzie przygoda. Szczerze mówiąc, nie wierzyłem, że się dostanę, ale nie miałem nic do stracenia. Znalazłem się jednak na liście przyjętych i tak się zaczęło – mówił w rozmowie „Przypadek Adama Hutyry”, która ukazała się CGK w 2020 r., gdy aktor świętował 30-lecie swojej pracy.

Kolejny splot okoliczności przywiódł go do Częstochowy… - Po dyplomie we Wrocławiu szukaliśmy z żoną pracy w wielu miejscach w Polsce. Obiecaliśmy sobie, że pójdziemy tam, gdzie będzie praca dla nas obojga. Byliśmy już trochę zmęczeni, bo propozycje dostawałem albo ja, albo moja żona. Nasz kolega Robert Rutkowski, dowiedział się, że Tadeusz Kijański (ówczesny dyrektor sceny częstochowskiej) szuka młodych aktorów. Przyjechaliśmy, obejrzeliśmy kilka przedstawień, poszliśmy na rozmowę i stało się – wyjaśniał w tym samym wywiadzie.

Raz piękny, raz Bestia

Na częstochowskiej scenie Hutyra zadebiutował w spektaklu „Aktorski pasjans” w reżyserii Tadeusza Pliszkiewicza. W swoim pierwszy sezonie artystycznym zagrał też m.in. w „Bracie naszego Boga” i „Księdzu Marku” Ryszarda Krzyszychy. Jego wizytówką szybko stały się role romantyków, amantów. Był więc np. Albinem w „Ślubach panieńskich”, Jimmym Porterem w „Miłości i gniewie”, czy Poetą w „Weselu”. Już na początku kariery współpracował z takimi twórcami jak Adam Hanuszkiewicz, Henryk Talar, Jarosław Kiljan czy Wojciech Pokora. Nigdy jednak nie dał się zaszufladkować.

Na przestrzeni 35 lat stworzył ponad sto ról. Grał zarówno w spektaklach dramatycznych, muzycznych, komediowych, w bajkach, spektaklach off-owych… Był Bestią w „Bestii i Pięknej”, Billy’m Babbitem w „Locie nad kukułczym gniazdem”, Młodym Faustem w „Fauście”, Gerwazym w „Panu Tadeuszu”, Chlestakowem w „Rewizorze”, Cyprianem w „Iwonie, księżniczce Burgunda”, Adamem w „Skrzyneczce bez pudła”, Marcinem Kabatem z „Igraszek z diabłem”, Dimą w „Alibi”, Wierszyninem w „Trzech siostrach”, Garym w „Nocną porą”, Malvolio w „Wieczorze Trzech Króli”, Kleinmanem ze „Śmierci”, Henrykiem w „Życie: trzy wersje” czy Rocky’m Gravo w „Czyż nie dobija się koni?”.

W niektórych tytułach występował kilkukrotnie, np. we wspomnianym „Weselu” był później też Rycerzem Czarnym i Upiorem. Z kolei w „Zemście” grał zarówno Papkina, jak i Rejenta, a ostatnio także Cześnika. Dwukrotnie był również Panem Smithem w „Łysej śpiewaczce”.

fot. mat. teatru

Od „Wilków” do „Makbeta”

Niezwykle istotna dla jego kariery stała się współpraca z André Hübnerem-Ochodlo. Zagrał w niemal wszystkich stworzonych przez niego w Częstochowie realizacjach. Od pierwszych „Wilków” z 2009 r., po „Makbeta”, którym w 2022 r. reżyser podsumował ten kilkunastoletni zawodowy rozdział. Był więc Janem z „Plaży”, Paszą w „Do dna”, Czerwoną Twarzą z „Weismana i Czerwonej Twarzy” (był to tytuł zrealizowany specjalnie z myślą o Hutyrze i Michale Kuli jako partnerującym mu Weismanie), Klaudiuszem w „Hamlecie”, Pogromcą w „Sile przyzwyczajenia (Cyrku egzystencjalnym)”… Wystąpił również w muzycznym „Wesołym miasteczku” złożonym z ostatnich piosenek Agnieszki Osieckiej.

Jednak na szczególną uwagę – w mojej (ale nie tylko) opinii – zasługuje kreacja Ilji, którą stworzył w „Procy” Nikołaja Kolady, którą Hübner-Ochodlo zrealizował w 2015 r. W przedstawieniu „które z buciorami wchodziło w duszę” (jak napisałam w recenzji przed laty i nadal to potwierdzam), towarzyszył mu debiutujący wówczas Tomasz Włosok (dziś gwiazda takich filmów jak „Kulej. Dwie strony medalu” czy „Jak pokochałam gangstera”). Obie role godne były najwyższych laurów, niestety, kapituła przyznająca prestiżowe Złote Maski zupełnie je pominęła.

Nie oznacza to, że Hutyra nie ma w swoim dorobku i tej nagrody. Pierwszą odbierał jeszcze w latach 90. za wspomnianą rolę w „Miłości i gniewie”. Drugą Złotą Maskę otrzymał całkiem niedawno, bo w 2024 r., a uhonorowano nią dwa sceniczne wcielenia – tytułowego bohatera w „Karierze Nikodema Dyzmy” w reżyserii Gabriela Gietzky’ego oraz Cześnika Macieja Raptusiewicza w spektaklu „Zemsta” w reżyserii Joanny Drozdy.

fot. mat. teatru

Para na życie razem na scenie

Ulubieńcem publiczności Adam Hutyra stał się za sprawą licznych ról komediowych. Przez kilkanaście lat (!) wcielał się w rolę taksówkarza-bigamisty Johna Smitha w „Mayday’u” w reżyserii Wojciecha Pokory (z tym twórcą spotkał się ponownie przy realizacji „Okna na parlament”, w którym wcielił się w Georgea Pigdena). Tu warto zdradzić, że jedną z jego żon (Mary) zagrała ta prywatna - Agata Ochota-Hutyra.

To oczywiście nie jest jedyny tytuł, w którym para na życie była parą na scenie. Przykładami niech będą tu „Przyjazne dusze”, „Ostra jazda”, „Łysa śpiewaczka” czy niedawne „Jak usunąć znajomego?”.- Lubię grać z moją żoną. Jest bardzo dobrą aktorką. Oczywiście czasami się o coś sprzeczamy i nie zgadzamy w niektórych kwestiach, ale praca z Agatką jest zawsze twórcza. Dobrze się znamy. Wystarczy nieraz jedno spojrzenie lub słowo i wiemy, o co chodzi – przyznawał w „Przypadku Adama Hutyry”.

Ze Złotymi Koturnami

Wszechstronności scenicznej działalności pomaga również talent wokalny, którym Hutyrę niewątpliwie obdarzono. Śpiewająco zagrał choćby w „Takich dużych chłopcach”, „Hemarze w chmurach”, „Pod niebem Paryża”, „Tangu FM”, „Pożarze w sercu”, „Skandalu w rodzinie” czy „Roszpunce”. W tej ostatniej produkcji był porywającym DJ’em Pokraką. To ważne, bo spektakle dla najmłodszych (i zarazem bardzo wymagających widzów) również stanowią istotną część tej zawodowej drogi. Przed laty aktor grał w słynnych bajkach reżyserowanych przez niezapomnianego Bonifacego Dymarczyka (jak „Nowe szaty króla”, „Krzesiwo”, „Kot w butach”), ale w jego biografii są też role w m.in. „Królewiczu i żebraku”, „Lampie Alladyna”, „Pchle Szachrajce” czy „Komecie nad Doliną Muminków”.

Doceniany i nagradzany. Nagrody przywoził m.in. z Festiwalu Teatrów Śląskich, Festiwalu Talia i „Kontrapunkt” w Szczecinie. Prezydent Miasta Częstochowy uhonorował go w dziedzinie filmu i teatru w 1999 r., a publiczność w plebiscycie częstochowskiej „Gazety Wyborczej” dwukrotnie (2006 i 2007) przyznawała mu tzw. Złote Koturny.

Popularność wśród nie tylko lokalnej publiczności przyniosły mu zaś role w Teatrze Telewizji (m.in. „Łamigłówce” Łukasza Wylężałka), filmach (np. „Darmozjad polski”, „Show”, „Listy do M.”,„Supermarket”) czy serialach (choćby „13 posterunek 2”, „Plebania”, „Fala zbrodni”, „Galeria”, „Czas honoru”, „25 lat niewinności”).

Daleko od schematów

Przy takim dorobku mogłoby się wydawać, że pula aktorskich wyzwań się wyczerpuje, Adam Hutyra zaprzecza tej tezie. Ostatnie sezony przyniosły mu m.in. role w „Cudownej terapii”, „Kandydzie, czyli optymizmie”, „Polowaniu”, „Tangu” i właśnie wspomnianej już „Karierze Nikodema Dyzmy”. Rolą karierowicza, w której zmierzył się z legendą Romana Wilhelmiego, udowodnił, że jako „zdrowy cham” jest znakomity, a opowieść o przypadkach, układach i wyrachowaniu nic nie traci na aktualności.

W unikaniu schematów pomagają nie tylko nowe role, ale i praca z pasjonatami sceny. Hutyra od lat prowadzi licealne koło teatralne w „Sienkiewiczu” i „Traugutcie” oraz działającą w Klubie Politechnik Grupę „Z Łapanki”.

Aktor nie ukrywa, że dużo radości sprawiają mu również przygotowania do pierwszego występu założonej niedawno grupy Impro. Ten odbędzie się w teatrze już w piątek, 6 lutego!

Na jubileusz

Trzydzieści pięć lat na scenie Adam Hutyra uczci rolą Dyzmy. Spektakl grany będzie w sobotę, 31 stycznia o godz. 19.00. Biletów na ten termin nie ma już od dawna, ale aktora w tym samym tytule oklaskiwać można też w wigilię jubileuszowej uroczystości, tj. 30 stycznia (o tej samej godzinie). W lutym jubilat wystąpi również w przedstawieniach „Ostra jazda” i „Cudowna terapia”. Szczegóły: www.teatr-mickiewicza.pl.

Tytuł oryginalny

Pomyślałem, że to będzie przygoda

Źródło:

https://www.cgk.czestochowa.pl/
Link do źródła

Autor:

Zuzanna Suliga

Data publikacji oryginału:

30.01.2026

Sprawdź także