Logo
Recenzje

Okiem Widza: Dziady

22.05.2025, 12:49 Wersja do druku

„Dziady” Adama Mickiewicza w reż. Andro Enukidze z Liberty Theater w Tbilisi na I Festiwalu Teatralnym Lamentacje w Warszawie. Pisze Ewa Bąk na blogu Okiem Widza.

fot. Beka Tsirekidze

DZIADY, spektakl zrealizowany w LIBERTY THEATER w Tbilisi, którego autorem scenicznym i reżyserem jest Andro Enukidze, zaskakuje naturalnym, wyciszonym, intymnym brzmieniem. Jego inscenizacyjna wymowa pozbawiona wzniosłości, patosu, nadmiernych emocji czy udziwnień stylizacyjnych i interpretacyjnych charakteryzuje się skromnością i prostotą. Dzięki temu jest szczera i przekonująca. Jakże świeża! Jakże inna!

Akcja, chociaż przenosi się z miejsca na miejsce (np. cele, Salon u Nowosilcowa), toczy się zawsze w przygnębiającym więzieniu. Kraty, zgrzebne ściany, proste sprzęty i niewyszukane kostiumy nadają całości surowy charakter (scenografia Teo Kukhianidzego, kostiumy Very Kipiani). Komunikują, że przedstawiają świat zwyczajnych ludzi opowiadających o tym, co się zdarzyło, co ich dotyka i boli, co czują i czego pragną. Z ich przywarami i słabością, z ich pragnieniami i ambicją. Wielka Improwizacja jest bardzo osobistą rozmową Konrada z samym sobą. Z tą cząstką boskości drzemiącą w każdym człowieku, która poprzez proces myślowy i czucia jest świadoma swojej sprawczości i wymaga od siebie samego czegoś lepszego, większego, głębszego. To nie z Bogiem Konrad toczy tu bój o rząd dusz. On wymaga i żąda od siebie. To coś nowego i bardzo przekonującego, bo to każdy człowiek winien brać się do roboty, jeśli chce coś zmienić. Nie może uciec od odpowiedzialności, gdy wszystko zależy tylko od niego. Nie ma wymówek. Bóg nie da, Bóg nie sprawi. Bóg nie załatwi tego, co sam człowiek ma tu na ziemi dla dobra swojego i ogólnego zdziałać. Konrad tu nie filozofuje, nie ulatuje ponad poziomy, nie traci kontaktu z rzeczywistością, ale dokonuje analizy sytuacji, spogląda w głąb siebie i stara się zmobilizować do działania. 

Aktorzy sprawiają się w swych rolach doskonale. Archil Baratashvili (Nowosilcow), Kakha Mikiashvili (ksiądz Piotr) czy Givi Balanchivadze (Konrad), ale też Giga Kakubava (Żegota, Diabeł, lokaj Nowosilcowa) prezentują wyciszonych, skupionych, wyrazistych bohaterów grając powściągliwie, bez bombastycznych efektów aktorskich. Skutkuje to prawdą o narodzie stłamszonym, bezsilnym, samotnym, ale niepozbawionym honoru, walczącym resztką sił o zachowanie godności, o wyzwolenie spod jarzma upokorzenia, przemocy, niewoli.

Taką inscenizację łatwo można by uznać za trywialną, płytką, pozbawioną napędu. Przeciętną i nudną. Pretensjonalną. Ale ona opowiada o życiu i ludziach takich, jacy są. Ja ją nazwę nie romantyczną, ale pragmatyczną. Myślę, że to była dla Polaków niezła lekcja pokory. Ale jest i duma, i radość, że Gruzini mają serca gorące i otwarte na sprawy polskie, z którymi się utożsamiają, uznają za swoje. Że są nam bliscy. Skomponowali DZIADY według klucza, który jest wspólny i zrozumiały zarówno dla Polaków, jak i Gruzinów. Tak, Mickiewicz trafia nie tylko pod polskie, ale i gruzińskie strzechy. 

Tytuł oryginalny

FESTIWAL LAMENTACJE 2025: DZIADY LIBERTY THEATER W TBILISI

Źródło:

okiem-widza.blogspot.com
Link do źródła

Autor:

Ewa Bąk

Sprawdź także