EN
19.05.2022, 12:24 Wersja do druku

Od „Starej kobiety” po „Supermenkę”

36. Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora. Pisze Anita Nowak.

fot. HaWa

Tegoroczne, 36. Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora pokazem mistrzowskim otworzyła niekoronowana królowa polskiego monodramu, Irena Jun, prezentując nową wersję swego autorskiego spektaklu opracowanego na podstawie dramatu Tadeusza Różewicza „Stara Kobieta wysiaduje”. Aktorka niezwykle prawdziwie kreuje tytułową postać starej kobiety. Prezentuje jej myśli, emocje, doznania, nie zawsze skromne, choć zawsze bardzo subtelnie wyrażane marzenia, pragnienia.

Zachwyca bogactwem środków aktorskich zamkniętych jednak w bardzo powściągliwej formie. To jest gra w dużej mierze głównie spojrzeniem i głosem. Hipnotyzowanie widzów charyzmą. To była naprawdę w wielkim stylu inauguracja. A spektakl wywołał temat, który potem odnajdywaliśmy w innych prezentacjach dni następnych.

W sobotę na Dużej Scenie Karolina Martin w spektaklu „Trzy ćwierci do śmierci” wystąpiła z ogromną lalką, którą animowała w tak wiarygodny sposób, że widzieliśmy przed sobą wiekową staruszkę,  opowiadającą nam o uciążliwościach swego zbyt długiego żywota. Aktorka cały czas operując lalką, częściami własnego ciała, zwojami tiulu, modulując głos, powołuje do życia i inne osoby- ukochanego, ich dziecko i rozgrywające się między postaciami rozmaite relacje. W tej inscenizacji ogromne znaczenie ma niezwykle oryginalna forma. Niepowtarzalne kreowanie wizji, a zwłaszcza doskonała animacja lalki.  

Już na początku spektaklu od postaci dowiadujemy się o darze, a właściwie przekleństwie długowieczności, jaki ściągnęła na cały ród kobiecy swojej familii, prababka, przenosząc przez rzekę śmierć. Scenariusz przygotowany przez Jerzego Machowskiego na podstawie zebranych przez Wojciecha Załęskiego opowieści  z Supraśla oraz książką Weroniki Gogoli „Po trochu”, w reżyserii Karoliny Martin i Mateusza Smacznego. Bohaterka spektaklu „Trzy ćwierci do śmierci”, Babucha, by móc przejść na drugą stronę, do innego świata musi rozliczyć się ze swych ziemskich grzechów. Okazuje się, że to nie inni ponoszą winę za jej nieudane życie, ale wszystkie nieszczęścia ona sama na siebie sprowadziła poprzez swą niechęć do otoczenia.
Trzeciego dnia festiwalu w bardzo realistycznym stylu przeżywaliśmy starość razem z mistrzem Zdzisławem Kuźniarem, który zaprezentował nam  wstrząsający wręcz  monodram „Dwa dni z synem” opracowany i wyreżyserowany przez artystę na podstawie „Drewnianego talerza” Edmunda Morrisa.

fot. fot. Marta Wróbel / mat. teatru

Ale, jak wiadomo, wcześniej czy później starość dotknie każdego. Natomiast, to, co przeżyła przedstawiona nam przez Agnieszkę Wawrzkiewicz bohaterka monodramu „Testament Marii” Colma Tóibina jest tragedią, jaka dotyka tylko nielicznych.  Na scenie zobaczyliśmy portret psychologiczny nieszczęśliwej kobiety po utracie męża i okrutnie tragicznej śmierci jedynego syna.

Agnieszka Wawrzkiewicz  z gładko zaczesanymi w grecki węzeł włosami, już na pierwszy rzut oka jest ucieleśnieniem boskiego piękna; jakby zszedłszy z piedestału, opowiada historię syna z własnej, kobiecej perspektywy. Mówi cicho, spokojnie, bez cienia patosu, porusza się wolno, nie nadużywa gestów. Krystaliczną dykcją i pięknym jasnym głosem maluje w naszej wyobraźni pejzaże, obrazy miast i wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat. I chociaż może się zdawać, że tekst poddaje w wątpliwość spisane przez   ewangelistów historie, sposób w jaki aktorka relacjonuje zdarzenia w ostateczności ani nie kwestionuje boskości Jezusa, ani jej nie potwierdza. Uważa tyko, że umarł na darmo. I to jest aluzja autora do współczesności. Gorzkie spojrzenie na człowieka.

Rewelacyjną kreację, ale w zupełnie innym stylu zaprezentowała na 36 Toruńskich Spotkaniach Agnieszka Przepiórska monodramem „Simona K. Wołająca na puszczy” wg scenariusza Piotra Rowickiego, w reżyserii Anny Gryszkówny. Ponieważ bohaterka uciekłszy od zgiełku i mieszczańskiej mentalności mieszkańców Krakowa, spędziła większą część swego życia w Puszczy Białowieskiej, inscenizacja świetnie odnalazła się na Scenie Szekspirowskiej Baja Pomorskiego, wśród świeżej majowej zieleni okalającej scenę i widownię. Jednym bowiem z istotnych motywów spektaklu jest ekologia. Simona od dziecka zakochana jest w przyrodzie i gros dorosłego życia już jako profesor nauk leśnych poświęca walce z urzędniczą administracją o utrzymanie puszczy w nienaruszonym stanie.

Aktorka buduje monodram z wielu scenek, oddzielonych od siebie przeskokami, symbolizującymi upływ czasu czy zmianę sytuacji, albo też piosenkami. Sporo w spektaklu jest muzyki. Z pozoru Przepiórska gra z dużym dystansem w stosunku do postaci, trochę komediowo, trochę groteskowo, lecz wszystko podszyte jest wielkim uwrażliwieniem na głupotę i podłość ludzi.

fot. mat. organizatora

Poziom tegorocznych Spotkań był bardzo wysoki. Obejrzeliśmy jedenaście spektakli. Te, o których wspomniałam mnie urzekły najbardziej.

Ale mistrzowski, w pełni autorski pokaz Bogusława Kierca „Powroty do Odejścia Głodomora”  jak i  „Nienawidzę” Petera Čižmára w reżyserii Klaudyny Rozhin reprezentowały bardzo wysoki pułap aktorskich możliwości i poruszały istotne dla człowieka problemy. Zwłaszcza pierwszy, oparty na ciekawych kafkowskich klimatach, zmuszający widza do głębokiej refleksji nad wartościami ludzkiej egzystencji, bo „Nienawidzę” skłaniał się już bardziej ku politycznej publicystyce.

Joanna Szczepkowska w „Dzikich balladach Adama M.” w kategorii pokazów mistrzowskich przedstawiła monodram, który prezentowany młodzieży może zaszczepić w niej głębsze zainteresowanie poezją wieszcza. Zwłaszcza, że dużym walorem spektaklu jest ciekawie łącząca poszczególne ballady interakcja z publicznością.

fot. mat. teatru

Wzruszająco wypadła natomiast Małgorzata Bogdańska w monodramie „Nie lubię Pana, Panie Fellini” w reżyserii Marka Koterskiego. Tekst i aktorstwo ciekawe, tyle, że kipiący od ogrywanych rekwizytów i posiadający ze trzy zakończenia, spektakl kojarzył się pewnym bałaganem na scenie.

Nie pasowało mi trochę do tej imprezy dwuaktowe, tonące w deszczu rekwizytów, ze zmianą bogatych dekoracji, przedstawienie Jowity Budnik „Supermenka” autorstwa Doroty Macieji, w reżyserii Jerzego Gudejki, ze scenografią Krzysztofa Kelma. Temat bezrobotnej, samotnej kobiety jest z pewnością na czasie, a i gra aktorska Jowity Budnik dobra. To doskonałe przedstawienie na tournee po miejscowościach, do których pełnemu zespołowi z dużym spektaklem trudniej dotrzeć.

Jak co roku festiwalowi profesjonalistów towarzyszył i występ amatora, tym razem adepta sztuki aktorskiej Karola Wnuka z Teatru Ab Intra, działającego przy Nowohuckim Centrum Kultury. Z młodzieńczym wdziękiem zaprezentował Wnuk monodram  „Nawrócenie” o relacjach między matką a dorastającym synem.

Tradycyjnie też Spotkaniom towarzyszyło wiele ciekawych imprez innej natury, np. wystawa fotografii Zdzisława Kuźniara „To On”, pokaz laureatów XVII  Konkursu Interpretacji dla Dzieci i Młodzieży, Warsztaty aktorskie „Scena Marzenie”, prowadzone przez znanego nie tylko w Polsce, ale na świecie monodramistę Mateusza Nowaka, warsztaty dramaturgiczne prowadzone prze aktorkę Baja Pomorskiego Annę Chudek- Niczewską, spotkanie z reżyserem Markiem Koterskim, spotkanie Klubu Krytyki Teatralnej czy promocja książki dr Marzenny Wiśniewskiej „Archipelag indywidualności. Solowe teatry performerów współdziałających z materią”.

Trwające od 13 do 15 maja 2022 roku  Spotkania były naprawdę przesiąknięte esencją teatru.

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Anita Nowak