„Kobieta Guma” Marcina Szczygielskiego w reż. Macieja Wojtyszki z Teatru Gudejko w Teatrze Studio w Warszawie. Pisze Krzysztof Stopczyk.
W swoich peregrynacjach po warszawskich scenach, Teatr Gudejko zawitał do Teatru Studio, gdzie wystawił swoją najnowszą premierę, czyli „Kobietę gumę”, komedię napisaną przez Marcina Szczygielskiego i wyreżyserowaną przez Macieja Wojtyszko.
Twórcy tej zabawnej sztuki nie ukrywają, że powstała ona z myślą o zagraniu głównej roli przez Ewę Kasprzyk. I faktycznie, tego typu przedstawienia na swoje potrzeby nazywam rozbudowanym monodramem. Bo Ewa Kasprzyk jest praktycznie cały czas na scenie i w ciągu dwóch godzin schodzi z niej tylko po aby się przebrać, lub zaistnieć na ekranie ogromnego telewizora. W tym czasie długimi fragmentami podziwiamy ją na scenie samą (czyli klasyczny monodram), lub w dwójkowych akcjach z kolejnymi postaciami sztuki. Bo występują w niej i mają bardzo istotne role również: Sandra Naum, Mateusz Rzeźniczak w dublurze z Adamem Stanisem i Jan Jankowski.
Pierwsza część spektaklu jest jakby wprowadzeniem do jego głównej części, która następuje po przerwie. Akcja wyraźnie przyspiesza, sytuacje zaczynają się gmatwać i zanikają sceny solo.
Jak już wspomniałem Ewa Kasprzyk jest na scenie prawie cały czas i w tym czasie w bohaterce którą gra, następuje spora przemiana. Kasprzyk, którą początkowo widzimy jako załamaną kobietę po przejściach, zaczyna odzyskiwać równowagę psychiczną, a co za tym idzie zmienia się również jej sposób bycia i wygląd. Od samego początku Kasprzyk wspaniale gra stan emocjonalny swojej bohaterki, a jej otwierająca spektakl rozmowa telefoniczna jest tak autentyczna, że co i raz wzbudza salwy śmiechu. Tak samo jak jej późniejsze, następujące po sobie reakcje spowodowane coraz szybszą pracą trybików w mózgu i coraz bardziej szalonymi pomysłami, które w dodatku wprowadza w życie! Dzięki temu poznajemy kolejnych bohaterów sztuki.
Jako pierwsza pojawia się Sandra Naum w jej pierwszym wcieleniu, bo w przeciwieństwie do pozostałych postaci, jej bohaterka zmienia się w sposób tak diametralny, że można mówić o dwóch różnych osobach. I w tych dwóch krańcowo różnych wcieleniach tej samej osoby, Naum jest bardzo dobra. Sceny dwójkowe z udziałem obydwu pań są bardzo śmieszne, a dzięki zmianom w postaci Naum, mają zupełnie inny charakter.
W kolejną postać wciela się (na premierze) Mateusz Rzeźniczak, a jego bohater jest z życia wzięty. Po prostu modelowy okaz influencera. Coraz częściej takie typy pokazywane są w teatrach i szczególnie w komediach wzbudzają śmiech widowni. Zawsze w takich przypadkach, myślę o "Rewizorze" Mikołaja Gogola i jego słynnym: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!”. Oczywiście nie myślę o wszystkich oglądających, ale spora część nie może rozstać się z telefonami nawet w czasie spektaklu teatralnego.
Ostatni w pierwszej części spektaklu pojawia się Jan Jankowski i to zapowiada spore kłopoty dla Ewy Kasprzyk, a dla widowi niezłą zabawę. I tak jest po przerwie. Spektakl rozkręca się i dostarcza dużą porcję wspaniałej zabawy, zresztą nie tylko widowni, bo aktorzy również bawią się znakomicie. Dzięki temu spektakl zyskuje na lekkości, co jest nieodzownym warunkiem tego, aby komedia mogła podobać się.
Bardzo ważnymi elementami przedstawienia, mającymi duży wpływ na jego percepcję są kostiumy autorstwa Grażyny Gudejko i Olgi Szynkarczuk, oraz jak zawsze wspaniała scenografia wymyślona przez Wojciecha Stefaniaka. Panie obecne na spektaklu, już po jego zakończeniu, w foyer głośnio zachwycały się jakością materiałów i wykonaniem kostiumów. Ja też uważam, że nawet z daleka widać było ich świetną jakość.
Kolejną wartością dodaną w tym przedstawieniu jest muzyka, którą skomponował Miko Blascello.
Jeżeli chcą Państwo odetchnąć trochę od trudów życia codziennego, zaaplikować sobie zastrzyk dobrej energii wypływającej z uświadomienia sobie faktu, że nawet w sytuacji wydawać by się mogło zupełnie beznadziejnej, jest jednak jakieś pozytywne wyjście, a w dodatku beztrosko pośmiać się, radzę wybrać się na „Kobietę gumę” autorstwa Marcina Szcygielskiego, wyreżyserowaną przez Macieja Wojtyszko, a wyprodukowaną przez Teatr Gudejko. To jest spektakl w formule impresaryjnej, a więc powstały z myślą o występach gościnnych w różnych miastach. Każdy będzie miał szansę zobaczenia go. A warto!