EN
20.01.2022, 16:44 Wersja do druku

Odbudować swoją tożsamość

fot. Filip Wierzbicki / mat. teatru

"Wyszedł z domu. Tak zwana komedia" Tadeusza Różewicza w reż. Marka Fiedora we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze Dla Wszystkich.

Marek Fiedor, po premierze w roku 2007 w Teatrze Polskim w Poznaniu, po raz kolejny sięgnął po tekst Tadeusza Różewicza „Wyszedł w domu”, tym razem we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Przedstawienia zrealizowanego piętnaście lat nie miałem okazji oglądać, zatem mogę bez jakichkolwiek porównań odnieść się do tego, co oglądamy w roku 2022. A jest to data nie bez znaczenia, bo też w naszej rzeczywistości wiele się od czasu powstania samego utworu (1964), jak i poznańskiej realizacji zmieniło. Mamy w przypadku tego tekstu, wystawionego po raz pierwszy przez Jerzego Jarockiego w roku 1965, do czynienia z dramatem rodzinnym, który może się z pozoru wydawać potraktowanym mocno parodystycznie. Autor „Kartoteki” patrzy na rodzinne konflikty z perspektywy zarówno ironicznej, jak i groteskowej. I Marek Fiedor w swojej inscenizacji z tych elementów, zwłaszcza groteskowych, korzysta do woli po to, by tytułowy ”dom” wypełnić wielością różnych znaczeń, skojarzeń i odniesień, które w centrum stawiają człowieka i jego tożsamość. Człowieka, który swoim wyjściem z domu decyduje się na opuszczenie siebie samego, swojego dotychczasowego życia, które staje się coraz bardziej niedookreślone, nierozpoznawalne i obce. Człowieka, który próbuje odpowiedzieć sobie na pytania: kim jest i czy są jeszcze istotne rzeczy mogące kształtować jego osobowość, nadawać jego egzystencji sens, pośród zdewaluowanych lub trudnych do nazwania wartości czy ekwiwalentów? Jak wyjść z tego impasu, by nie zapomnieć tego wszystkiego, co przeżyło się wcześniej, lub zapamiętać tylko to, co najbardziej konstruktywne, głębokie i prawdziwe? Czy taki proces jest w ogóle możliwy?

Fiedor we wrocławskiej inscenizacji swoimi reżyserskimi zabiegami stara się dociec do wszystkich sfer, które kształtują i determinują kondycję współczesnego człowieka. Do aspektów natury społecznej, socjologicznej, kulturowej, emocjonalnej, intymnej, wreszcie do tych najtrudniej rozpoznawalnych obszarów, przynależnych afektywności, ontologii czy metafizyce. Stąd wrocławski spektakl nie zatrzymuje się tylko na jednej płaszczyźnie znaczeń, ale stara się dosięgnąć tego, co dla człowieka może być najbardziej bolesne i lękliwe w konfrontacji własnej świadomości i rozumu z tym, co związane z samą cielesnością czy czystym instynktem. Jednocześnie Fiedor nie pomija wymowy politycznej, która też u Różewicza jest szalenie istotna.

Najważniejszym elementem scenografii, zaprojektowanej przez Nikę Jaworowską, jest umiejscowiony za stojącym centralnie stołem, niczym ołtarz, kuchenny, biały segment. Skrywa on wiele tajemnic (choćby kamera zainstalowana w lodówce czy telewizor w piekarniku), które powodują, że przestrzeń i czas zdają się być coraz bardziej pokawałkowane. Przy stole siedzi Ewa (świetny monolog Ziny Kerste) i czeka na powrót swojego męża (w tej roli gościnnie znakomity Mariusz Kiljan). Słowa, które padają, są też rodzajem modlitwy, albowiem zaniepokojona nieobecnością Henryka kobieta, zwraca się o pomoc bezpośrednio do samego stwórcy, którego nazywa „Panem”. W kolejnej sekwencji kuchenna przestrzeń stanie się miejscem, w którym rodzina będzie starała się przywrócić pamięć pogrążonemu w amnezji Henrykowi. Towarzyszyć temu będą projekcje video Agnieszki Piesiewicz i Piotra Postemskiego, które swoim somnambulicznym charakterem próbują wzbogacić rysunek psychologiczny głównych bohaterów dramatu.

Fiedor, świadomy tego, między jakimi gatunkami literackimi rozpostarty jest dramat Różewicza i jak trudne jest znalezienie ekwiwalentów scenicznych dla tak niepokojąco rozwibrowanej konstrukcji będącej połączeniem prozy z poezją, ale też i wymowy samego tekstu, dokonuje w nim dość sporych skrótów, które powodują, że napięcie spektaklu nie spada, a jego potencjał metaforyczny zostaje zachowany. To zasługa również zastosowanych efektów scenicznych, wspomnianych już projekcji, a także sposobów używania świateł przy znakowaniu poszczególnych elementów scenografii czy kostiumów.

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła