Logo
Magazyn

Wspólnota i wolność

3.02.2026, 10:39 Wersja do druku

Przyglądamy się teatrowi młodzieżowemu. Z jednej strony w teatrach instytucjonalnych mamy spektakle – lektury szkolne i przedstawienia (nieliczne) kierowane specjalnie do tej grupy wiekowej. Z drugiej – w obszarze teatru alternatywnego działają teatry młodzieżowe budujące grupy na poczuciu wspólnoty, autorskich środkach wyrazu i kulturze festiwalowej. Na ile wszystkie te formy trafiają w oczekiwania młodzieży? Czy młodzi ludzie chcą chodzić do teatru jako widzowie albo sami ten teatr tworzyć? Jak działać, by ich do tego zachęcać? Zapytaliśmy o to dwoje animatorów życia teatralnego.

fot. Piotr Tołłoczko

Anna Perek przygodę z teatrem rozpoczęła na zajęciach w szkole podstawowej w latach 90. Gdy zaczynała studia, działała w Teatrze Art. 51, a jednocześnie założyła grupę młodzieżową w swoim dawnym liceum. Dziś jest aktorką, animatorką kultury, instruktorką teatralną, od czterech lat pracuje w Miejskim Ośrodku Kultury Stary Młyn w Zgierzu, gdzie prowadzi dwie młodzieżowe grupy teatralne i jedną dorosłą. Zastanawia się, dlaczego teatr był kiedyś pociągający dla niej jako młodej osoby. – Interesowała mnie teatralna ekspresja, w której teksty i inne elementy spektaklu spajały się w jedną całość, ale też pracowałam w fajnych grupach i istotny był dla mnie fakt, że tworzyło się razem – wspólnie określaliśmy temat, pracowaliśmy nad scenariuszem.

Czyli z jednej strony dla młodej Anny Perek pociągający był sam teatr jako forma, a z drugiej – budowanie społeczności. Z jej współczesnych obserwacji wynika, że dziś dla młodych ludzi nadal ważne jest, że poprzez teatr i własne teksty wyrażają swoje zdanie oraz emocje. Dlatego jako instruktorka buduje przestrzeń, w której mogą być kreatywni i tworzyć coś swojego. Teatr ma również spełniać funkcję społeczną, by uczestnicy zajęć uczyli się odpowiedzialności za to, co robią, i odpowiedzialności za grupę, ale też dogadywania się ze sobą, co nie jest łatwe. – Czasami próby teatru przekształcają się w klub dyskusyjny, rozmowy o świecie. Działania warsztatowe na tym cierpią, ale zauważam, że gdy młodzież już nauczy się wypowiadać, to sfera teatralnego rzemiosła czy formy też staje się dla niej istotna.

By zachęcać młodych ludzi do scenicznej aktywności, w Teatrze Pinokio w Łodzi w ubiegłym roku powstała grupa młodzieżowa prowadzona przez Wiktora Moraczewskiego i Wiktorię Różycką. Teatr może być atrakcyjnym medium dla tych, którzy zastanawiają się, w jaki sposób wyrażać to, co myślą, co czują. Działanie teatralne, budowanie artystycznego przekazu może się przerodzić w zainteresowania związane z aktorstwem albo z graficznym przetwarzaniem rzeczywistości czy z pisaniem.

– Myślę, że uczestnictwo w grupach teatralnych to nie jest kwestia chęci bycia aktorem, bo to nie takie proste – mówi Bartosz Kurowski, reżyser, koordynator ds. współpracy międzynarodowej i rozwoju w Teatrze Pinokio w Łodzi. – To raczej poszukiwanie swojego języka poprzez teatr, który jest sztuką synkretyczną, spajającą różnego rodzaju działania artystyczne. Tworzenie teatru umożliwia młodemu człowiekowi namysł nad tym, w jakim kierunku chce podążać.

fot. Anna Perek

Według powszechnej opinii dzisiejsza młodzież jest przebodźcowana, jej uwagę pochłaniają przede wszystkim media społecznościowe, dlatego mniej niż kiedyś interesuje się robieniem teatru. Anna Perek ze swoim Teatrem Trytytka dwa razy była na Festiwalu WUCHTA – Ogólnopolskich Spotkaniach Młodego Teatru w Poznaniu. Pokazywano tam wiele spektakli z całej Polski. To według niej dowodzi, że młodzież wcale nie chce spędzać czasu tylko w telefonach, że czuje nimi przesyt. Budowanie relacji w rzeczywistej przestrzeni jest dla nastolatków istotne. Bycie w grupie, której członkowie się w pełni akceptują, to istotny powód, dla którego teatry młodzieżowe wciąż działają. 

Nie ma łatwej drogi 

Perek nie zgadza się z tezą, że z młodzieżowym ruchem teatralnym jest bardzo źle. Zastanawia się, czy to, że w organizowanym przez Łódzki Dom Kultury Łódzkim Przeglądzie Teatrów Amatorskich ŁóPTA ostatnio nie przeważają grupy młodzieżowe, to łódzka „przypadłość” czy konsekwencja kierunku, w jakim zmierza działalność teatralna ŁDK, w mniejszym stopniu adresowana do młodzieży. Przypomina jednocześnie, że w Łodzi wciąż funkcjonują przecież Ogólnopolskie Konfrontacje Teatrów Młodzieżowych. Część grup alternatywnych w Łodzi rozpadła się w sposób naturalny, gdy przyszła dorosłość, obowiązki. A dziś nie ma tyle ośrodków, co kiedyś, także zajęć teatralnych w szkołach jest bardzo mało. Dlatego młodzi ludzie chcący tworzyć teatr nie mają łatwej drogi.

fot. Robert Maniak

Według Bartosza Kurowskiego w zajmowaniu się teatrem z młodzieżą istotne są partnerskie relacje, tworzenie kolektywnej struktury, kolektywnych projektów, a nie grupy, w której prowadzący ma funkcję reżysera, a inni są wykonawcami. Tylko wtedy grupa teatralna może być dla młodzieży platformą do wyrażania siebie. – We wrześniu zeszłego roku w ramach Festiwalu Młodego Teatru, organizowanego przez Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu, miałem przyjemność realizować warsztat dla animatorów i animatorek prowadzących grupy teatralne. Postawiono mi ważne i mądre pytania o to, jak dostrzec każdego uczestnika, jak równoważyć poświęcaną uwagę, jak nie pomijać nikogo w procesie. Bo przecież każdy powinien czuć się potrzebny, w dowolnej roli: aktora, autora tekstu, twórczyni scenografii lub muzyki. Myśląc o teatrze młodzieżowym, myślimy o wspólnocie i wspólnototwórczej funkcji teatru.

Podstawową formą kontaktu z teatrem pozostaje jednak uczestnictwo w spektaklach w charakterze odbiorcy. Według Kurowskiego teatry instytucjonalne mają bardzo dobrze opracowaną ofertę dla widza najmłodszego: dla grup z przedziału wiekowego od pół roku, przez wiek wczesnoszkolny, aż po szóstą klasę. Jednak starszym odbiorcom do osiemnastego roku życia proponuje się często klasykę Szekspira albo lektury szkolne. Twórcy i producenci teatralni nie interesują się wystarczająco tym, czego ta grupa naprawdę potrzebuje. Chodzi przecież o osoby, które kształtują swoją tożsamość. Ludzie w tym okresie życia bardzo się zmieniają, poszukują, eksperymentują. Kurowski stawia pytanie, czy teatr za tym nadąża. – Bynajmniej nie chodzi o to, że w spektaklu dla widza dorastającego musi być stosowane młodzieżowe słowo roku, bo za rok taki spektakl nie będzie aktualny. Zastanówmy się nad językiem uniwersalnym, prostym, ale sprzyjającym metaforze, zastanówmy się nad atrakcyjną oprawą wizualną i najwyższą jakością dźwięku, pomyślmy o budowaniu relacji, o poważnym potraktowaniu młodzieży, lecz także o poczuciu humoru, które zbliża do siebie twórców i odbiorców.

Jak zainteresować młodzież teatrem? Jaką ofertę powinny przygotować instytucje, reżyserzy, producenci, animatorzy? Jaką tematykę, jakie spektakle zaproponować? Pewne niebezpieczeństwo niesie tu błędne – jak zauważa Anna Perek – przekonanie dorosłych, że wiedzą, co jest interesujące dla młodych ludzi. Na festiwalu, na którym była ze swoimi podopiecznymi, pokazywano wiele spektakli dotyczących depresji, ogólnie stanu psychicznego młodych. Ten natłok był dla nich męczący (kolejne przedstawienia o tym samym!), mimo że przecież tworzyli je młodzi ludzie. – Jeśli teatr dotyka tematów, które są uniwersalne, spraw dorosłych i młodzieży, może trafić do młodych. Nie o to chodzi, by był narzędziem do przedstawienia jakiejś tezy. Dobrze, gdy jest ciekawym doświadczeniem. Wierzę, że w Łodzi są miejsca, w których powstają interesujące spektakle dla młodych, jak choćby Teatr Szwalnia czy Teatr Pinokio. Z obszaru teatru alternatywnego poruszający dla wielu młodych ludzi był spektakl Teatru Rajstopy „Jaki dom nosisz w sobie”, pokazywany m.in. na Słodkobłękitach w MOK w Zgierzu. 

Bardziej działanie niż odbieranie 

Podczas międzynarodowej konferencji naukowej odbywającej się w ramach S·PLOTU Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Performatywnych dla Dzieci i Młodzieży, organizowanego przez Teatr Pinokio w Łodzi, zaprezentowano badania mówiące, że teatr jest bardzo ważny dla młodzieży. Jednak osoby dorastające często rozumieją go bardziej jako działanie niż odbieranie. Dlatego, zdaniem Bartosza Kurowskiego, jeżeli twórcy koncentrują się za bardzo na przekazywaniu czegoś publiczności, to paradoksalnie mogą ją stracić. Ważne jest zaproszenie do współtworzenia. Są twórcy, jak dramaturżka Dorota Kowalkowska, albo reżyserzy, jak Grzegorz Grecas, którzy przygotowując spektakle dla młodzieży, konsultują scenariusze z przyszłymi widzami. Taka sztuka powstaje w wyniku dialogu, a młodzież, która bierze udział w konsultacjach, odnajduje swój wpływ w efekcie finalnym. – Istotne są też angażujące młodzież rozmowy o teatrze, na przykład podczas spotkań po spektaklach – mówi Bartosz Kurowski. – I nie chodzi o tłumaczenie przekazu dydaktycznego, lecz o możliwość wyrażania refleksji i emocji. W Teatrze Pinokio w Łodzi jest wiele propozycji dla widza dorastającego i zawsze stwarzamy możliwość rozmowy i rozszerzenia kontekstu po doświadczeniu teatralnym. W ramach S·PLOTU mieliśmy spotkania z ambasadorami spektakli i powołaliśmy młodzieżową komisję ekspercką, która przekazała nam interesujący feedback. Po ostatniej premierze „Peer Gynt” na podstawie dramatu Henrika Ibsena w reżyserii Gabriela Gietzky’ego także rozmawialiśmy z publicznością. Osoby dorastające powiedziały, że utożsamiają się z bohaterem, że odbywają własną podróż, a jej cele zmieniają się nieustannie. Podobnie „Wszystko źle! Najgorszy na świecie spektakl o dojrzewaniu” w reżyserii Miry Mańki umożliwia przepracowanie własnych doświadczeń. W mojej opinii to jest funkcja teatru dla młodzieży.

Młody człowiek potrzebuje przestrzeni wolności, zarówno w odbieraniu teatru jako widz, jak i w tworzeniu teatru jako uczestnik zajęć, grup, warsztatów. Anna Perek wywodzi tę potrzebę z charakteru sytuacji szkolnych, które często wiążą się z dyscypliną, presją, koniecznością podporządkowania się. – Trudno na forum klasy coś powiedzieć, być autentycznym, pokazać siebie, swoje słabości. Także z obawy przed hejtem – mówi Perek. – Zajęcia pozalekcyjne to też jest jakiś reżim. Ale są takie przestrzenie, jak właśnie teatr, gdzie od uczestników spotkań dużo zależy, a jednocześnie – przynajmniej ja staram się tak to prowadzić – nie ma tematów, których nie można podejmować. Rozmawiamy więc i staramy się dostrzec, że jeden myśli tak, drugi inaczej. To istotne dla młodzieży, że może być ekspresyjna i niepoddawana ocenie z tego powodu.

Współczesne przekazy: teatralne, dramatyczne, filmowe, internetowe, tak jak świat dookoła, są zdekonstruowane, hybrydyczne. Ważne zatem, by już w szkole uczyć młodych ludzi, jak tę zdekonstruowaną rzeczywistość układać sobie w głowie, żeby czerpać z niej coś dla siebie. – Podstawa programowa w szkole podstawowej i liceum opiera się na klasyce analizowanej w sposób chronologiczny i logiczny – co jest zrozumiałe i nie mam nic przeciwko – ale współczesne przekazy wymagają umiejętności przetwarzania informacji rozproszonych. Teatr może przewracać klasykę do góry nogami, pomagając odnaleźć się w chaosie – proponuje Bartosz Kurowski. – Co będzie, jeżeli początek nie będzie na początku, a koniec na końcu? Jak od nowa poukładamy sobie elementy tej układanki?

Tytuł oryginalny

Wspólnota i wolność

Źródło:

Kalejdoskop 2026/2

Autor:

Paulina Ilska

Wątki tematyczne

Sprawdź także