EN

29.01.2022, 08:32 Wersja do druku

Olga Tokarczuk kończy 60 lat

"W gruncie rzeczy myślę, że to się wszystko dobrze skończy" - podkreślała pisarka, pytana, jaka może być przyszłość. "Świat będzie wkrótce zupełnie inny. Już jest inny. [...] Będzie się działo dużo więcej, ale nie wierzę w apokalipsę. Wierzę w dobre zakończenie" – deklaruje Olga Tokarczuk; 29 stycznia pisarka kończy 60 lat.

Olga Tokarczuk urodziła się 29 stycznia 1962 r. w Sulechowie k. Zielonej Góry. Literaturoznawca prof. Ryszard Koziołek w rozmowie z pisarką określił sposób czytania Tokarczuk w młodości jako "wałęsanie się" bez planu, choć przecież miała ojca bibliotekarza, który z łatwością mógł podsunąć listę wartościowych lektur. Wcześnie zaczęła czytać. "Nie wiem, jak to się stało. Po prostu któregoś dnia tytuły na grzbietach zaczęły do mnie przemawiać i nagle wszystko nabrało znaczeń, jakbym zapadła na tajemniczą, choć niegroźną, psychozę. Kiedy to się stało — nie wiem, nikt inny też nie pamięta. Zaczęłam czytać szybko i sprawnie sama z siebie, bez żadnej pomocy. Jedną z moich pierwszych ulubionych książek był śpiewnik partyzancki, który dostarczył mi patetycznych wzruszeń, [...] Następna lektura, zupełnie inna, kiedy długo chorowałam, to +Mała encyklopedia powszechna PWN+ w zielonych ceratowych okładkach, z której niewiele zrozumiałam" - wspomina.

Z dalszego ciągu tych migawek z początków czytelniczej drogi wyłania się obraz dziecka uzależnionego od lektury: "Czytałam przy lampce nocnej, przez co popsułam sobie wzrok. Czytałam przy jedzeniu i w toalecie. Podczas kąpieli, na plaży, na działce. W pociągach, w samochodach, obierając ziemniaki i robiąc na drutach" - twierdzi pisarka. Co zaskakujące, przy czytaniu lubiła podjadać przyprawę w proszku złożoną z suszonych warzyw i soli, tzw. jarzynkę. Ten zwyczaj, co odkryła po latach, przypomina zachowanie studentów jesziwy, którzy czytając Torę, jedzą kryształki soli. Ma to poprawiać ich koncentrację na tekście.

Czytanie jest dla Tokarczuk czynnością, która ukształtowała ludzkość jako proces, który buduje nasze mózgi; noblistka zauważa jednak, że jesteśmy świadkami wielkich zmian. "Majaczy zmierzch czytania, z każdym kolejnym pokoleniem będzie to bardziej oczywiste, chyba że jakaś katastrofa zlikwiduje nośniki elektroniczne. Ewidentnie tekst się wycofuje, wchodzi w to obraz" - mówiła pisarka. Tokarczuk chciałaby rozszerzenia definicji czytania na inne sposoby przekazywania opowieści i doświadczenia - takie, jakie stosowano tysiące lat temu w kulturach oralnych. Jej zdaniem można uznać, że literatura w tradycyjnym rozumieniu jest tylko pewnym etapem rozwoju - jej zdaniem nawet jeżeli zmienimy nośniki treści, nadal ludzkość będzie odczuwała potrzebę dzielenia się opowieścią, doświadczeniem jednostek, co jest sensem czytania.

Dlaczego sama zabrała się do pisania? W pierwszej książce po Noblu zatytułowanej "Czuły narrator" cytuje powody pisania sformułowane przez Orwella (entuzjazm estetyczny, relacjonowanie, polityka oraz egoizm), ale swoją motywację nazywa "wampiryczną". "Nic innego nie umiem robić niż pisanie, a trzeba wykonywać w życiu jakąś pracę. W moim przypadku wiąże się to z pewnym procesem organicznym. Kiedyś rozmawiałam z dawcą krwi [...]. Jego organizm się przyzwyczaił i, jak nie odda jej w odpowiednim terminie, to go roznosi, ciśnienie mu wzrasta, jest wściekły, nieswój, kłótliwy, więc jedzie grzecznie do tej stacji krwiodawstwa i wszystko wraca do normy. Myślę, że mam podobnie. Gdy nie piszę, czuję niepokój, mam wrażenie, że tracę bezpowrotnie rzeczy niezapisane, że dokonuję jakiegoś przestępstwa wobec świata, nie pisząc. W jakimś sensie nie pisząc, czuję, że popełniam grzech, jeśli coś takiego istnieje" - powiedziała pisarka.

Studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Później pracowała m.in. jako pokojówka w londyńskim hotelu. W 2018 r., odbierając w Londynie nagrodę Bookera, wspominała okres, gdy pracowała w tym mieście, i podkreśliła, że kolczyki, które ma na sobie, są z tamtych czasów. Pracowała też jako psychoterapeutka we Wrocławiu i w Wałbrzychu.

Olga Tokarczuk to rzadki przypadek pisarki cenionej zarówno przez krytyków, jak i publiczność. Debiutowała w 1979 r. opowiadaniami w czasopiśmie „Na Przełaj”. W 1989 ukazał się jej tomik poetycki, a w 1993 r. pierwsza powieść - "Podróż ludzi Księgi". Książkę, zanim opublikowała ją oficyna Przedświt, odrzuciło wiele znanych i prestiżowych wydawnictw, które musiały poniewczasie żałować swojego sceptycyzmu, bo przyznały książce nagrodę Polskiego Towarzystwa Książek. To opowieść o nieudanej wyprawie po tajemniczą Księgę, w której trakcie na dwoje głównych bohaterów spływa wielka miłość. Fascynację ezoteryką zdradza też kolejna książka Tokarczuk - powieść "E.E." (1995). Tym razem akcja utworu została osadzona we Wrocławiu w początkach XX wieku, a główną bohaterką jest Erna Eltzner, dorastająca panienka z polsko-niemieckiej rodziny mieszczańskiej, u której odkryto talenty mediumiczne.

Wielkim sukcesem pisarki była jej trzecia powieść - "Prawiek i inne czasy" (1996). Tytułowy Prawiek, mityczna wioska położona rzekomo w samym środku Polski, to mikrokosmos, w którym w pomniejszonej skali można obserwować prawa, którymi rządzi się wszechświat. Z kolei "Dom dzienny, dom nocny" (1998) to najbardziej osobista książka Tokarczuk, osadzona w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie mieszka.

Książka "Bieguni" z 2007 r. była nominowana do Literackiej Nagrody Europy Środkowej ANGELUS, została także nagrodzona Nike (2008). To studium psychologii podróży. Zdaniem autorki turystyka stała się współczesnym sposobem zaspokajania bardzo starego, atawistycznego, nomadycznego popędu. Tytuł książki "Bieguni" nawiązuje do nazwy rosyjskiej sekty z XVIII w., której członkowie uważali, że świat jest dziełem szatana, a kiedy się zatrzymujemy, szatan ma do nas najlepszy dostęp. Żeby uciec przed diabłem, musimy się cały czas poruszać. Autorka opisuje świat współczesnych Biegunów, permanentnych podróżników, którzy mają swoje przedmioty, jak kosmetyki w małych opakowaniach, składane szczoteczki do zębów, jednorazowe kapcie, swoje choroby, związane ze zmianami czasu, własny język: prosty, sfunkcjonalizowany angielski. Istnieje nawet odrębna gałąź psychologii, która ich opisuje - psychologia podróżna. W 2018 r. książka, której angielskie wydanie nosi tytuł "Flights" (tłum. Jennifer Croft), otrzymała nagrodę Międzynarodowego Bookera.

Po "Biegunach" Tokarczuk wydała książkę, którą sama określa jako "thriller moralny". Główną bohaterką "Prowadź swój pług przez kości umarłych" jest Janina Duszejko - kiedyś inżynier mostów, dziś wiejska nauczycielka angielskiego, geografii i dozorczyni domów letniskowych. Jej pasją jest astrologia, a wielką miłością - wszelkie zwierzęta. W okolicy, w której mieszka Janina, zaczynają umierać kłusownicy i krzywdziciele zwierząt. Liczba zgonów rośnie. Janina ma teorię na temat motywu i sprawcy tych zbrodni, ale policja ignoruje ją, traktując jak nieszkodliwą dziwaczkę.

"Przekonuję się, że książka jest ciągle aktualna i bardzo żywo odbierana" - mówiła Tokarczuk PAP po nominowaniu tego tytułu do Bookera. "W sztafażu powieści detektywistycznej i czarnego humoru zawarte jest pytanie o poważniejsze rzeczy. Jeżeli obowiązujące prawo jest niemoralne, jak ma się zachować w takiej sytuacji uczciwy obywatel? Czy ma się posunąć do protestu, kontestacji i buntu? Na ile rebelia jest częścią demokracji? Czy człowiek powinien iść za głosem swojego sumienia przeciwko państwu? Jest to też opowieść o ludziach wykluczonych, których nie słucha władza, o społeczeństwie patriarchalnym, i o tym, jak wyglądają struktury władzy oparte na białych, pewnych siebie facetach, którzy zapełniają parlamenty. To jest też książka o samotności i wykluczeniu starszych kobiet. W 2017 r. Agnieszka Holland przeniosła powieść na srebrny ekran. Film "Pokot" miał swoją premierę na niemieckim Berlinale i został nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem oraz Nagrodą im. Alfreda Bauera.

W 2014 r. ukazały się "Księgi Jakubowe", epicka opowieść o Jakubie Franku, żydowskim mesjaszu żyjącym w XVII wieku na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Bohater to postać pełna sprzeczności - natchniony żydowski mistyk, który czcił Matkę Boską, zręczny hochsztapler, ale i utalentowany polityk, człowiek, który doprowadził dużą grupę polskich Żydów do przyjęcia chrztu w 1759 r. Za "Księgi Jakubowe" autorka w 2015 r. otrzymała Nagrodę Literacką "Nike" (po raz drugi, po "Biegunach").

Wśród książek Tokarczuk są też zbiory opowiadań: "Gra na wielu bębenkach" (2001), "Ostatnie historie", esej o powieści Bolesława Prusa: "Lalka i perła" (2000), książka "Anna In w grobowcach świata" (2006) powstała w ramach międzynarodowej serii "Mity", a także zbiór esejów "Moment niedźwiedzia" i "Opowiadania bizarne" z 2018 r.

Gdy jej pierwsze utwory literackie zyskały popularność, zrezygnowała z pracy i po przeprowadzeniu się do Nowej Rudy poświęciła się pisaniu. Mieszka obecnie we Wrocławiu, a także w Krajanowie koło Nowej Rudy, w Sudetach Środkowych. Pejzaż i kultura tych okolic przewija się w kilku jej utworach.

Olga Tokarczuk to pisarka, która nie waha się angażować w życie społeczne i wypowiadać publicznie sądy nie zawsze popularne. Zabierała głos w sprawie uchodźców i praw mniejszości. Od zawsze deklarowała się jako feministka. "Życie zgodnie z oczekiwaniami innych ludzi jest jednym wielkim manowcem. Jestem najpierw człowiekiem, a dopiero potem kobietą, nie zaś odwrotnie. Mój bunt budzi szczególnie używanie argumentu biologicznego, że kobieta ma jakieś prawa przypisane jej przez biologię i traktowanie tego jako wyznacznika zachowań społecznych czy indywidualnych. W moim rozumieniu feminizmu nie jest ważne, kto tu jest kobietą, a kto mężczyzną, ale prawo do ekspresji indywidualności" - zaznaczała w wywiadzie dla miesięcznika "Dzikie Życie" w kwietniu 2000 r.

Sprzyja również ekologom. "Mam poczucie, że należę do tej wspólnoty. Wydaje mi się, że dzisiaj nie można myśleć inaczej. Jak można nie być za ruchem ekologicznym? Jakie byłyby argumenty? Zaangażowanie w ekologię jest po prostu postawą etyczną. Ekologia jest konsekwencją jedynej możliwej interpretacji przykazania +nie zabijaj+, a więc ekologia jest etyką" - deklarowała pisarka. Jest natomiast sceptyczna wobec popularnej w Polsce koncepcji, że literatura może i powinna budować narodową tożsamość Polaków. "Obarczanie literatury wielorakimi +misjami+, rolą +tworzenia tożsamości narodowej+ albo +tożsamości grup+ wydaje mi się nieuprawnionym, instrumentalnym jej traktowaniem, a także obcinaniem jej wszystkich nie do końca uświadomionych możliwości" - zwracała uwagę, odbierając Bookera.

Po otrzymaniu Bookera za "Biegunów" wyjaśniała w wywiadzie dla PAP: "Czuję się trochę tak, jakbym dostała nowe życie w grze komputerowej. Wchodzę na inny poziom rozgrywek". Rzeczywistość i Akademia Szwedzka potwierdziły jej intuicje - Tokarczuk otrzymała literackiego Nobla za rok 2018.

W wykładzie noblowskim przekonywała: "Coś jest ze światem nie tak. To poczucie, zarezerwowane kiedyś tylko dla neurotycznych poetów, dziś staje się epidemią nieokreśloności, sączącym się zewsząd niepokojem". Miesiące po ceremonii noblowskiej, wybuch pandemii, dały tym słowom nową aktualność. "Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. [...] Stajemy się wyznawcami prostych sił – fizycznych, społecznych, ekonomicznych, które poruszają nami, jakbyśmy byli zombie" - diagnozowała pisarka. Jej zdaniem literatura może przezwyciężyć obecny kryzys duchowy świata, o ile zdobędzie się na opowieść, w której zawrze "zarówno perspektywę każdej z postaci, jak i wyjść poza horyzont każdej z nich, widząc więcej i szerzej", dostrzeże, że wszystko, co istnieje, jest z sobą powiązane. To oznacza też "zupełnie inny rodzaj odpowiedzialności za świat, ponieważ staje się oczywiste, że każdy gest +tu+ jest powiązany z gestem +tam+, że decyzja podjęta w jednej części świata poskutkuje efektem w innej jego części, że rozróżnienie na +moje+ i +twoje+ zaczyna być dyskusyjne".

Jej zdaniem to czułość jest "tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący i od siebie współzależny" – twierdziła Tokarczuk, dodając, że dobra literatura jest właśnie zbudowana na czułości wobec każdego innego od nas bytu. Rzadko fraza z wykładu noblowskiego przenika do szerszego języka, ale tak się stało z "czułym narratorem" Tokarczuk.

W tekstach zamieszczonych w "Czułym narratorze" pisarka odkrywa tajemnice swojego warsztatu. Dowiadujemy się, że "pisanie jest piekłem, ciągłą torturą, gotowaniem się w smole. [...] Męczy, niszczy kręgosłupy, neurotyzuje, każe stawać w jakieś szranki, być nominowanym, aplikować, komentować, życzyć źle wrednemu recenzentowi, a w zdenerwowaniu po nieprzyjaznej recenzji gryźć palce. Ale pisanie jest też jednocześnie niebem – daje poczucie mocy, zmienia życie w ciągłe uprawianie hobby, pozwala obcować z mądrymi, interesującymi sprawami i ludźmi, zmusza do myślenia i podchodzenia do różnych spraw z nietypowej strony, każe stawiać sobie ciągłe pytania o to, kim się jest, rozwija empatię i sprawia, że lepiej rozumiemy innych. No i uwalnia od konieczności porannego wstawania do pracy i codziennego wypruwania sobie żył na cudzą korzyść".

Co współcześnie oznacza bycie pisarzem? "Współczesny pisarz wymienia z ludźmi ogromne ilości informacji — nie tylko w sposób niejako klasyczny, to znaczy chodząc na spotkania autorskie, udzielając wywiadów, biorąc udział w dyskusjach i polemikach, mówiąc, co myśli na taki czy inny temat, prezentując okładki oraz fragmenty nowych dzieł; pojawiły się nowe formy aktywności związane z obiegiem danych w sieci: autor pokazuje fotki i umieszcza krótkie wpisy w mediach społecznościowych, odpowiada na komentarze i sam komentuje cudze wpisy, spiera się z jakimiś anonimowymi trollami. [...] Skoro pozwoliliśmy, żeby zamieniono nam ów świat w nieustannie czynny rynek kupna i sprzedaży, w hałaśliwy frymark, to cóż — staliśmy się towarem. I nie chodzi tu o tradycyjne przekonanie, że towarem jest to, co stwarzamy. Nie. Dziś towar to samo pisarskie +ja+, taki sam jak wszystko inne. Sama osoba pisarza staje się marką. Masłowska, Twardoch, Pilch, Bator, Stasiuk to coś w rodzaju logo. Tokarczuk także" - podsumowuje noblistka.

"W gruncie rzeczy myślę, że to się wszystko dobrze skończy" - podkreślała pisarka, pytana, jaka może być przyszłość. "Świat będzie wkrótce zupełnie inny. Już jest inny. [...] Będzie się działo dużo więcej, ale nie wierzę w apokalipsę. Wierzę w dobre zakończenie" - deklaruje Olga Tokarczuk.

Źródło:

PAP