Jako krytyk teatralny, wieloletni obserwator życia teatralnego, ale też Kielecczanin, a nawet więcej, bo ktoś, kto na scenie Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach debiutował profesjonalnie w teatrze, chciałem Ci, Luizo Buras-Sokół, serdecznie podziękować i powiedzieć, że jesteś moją cichą Bohaterką całego tego niepotrzebnego politycznego zamieszania. Mam nadzieję, że po 31 sierpnia nieco odpoczniesz, bardzo na to zasługujesz! – pisze Tomasz Domagała.
W sprawie kieleckiego teatru jest wiele pierwszoplanowych postaci - zwycięzca konkursu, Jacek Jabrzyk, zespół TiSŻ, pani ministra Wróblewska, pani ministra Cienkowska, pani marszałek Janik, wreszcie były dyrektor Kotański (wymieniam tylko głównych graczy). Warto jednak pamiętać, że od pewnego momentu całej tej wojny, jej cichą bohaterką jest kierowniczka literacka teatru, LUIZA BURAS-SOKÓŁ, która z dnia na dzień, nie marząc o tym, została poniekąd zmuszona przez sytuację, lojalność wobec swoich koleżanek i kolegów, i ludzką uczciwość wobec swojego miejsca pracy, do objęcia funkcji pełnomocniczki Teatru im. Żeromskiego.
Jej zgoda oznaczała, że teatr, jakby nie było wciąż instytucja publiczna, mógł dalej funkcjonować na wszystkich poziomach. Luiza wykazała się niezwykłą odwagą, odpowiedzialnością i dyplomacją, podczas bowiem gdy "aktorzy" całego tego politycznego "spektaklu" mogli sobie pozwolić na ostre słowa, procesje po medialnych redakcjach i buńczuczne stroszenie piór, Ona musiała prowadzić wielką instytucję, słuchać swoich koleżanek/kolegów, zabiegać zakulisowo o różne rzeczy i każdego właściwie dnia być do dyspozycji swojej szefowej, którą - czy to się komuś podoba, czy nie - jest pani marszałek, mająca realną władzę, nie tylko nad teatrem, ale i życiową sytuacją wszystkich jego pracowników.
Luiza musiała sobie radzić jeszcze z czymś, z odpowiedzialnością dyrektora "niedyrektorki", którą była, decyzjami dyrektorskimi "koleżanki", z którą można więcej, bo przecież jest tu tylko na chwilę, z radami, poleceniami, karceniem, ze strony wszystkich, którym się coś wydawało... itd. To wymagało pokory, upewniania samej siebie co dzień, że sprawa jest z tych najważniejszych, ktoś musi i "zrobię to ja..."
Plus niepewność, co do przyszłości i jej samej, i teatru - mogło to trwać o wiele dłużej, biorąc pod uwagę stare porzekadło, że "prowizorka w Polsce działa najlepiej i najdłużej". Ryzykowała przecież też swoim bytem, sama będąc członkinią zespołu.
Dlatego jako krytyk teatralny, wieloletni obserwator życia teatralnego, ale też Kielecczanin, a nawet więcej, bo ktoś, kto na scenie Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach debiutował profesjonalnie w teatrze, chciałem Ci, Luizo Buras-Sokół, serdecznie podziękować i powiedzieć, że jesteś moją cichą Bohaterką całego tego niepotrzebnego politycznego zamieszania. Mam nadzieję, że po 31 sierpnia nieco odpoczniesz, bardzo na to zasługujesz!
Pozdrawiam, Tomasz Domagała