Logo
Recenzje

Osamotniona w buncie

1.04.2026, 14:32 Wersja do druku

„Diabeł i dziewczyna” Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w reż. Marcina Libera w Teatrze Nowym im. Izabelli Cywińskiej w Poznaniu. Pisze Radosław Bruch.

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

Życiorys tej artystki, to niewątpliwie obfite źródło zdarzeń i sytuacji, które są godne literackiego lub filmowego przetworzenia. Sinéad była cenioną kompozytorką, autorką tekstów, także aktorką. Czterokrotnie była zamężna, a dwa razy zmieniała imię i nazwisko...  Wiele osób usłyszało o niej z powodu tego, co wydarzyło się w październiku 1992 roku.  Podczas emisji  programu „Saturday Night Live” zaśpiewała utwór „War” Boba Marleya, po czym podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II.

Tekst Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, stworzony na zamówienie Teatru Nowego, to opowieść koncentrująca się na niektórych aspektach biografii Sinead. Przede wszystkim  jest to właśnie jej bunt wobec instytucji Kościoła i jego przyczyny, ale jest też  wiele scen ukazujących  jej relacje z matką. „Diabeł i dziewczyna”, to spektakl, w którym  jest  analiza jej postawy i niepokornej osobowości, ale jest też wiele czysto humorystycznych sekwencji i nawiązań do teraźniejszości, chociażby do najgorętszego obecnie towaru eksportowego z Zielonej  Wyspy czyli zespołu Kneecap, występującego w kominiarkach w barwach narodowych Irlandii...

Zapewne wielu widzów spodziewało się, że usłyszy na scenie kompozycje z repertuaru O`Connor. Tymczasem twórcy spektaklu wybrali inną strategię. Wybrali  utwory  popowe i rockowe, których teksty korespondują z dramaturgią spektaklu. To m.in. „Like A Prayer” Madonny, „Dear Darkness” PJ Harvey czy wykonana na finał spektaklu „All Apologies” Nirvany (wówczas pojawiają się na scenie wszyscy aktorzy chóralnie śpiewając refren i tańcząc). Ten wieńczący całość utwór, to komentarz, do decyzji irlandzkich władz kościelnych  o tym by oficjalnie przeprosić za trwający przez 70 lat system kierowania „upadłych” dziewcząt  i kobiet do przymusowej pracy w pralniach prowadzonych przez siostry magdalenki. 

W Irlandii bardzo długo społeczna pozycja  kobiet ograniczała się do roli matki i żony. Konstytucja uniemożliwiała podejmowanie  pracy przez mężatki, natomiast  rozwody, używanie antykoncepcji i aborcja były zabronione. Sinéad dorastając w takim kraju, wyrażała swój sprzeciw za pomocą wierszy i muzyki, ale była osamotniona w swoich działaniach.  Weronika Asińska, która kreuje tę postać, dobrze przekazuje  cierpienie, wrażliwość i uwikłanie między skrajnościami swej bohaterki.  Edyta Łukaszewska jako jej matka czyli Maria O’Connor, również jest radykalna w swej grze, chwilami nawet brutalnie radykalna (jak np. w scenie porodu). Trudna relacja i zmagania tych dwóch kobiet trwają niemalże przez cały spektakl i przyćmiewają praktycznie inne dość spektakularne wątki jak np. zabiegi  Diabła (w tej roli Ildefons Stachowiak) próbującego zdobyć duszę Dziewczyny...

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

Adresat wspomnianego wyżej  skandalizującego gestu – czyli Jan Paweł II - w tym spektaklu ma rolę dość obszerną. Postać tę kreuje Aleksander Machalica, który jak widać dobrze sobie radzi jako dostojnik kościelny (w „Czerwonych Nosach” Jana Klaty  występuje jako Arcybiskup Monselet). Widzimy go przede wszystkim w scenie oficjalnej wizyty w Irlandii w 1979 roku, scenie mocno zabarwionej komediowymi akcentami. Wyróżnia się także Dariusz Pieróg, którego widzimy w roli Premiera Irlandii, Laury Viscuny Pino oraz Jose Sanchesa del Rio oraz Mateusz Wróblewicz, jako Bruno.

Scenografia i kostiumy zostały przygotowane przez duet: Mirek Kaczmarek, Maria Mordarska i niewątpliwie jest na czym oko zawiesić, bo zwłaszcza stroje i nakrycia głów hierarchów kościelnych oraz Diabła błyszczą i skrzą się w światłach reflektorów. Wśród rekwizytów jest też m.in. różowa korona cierniowa...

„Diabeł i dziewczyna” jest zatem inscenizacją, która dotyka bardzo ważnych tematów, ale też proponuje widzowi dużą dawkę inteligentnej rozrywki. Proporcje zostały dość dobrze wyważone, więc publiczność podczas premiery, która nastąpiła 27 marca, owacjami nagrodziła realizatorów, a negatywnych opinii w późniejszych komentarzach było niewiele.

Co ciekawe j krakowski Teatr Proxima zaprasza wkrótce na  spektakl o tytule„Sinéad” (premiera w maju). Zatem będzie można przekonać się jak widzą tę postać inni reżyserzy...

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także