Logo
Recenzje

Okiem Obserwatora: Co na to Maria?

27.10.2026, 11:30 Wersja do druku

„Co na to Maria?” w reż. Agaty Biziuk w Teatrze Komedia w Warszawie. Pisze Krzysztof Stopczyk.

fot. Marek Zimakiewicz

Szalenie ucieszyła mnie informacja, że bohaterką najnowszej premiery w Teatrze Komedia będzie Maria Czubaszek. Osobom, które już jakiś czas temu osiągnęły pełnoletność, nie trzeba tłumaczyć, kim była. Tym młodszym szybko wyjaśniam. W czasach, gdy nie było jeszcze social mediów, a nawet telefonów komórkowych (naprawdę była taka epoka w historii ludzkości!), najbliższym człowiekowi medium było radio. Nie kino, nie telewizja, nie prasa, ani nawet książka. To właśnie radio było tym prawdziwym przyjacielem, czasami towarzyszącym człowiekowi przez cały dzień. A właściwie nie tylko przez dzień, bo bardzo ważna była również możliwość interakcji słuchaczy nawet w nocy. Wspaniale pokazywał to film z 1980 r., Tomasza Zygadły „Ćma”, ze znakomitą rolą Romana Wilhelmiego. Bo już wtedy radio było medium interaktywnym, do którego słuchacz mógł zadzwonić, a nawet usłyszeć się na antenie. Oczywiście, gdy dopuściła do tego cenzura! Taki kontrolowany pradziadek FB, TikToka i tym podobnych, które zresztą też są kontrolowane i to jak! 

Maria Czubaszek była jedną z osób, której najpierw teksty, a później również głos znała cała Polska. Nie tylko znała. Zwroty, powiedzonka, dowcipy, sentencje autorstwa Czubaszek wchodziły do tak zwanego języka potocznego, a jej audycje miały ogromne rzesze słuchaczy i wielbicieli. Wspólnie z Arturem Andrusem stanowili kultowy wręcz duet i byli jednymi z filarów w najświetniejszych latach radiowej Trójki. 

Nic więc dziwnego, że postać Marii Czubaszek znalazła swoje miejsce w projekcie Teatru Komedia o słynnych osobowościach polskiej kultury, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet. 

Na małej scenie Teatru Komedia odbyła się premiera „Co na to Maria?”, monodramu napisanego i wyreżyserowanego przez Agatę Biziuk, a granego przez Izabelę Dąbrowską, której cały czas towarzyszy akompaniator i twórca całej oprawy muzycznej spektaklu – Franciszek Dziubek.

Agata Biziuk wymyśliła bardzo sprytną formułę dla tej inscenizacji.  Przyznam się, że myślałem, iż w monodramie o Marii Czubaszek aktorka występująca w nim, czyli Izabela Dąbrowska, wcieli się właśnie w autorkę znakomitych tekstów. A tu niespodzianka! Magia teatru. Dąbrowska i jest Czubaszek i równocześnie nią nie jest.  

Mogę Państwu zdradzić jedynie, że akcja toczy się w studio radiowym, a my jako widzowie jesteśmy świadkami nie tylko działań Izabeli Dąbrowskiej, ale również rozmów telefonicznych (i nie tylko) z radiosłuchaczami.

Dąbrowska wciela się w kilka postaci, w tym również męskich, i robi to w sposób mistrzowski.  Spośród nich mnie najbardziej spodobała się jako dwudziestoletnia influencerka – etiuda palce lizać! Natomiast jako starsza wdowa, która chce jeszcze żyć, a nie tylko istnieć, jest bardzo wzruszająca, a nawet rozczulająca.

Zresztą cały spektakl „Co na to Maria?” jest dokładnie taki, jaka była Maria Czubaszek. Niby w odbiorze społecznym zakwalifikowana jest jako autorka tekstów kabaretowych. Bo faktycznie nią była! Tylko że nie były to leciutkie i płyciutkie heheszki. Czubaszek potrafiła mówić bardzo mądre rzeczy w sposób rzadko spotykany w naszym kraju, to znaczy bez tromtadacji, męczeństwa, z zerową emfazą potrafiła zawsze trafić w punkt i znaleźć super trafną puentę. A najważniejsze było to, że nie było u niej zgody na czarnowidztwo: „to się nie uda”, „już nic się nie da zrobić”. Jednym zdaniem, a nawet słowem potrafiła przekłuć nadmiernie nadmuchane balony samouwielbienia czy dramatyzowania. I taki jest monodram „Co na to Maria?” w wykonaniu Izabeli Dąbrowskiej, która wspaniale potrafi przez ponad godzinę skupiać i utrzymać na sobie uwagę widowni.

Kilka razy użyłem już określenia monodram, jednak jest ono troszkę nieprecyzyjne, bo bardzo ważnymi postaciami w tym spektaklu są: Franciszek Dziubek, rewelacyjnie ilustrujący fabułę swoją muzyką, a także wspomniany już przeze mnie Artur Andrus, który jako głos z offu jest współnarratorem, tylko w odróżnieniu od Dąbrowskiej nie robi tego na żywo, ale jest cały czas obecny jako głos. 

A propos głosu. W tym spektaklu jest jeszcze jedna gigantyczna niespodzianka i to taka, którą można podawać jako przykład super magii teatru. Zasugeruję tylko Państwu bardzo uważne wsłuchiwanie się w rozmowy telefoniczne prowadzone przez Izabelę Dąbrowską z …Marią Czubaszek! 

Jeżeli chcą Państwo odetchnąć przez chwilę cudowną atmosferą wspaniałego, mądrego humoru i ironii, gorąco polecam najnowszą premierę Teatru Komedia, gdzie na małej scenie można zobaczyć „Co na to Maria?”, monodram napisany i wyreżyserowany przez Agatę Biziuk, w znakomitym wykonaniu Izabeli Dąbrowskiej, wspomaganej przez wspaniałą muzykę, graną na żywo przez Franciszka Dziubka, z bonusami w postaci głosów Artura Andrusa i … Marii Czubaszek! A wszystko to dzieje się w studio radiowym, czyli scenografii, której autorem jest Maks Mac (również kostiumy).

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także