Kiedy aktor decyduje się opowiedzieć o sobie naprawdę, przestaje być bezpiecznie – bo nie można już schować się za rolą, anegdotą, zawodowym sukcesem czy dobrze brzmiącą historią o własnej drodze. Zostaje człowiek – ze swoimi wyborami, pomyłkami, ambicjami, słabościami i pamięcią, która nie zawsze jest wygodna. Właśnie dlatego rozmowa Tomasza Kowalskiego z Grażyną Bułką jest dla mnie czymś więcej niż kolejną książką o aktorce i teatrze. Pisze Wiesław Kowalski.
„Moją siłą jest właśnie to, że jestem stąd” czyta się bardzo dobrze, ale ta łatwość lektury nie oznacza powierzchowności. Przeciwnie. Im dalej w tę rozmowę wchodzimy, tym wyraźniej widać, że jej wyjątkowa wartość polega na szczerości. Grażyna Bułka nie próbuje stworzyć na potrzeby książki własnego pomnika. Nie wygładza życiorysu i nie opowiada o aktorstwie wyłącznie od strony sukcesów. Dopuszcza do głosu także to, co trudne, bolesne, czasem wstydliwe. I właśnie wtedy ta książka staje się najbardziej interesująca.
Czytając ją jako aktor, miałem momentami poczucie szczególnej bliskości. Nie dlatego, że nasze drogi muszą być podobne, ale dlatego, że na wiele pytań dotyczących zawodu aktora nigdy nie ma jednej odpowiedzi. Co właściwie prowadzi człowieka na scenę? Ile w tym jest świadomego wyboru, a ile przypadku? Jak długo można żyć intensywnością teatru? Co zostaje z aktora po zejściu ze sceny? I wreszcie – ile prywatnego życia trzeba czasem zapłacić za zawodowe spełnienie?
Kowalski pyta o te sprawy bez nadmiernej ostrożności. Nie prowadzi rozmowy jak wywiadu promocyjnego, w którym kolejne pytania mają tylko potwierdzać znany już obraz artystki. Interesuje go człowiek i jego droga. Dzięki temu Bułka może opowiedzieć o sobie nie tylko jako o aktorce, którą znamy z „Cholonka”, „Mianujom mie Hanka” czy innych scenicznych wcieleń, ale także jako o dziewczynie z Lipin, kobiecie, matce, żonie i osobie, która przez lata musiała własną drogę zawodową budować trochę inaczej, niż przewidywałby klasyczny aktorski życiorys.
I chyba właśnie tutaj znajduje się najważniejszy punkt tej książki. Grażyna Bułka nie odcina swojej aktorskiej biografii od miejsca, z którego pochodzi. Lipiny nie są w tej opowieści dekoracją ani sentymentalnym wspomnieniem z dzieciństwa. Są doświadczeniem, które ukształtowało sposób patrzenia na ludzi, język, relacje, pracę i świat. Z tego doświadczenia wyrasta również jej stosunek do śląskości – nie jako efektownego znaku rozpoznawczego, lecz jako czegoś głęboko osobistego.
To szczególnie ciekawe dla aktora. Bo aktorstwo polega przecież także na tym, co przynosimy ze sobą na scenę: na własnym rytmie mowy, pamięci, obserwacji ludzi, doświadczeniu miejsca, wrażliwości. Bułka pokazuje, że tego rodzaju „materiału” nie da się po prostu zostawić przed wejściem na scenę. On pracuje w aktorze, nawet wtedy, kiedy aktor gra kogoś zupełnie innego.
Dlatego tak ważne miejsce w książce zajmuje język. U Bułki nie jest on jedynie środkiem komunikacji ani teatralnym efektem. Jest częścią tożsamości. Śląska mowa niesie ze sobą pamięć domu, rodziny i konkretnego świata społecznego. Aktorka nie musi jej tłumaczyć na język ogólnopolskiej poprawności, żeby nadać jej wartość. Przeciwnie – jej siła bierze się z autentyczności.
W tym sensie tytuł książki okazuje się bardzo trafny. Nie trzeba go traktować wyłącznie jako deklaracji regionalnej. Można go odczytać szerzej: jako przekonanie, że własne korzenie nie muszą być ciężarem, od którego artysta powinien się uwolnić, aby stać się „kimś”. Mogą być jego tworzywem.
Najmocniej widać to w opowieści o „Mianujom mie Hanka”. Ta rola, grana od dziesięciu lat, stała się jednym z najważniejszych punktów zawodowej biografii Bułki, ale książka pozwala spojrzeć na nią inaczej niż przez pryzmat kolejnych przedstawień i sukcesu. Hanka jest również spotkaniem aktorki z pamięcią miejsca, ludzi i historii. Nic więc dziwnego, że granie tej postaci wymaga od niej czegoś więcej niż technicznego przygotowania.
Jako aktor szczególnie doceniam te fragmenty, w których rozmowa schodzi z poziomu „wielkich ról” na poziom codziennego doświadczenia zawodu. Teatr z tej książki nie jest romantycznym obrazkiem artystycznego życia. Jest pracą. Bywa źródłem satysfakcji, ale bywa również zmęczeniem, frustracją, odpowiedzialnością i ceną, którą trzeba zapłacić za możliwość wykonywania tego zawodu. I właśnie dlatego prywatne fragmenty rozmowy nie wydają mi się dodatkiem do opowieści o aktorstwie. Są jej częścią. Macierzyństwo, małżeństwo, trudne momenty życia, kryzysy i cierpienie pokazują, że kariera aktorska nigdy nie odbywa się w próżni. Człowiek nie może na zawołanie wyłączyć własnego życia, kiedy wchodzi na scenę. Ono idzie za nim.
W książce ważna jest również sama droga Bułki do zawodu. Nie jest to historia, którą można zamknąć w prostym schemacie: szkoła aktorska, dyplom, teatr, kolejne role. Jej droga była bardziej kręta, a przez to – z punktu widzenia aktora – może nawet bardziej interesująca. Pokazuje bowiem, że artysta nie zawsze rodzi się z gotową mapą kariery. Czasem musi ją sobie dopiero narysować.
Kowalskiemu udało się przy tym uniknąć jednej rzeczy, która często osłabia książki będące rozmowami z aktorami: nadmiernego zachwytu nad rozmówczynią. Tutaj jest miejsce na pytania niewygodne, na zatrzymanie się przy sprawach, które nie prowadzą do efektownej puenty. Dzięki temu rozmowa ma rytm prawdziwego spotkania, a nie uroczystego podsumowania kariery.
Po tej lekturze zostaje mi przede wszystkim obraz aktorki, która nie potrzebuje oddzielać siebie od swoich ról grubą kreską. Grażyna Bułka jest interesująca właśnie dlatego, że jej aktorstwo wyrasta z konkretu: z miejsca, języka, pamięci, doświadczenia ludzi, których spotkała, i wszystkiego, co wydarzyło się poza sceną. Nie udaje kogoś, kim nie jest. Nie próbuje również przedstawiać własnej historii jako historii bez skaz. To chyba największa wartość tej książki. „Moją siłą jest właśnie to, że jestem stąd” nie jest wyłącznie opowieścią o karierze Grażyny Bułki. Jest rozmową o tym, jak z własnego życia można zbudować artystyczną wrażliwość – i jak trudno czasem oddzielić aktora od człowieka.
Dla mnie, jako aktora, jest w tej książce jeszcze jedna ważna rzecz: pozwala spojrzeć na własny zawód cudzymi oczami. Można się z Bułką zgadzać albo nie, można mieć inne doświadczenia i inne oceny. Ale właśnie dlatego ta rozmowa działa. Nie daje gotowych recept na aktorstwo. Zmusza raczej do własnego rachunku sumienia. I może właśnie dlatego czyta się ją tak dobrze. Nie wszystko jest tutaj łatwe, ale autorka nie ucieka od prawdy o sobie. A kiedy aktor odważa się mówić bez scenicznej osłony, jego opowieść zaczyna mieć znaczenie także dla tych, którzy z teatrem spotykają się wyłącznie po drugiej stronie rampy.
To bardzo dobra, potrzebna i przede wszystkim uczciwa książka. Tomasz Kowalski stworzył rozmowę, w której Grażyna Bułka może być nie tylko aktorką znaną ze sceny, lecz przede wszystkim człowiekiem. I właśnie dlatego po przeczytaniu tej książki patrzy się na jej role trochę inaczej.