Logo
Recenzje

Okiem Obserwatora: Supermenka

25.08.2026, 10:37 Wersja do druku

„Supermenka” Doroty Maciei w reż. Jerzego Gudejki w Teatrze 6. Piętro w Warszawie. Pisze Krzysztof Stopczyk.

fot. Grażyna Gudejko

Bardzo cenię produkcje sceniczne Teatru Gudejko. Mam z nimi tylko jeden problem. Jeżeli nie uda się ich obejrzeć na, lub zaraz po premierze w Warszawie, później jest to coraz trudniejsze. Mści się brak stałej siedziby teatru i oby zmieniło się to jak najszybciej! Bo warto! Właściwie każdy spektakl Teatru Gudejko wart jest stałego grania na własnych deskach. Póki co, przedstawienia grane są na gościnnych występach w całej Polsce, a w Warszawie tam, gdzie uda się zawrzeć umowę czasową. Tym sposobem, miłośnicy dobrych spektakli, mogli tego lata oglądać wspaniałe przedstawienia w miejscu, w którym premiery odbywają się nad wyraz oszczędnie, a w sezonie letnim ogłoszona jest przerwa urlopowa. W najlepszej w Polsce (według mnie),  „miejscówce” teatralnej czyli w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, w prywatnym Teatrze 6 piętro, odbyło się „Teatralne Lato na 6 piętrze Pałacu Kultury. Teatr Gudejko”. Dzięki temu można było zobaczyć dziewięć znakomitych spektakli. Ja również wykorzystałem tę okazję i wreszcie obejrzałem „Supermenkę”, czyli monodram napisany przez Dorotę Macieję, wyreżyserowany przez Jerzego Gudejkę, a wykonywany przez Jowitę Budnik.

„Supermenka” jest bardzo ciekawym przypadkiem spektaklu teatralnego, ponieważ jego tekst napisany został przez osobę znającą od środka kręgi zawodowe i towarzyskie, w których dzieje się akcja monodramu, czyli środowiska mediów publicznych i prywatnych. Dorota Macieja nie jest bowiem zawodową pisarką, czy autorką tekstów teatralnych, a dziennikarką, która w zawodzie przeszła właściwie wszystkie szczeble kariery, a po zakończeniu tego etapu życia weszła w kręgi polityczno-biznesowe. Dzięki temu tekst i cała fabuła „Supermenki” są do bólu prawdziwe, przejmujące, śmieszne, smutne, chwytające za serce, ironiczne, zgryźliwe, i można tak wymieniać jeszcze długo. A można też krótko: życie, prawdziwe życie! I dlatego ten tekst tak trafia do widowni, składającej się zresztą w przeważającej części z kobiet, z pełną gamą PESELI. I ta publiczność reaguje żywiołowo nie tylko na tekst, ale również na rewelacyjną grę Jowity Budnik.

Bo przez ponad 90 minut, oglądamy i słyszymy koncert gry aktorskiej, w bardzo trudnym utworze dramatycznym jakim jest monodram. Tu nie ma wsparcia od nikogo, nie ma gdzie się schować, nikt nie wesprze gdy przytrafi się jakaś wpadka sceniczna i nie ogra jej tak, aby publiczność nic nie zauważyła. Tu zespół nie wytwarza synergii, która potrafi wynieść spektakl na wyższy poziom i nie ma dzielenia włosa na czworo: np. „przedstawienie takie sobie, ale on / ona – znakomici!”. Lub na odwrót. Jest najprostszy układ zero-jedynkowy. Wóz, albo przewóz. Sukces, albo porażka. Gra Jowity Budnik w „Supermence”, jak i cały spektakl, to bezdyskusyjny sukces!

Na tę moją ocenę złożyły się wspomniane już elementy, takie jak: tekst napisany przez Dorotę Macieję, znakomite aktorstwo Jowity Budnik, bardzo dobra i dająca się zauważyć przez cały spektakl reżyseria Jerzego Gudejki, ale również oszczędna, lecz pomysłowa i funkcjonalna scenografia [Krzysztof Kelm] i znakomicie dobrane przez Grażynę Gudejko kostiumy.

Gorąco polecam ten spektakl widzom w całej Polsce, bo jest w nim wszystko co najlepsze. A pełna gama nastrojów, emocji może zadowolić najwybredniejszego widza.


Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także