Logo
Recenzje

Pięć osób szympansich, nie licząc kościotrupa

16.09.2026, 14:36 Wersja do druku

Planeta małp" w reż. Marcina Libera w Teatrze Polskim w Podziemiu we Wrocławiu. Pisze Ewa Mecner na blogu Artystyczne spojrzenie.

fot. Natalia Kabanow / mat. teatru

"Planeta małp" w reżyserii Marcina Libera w Teatrze Polskim w Podziemiu zagrana ponownie we wrześniu 2026 roku, czyli pięć lat po premierze, wciąż "bawi, tumani, przestrasza" na scenie Piekarni.

Pięć osób szympansich (dwie szympansice i trzech szympansów) i jeden kościotrup (wykopana przez małpich archeologów Lucy), nie licząc służącej ludzicy Koko i dwóch plastikowych bobasów (prosto z zamrażarki Profesora) żyje na Planecie małp, wiele lat po katastrofie tajemniczego statku kosmicznego. To oni zasiedlają i władają teraz planetą, podczas gdy ludzie są jedynie prymitywnymi, podległymi im zwierzętami.

Spektakl odwraca antropocentryczną perspektywę i pokazuje świat, w którym rządzą małpy. O dziwo jednak są one całkiem ludzkie w wielu swoich  zachowaniach i poglądach. Przy wielkim stole, który aktorzy przesunęli bliżej widzów,  niczym podczas kolacji wieńczącej konferencję naukową, dyskutują i kłócą się o swoje miejsce w świecie i  o swoich prawdziwych przodków. 

Informację, że mogliby pochodzić od ludzi, uważają za kompletny absurd.  Prowadzą dysputy niczym prawdziwi "ludzcy" akademicy, ubrani w eleganckie stroje. Podczas kolacji do krojenia bananów używają sztućców i korzystają z talerzy. Paterę z winogronami podaje im ubrana w czarną sukienkę i biały fartuszek ludzica. 

Osoby szympansie mają jednak małpie owłosienie (także samice mają brody) i małpi zwierzęcy chód. Z upodobaniem iskają się, podniecają i uprawiają "bonobo", przy czym samice bywają równie seksualnie dominujące jak samce. 

Szympansy stworzyły swój własny świat naukowy i niczym w małpiej parodii "Seksmisji" kurtuazyjnie wymieniają się poglądami, np. Pani Doktor (doskonale ucharakteryzowana obrończyni ludzi zagrana znakomicie przez Agnieszkę Kwietniewską) i fircykowaty Romeo z Archeo (zabawny Michał Opaliński). Najmłodsza i najbardziej figlarna, a zarazem konserwatywna w poglądach  jest szympansica zagrana przez Agnieszkę Kucińską -  znudzona posiadaniem własnej ludzicy zastanawia się nad oddaniem jej do zoo.

Spektakl jest pełen czarnego humoru i składa się z wielu opowieści, które przeplatają się, zacierając granicę między małpami a ludźmi. 

Małpy mają swoją wersję poezji (fredrowski wiersz "Małpa w kąpieli"), a także  sąd (sądzona jest świnia, która pożarła dzieci). 

Aktorzy na początku spektaklu występują w czarnych szympansich maskach, ale potem, za zgodą publiczności, zdejmują je i odsłaniają twarze. To nie jedyna próba wciągnięcia widowni w ich małpie działania. Starają się również (z marnym skutkiem) uwodzić widzów, oblizując się lubieżnie, znacząco mrugając i  oferując wspólne "bonobo".

Na Planecie małp wiele się dzieje, są tańce i szalony seks na stole, odbywa się  edukacyjna zabawa w "haps", Profesor (Tomasz Lulek) staje się papieżem i umiera, zaniepokojony Romeo z Archeo konsultuje się z Mrozusem (rewelacyjny nadekspresyjny Michał Mrozek) w sprawie choroby (HIV). Scenografia jest surrealistycznie turpistyczna (drzewo poćwiartowanych wisielców).

Osoby szympansie tworzą alternatywny świat, w którym wszystko jest na opak. Zamiast na czterech, chodzą na dwóch nogach, zamiast w naturalne małpich futrach paradują w  garniturach i sukienkach, a ich szyje zdobią kryzy niczym na barokowych obrazach mistrzów holenderskich z XVII wieku. Przez cały czas przyglądają im się baconowskie zdeformowane postacie pół ludzi pół małp  z wielkich  portretów opartych o ścianę.

Spektakl jest znakomicie zagrany, efektownie, wręcz barokowo obfity, muzycznie wciągający i choreograficznie perfekcyjnie przygotowany (Hashimotowiksa). Po tegorocznych rewelacyjnych "Złych baśniach" we Wrocławskim Teatrze Pantomimy, Marcin Liber ponownie, po kilku latach, z sukcesem powraca z  "Planetą małp", która jest jak fajerwerk, sceniczny koktajl humoru, obrazoburstwa, dekadencji, ale i gorzkich konstatacji na temat ludzkiej natury, złego i bezrefleksyjnie okrutnego traktowania zwierząt i siebie nawzajem przez ludzi. 

Spektakl obejrzałam 12 września.

Tytuł oryginalny

Pięć osób szympansich, nie licząc kościotrupa

Źródło:

artspojrzenie.blogspot.com
Link do źródła

Autor:

Ewa Mecner

Data publikacji oryginału:

14.09.2026

Sprawdź także