EN
15.09.2022, 12:09 Wersja do druku

O ludziach, których nie widać

„Chefec. Komedia okrutna” Hanocha Levina w reż. Michała Piotrowskiego - przedstawienie dyplomowe Szkoły Aktorskiej Teatru Śląskiego w Katowicach. Pisze Paweł Kluszczyński z Nowej Siły Krytycznej.

fot. Przemysław Jendroska/mat. teatru

Całkiem ambitnego zadania podjął się Michał Piotrowski, przygotowując dyplom studentów Szkoły Aktorskiej Teatru Śląskiego (we współpracy z Teatrem Czwarta Scena, czyli stowarzyszeniem studentów i absolwentów Szkoły, które powołał w 2015 roku). Przy tego typu spektaklach zawsze mnie zastawia, jakim kryterium kieruje się reżyser wybierając tytuł. Być może to po prostu bezduszna arytmetyka, która pozawala z dorobku dostawców tekstów wybrać obsadę na tyle i tyle kobiet i mężczyzn? Może to fiksacja spowodowana własnymi doświadczeniami reżysera z początków kariery aktorskiej? Chwila przebłysku czy ślepy los sprawiają, że oglądamy poprawne przedstawienie?

Jeśli mowa o „Chefecu. Komedii okrutnej” Hanocha Levina, to sprawa się komplikuje, gdyż abiturientów płci męskiej było mniej niż przewiduje obsada, ale i tutaj reżyser sobie poradził. Tekst nie traktuje o charyzmatycznych bohaterach, a o przeciętnych członkach społeczności, co może sprawiać trudność młodym aktorom. W końcu każdy chce w dyplomie zwrócić na siebie uwagę potencjalnych pracodawców, krytyków, czy po prostu oswoić widza ze swoim wizerunkiem. Zatem Michał Piotrowski postawił przed studentami wysoko poprzeczkę, mieli zagrać ludzi niezauważalnych i jednocześnie pokazać jak najlepiej swój warsztat. Jednym to wyszło lepiej, inni momentami byli pogubieni, ale ostatecznie podołali zadaniom.

Akcja toczy się w Izraelu, w domu wielorodzinnym. Jedno z mieszkań zajmują małżonkowie Tejgalach (gościnnie Paweł Kempa) i Klemensea (Maja Kucharska), pod swoim dachem mają niechcianego krewnego, tytułowego Chefeca (Hubert Skonieczka). Para to ludzie mający dawno młodość za sobą, jednak nie potrafią lub nie chcą pogodzić się ze starzeniem. Monotonię codzienności urozmaicają sobie, dokuczając domownikowi, osobie w podobnym wieku, z drobnym upośledzeniem umysłowym. Chefec ma przyjaciela w sąsiedzie. Adaś Bardaś (Laura Tomska) to mężczyzna wycofany z życia, niepewny siebie, hipochondryk, ale stara się wesprzeć Chefeca, gdy ten postanawia popełnić samobójstwo.

Levin przenosi akcję nie tylko w bliskie sąsiedztwo, ale i do kawiarni. Radosia Niezgoda podzieliła Scenę w Malarni na trzy ciasne strefy, które Radosław Lis oświetla w zależności od tego, gdzie przenosi się akcja. Pomysł prosty, ale skuteczny.

Barmanka Chana Czerlicz (Paulina Zdancewicz) dzień i noc pełni służbę, znudzona i zmęczona życiem sennie przeciera stoliki. Najbardziej zadziorna bywalczyni tego miejsca, Szukra (Gabriela Lachendro), stwarza tylko pozory władczej, zdradzają ją piosenki, które śpiewa. Samuela Barona napisał dla tej postaci utwory, będące komentarzem wydarzeń. Kobietą prawdziwie silną, chcącą kontrolować otoczenie jest córka Tejgalacha i Klemensei, cynicznie podporządkowuje sobie matkę. Fogra (Eliza Sondaj) jest w przededniu ślubu, burzy równowagę panującą w rodzinie i doprowadza do śmierci Chefeca, który bez pamięci się w niej kocha.

Z plejady charakterów wyróżnia się Adaś Bardaś, najcichszy z bohaterów. Laura Tomska nie gra mężczyzny, jest człowiekiem w głębokiej depresji, który dawno stracił wolę życia i wiarę w szczęście. Jest przez cały czas jakby obok postaci, mówi z wymuszoną słabością w głosie. Granie na przysłowiowe pół gwizdka wydaje się znacznie trudniejsze niż demonstrowanie silnego charakteru. Podobnie rolę sennej kelnerki próbowała prowadzić Paulina Zdancewicz, niestety w pierwszych scenach zjadła ją trema. W kolejnych jednak jej gra zapada w pamięć, pokazuje osobę pozbawioną złudzeń i marzeń. Gabriela Lachendro nadużywa emocji, portretując kobietę zbyt często zaglądającą do kieliszka, ale może to tylko efekt mało ekspresywnych bohaterów, których ma w tle. Fizjonomia Pawła Kempy odrobinę nie pasuje do Tejgalacha, mężczyzny wpadającego w obłęd, przekraczającego próg starości. Eliza Sondaj nie do końca prawdziwie pokazała despotyzm córki. Jej alter ego, czyli duch zmarłej siostry bliźniaczki, Kastry (Agata Curyło), jest jej przeciwieństwem, co wyjaśnia jej zachowania. Maja Kucharska przerysowuje postać matki, dojrzałej kobiety a wciąż zbyt naiwnej. Taki portret bohaterki nie pasuje do młodego wyglądu aktorki.

Do roli ładnego (i tylko ładnego) chłopca – Warszawiaka – Kamil Dziwoki wydaje się stworzony. Narzeczony Fogry przytakuje głupkowato na każdy jej wymysł, dba tylko o zapełnienie żołądka. Gra spokojnego sztywniaka, któremu można wszystko powiedzieć, choć po przekroczeniu pewnej granicy, traci cierpliwość. Podobnie jest z postacią tytułową, Huberta Skonieczka prezentuje zdziecinniałego pięćdziesięciolatka, świadomego losu piątego koła u wozu.

Trema nie pozwoliła młodym aktorom pokazać w pełni warsztatu od pierwszych minut. W finale z kolei entuzjazm z udanego przebiegu spektaklu, sprawił, że nie każdy był w roli na sto procent… Mimo to wyszło całkiem ciekawie przedstawienie, z pewnością zyskuje ze spektaklu na spektakl, nic dziwnego, że Teatr Śląski wstawił je do stałego repertuaru.

---
Hanoch Levin
„Chefec. Komedia okrutna”
tłumaczenie: Agnieszka Olek
reżyseria: Michał Piotrowski
Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach i Teatr Czwarta Scena, Scena w Malarni, premiera: 21 maja 2022
występują: Agata Curył, Maja Kucharska, Gabriela Lachendro, Laura Tomska, Beata Wojtan / Eliza Sondaj, Paulina Zdancewicz, Kamil Dziwoki, Paweł Kempa (gościnnie), Hubert Skonieczka
***
Paweł Kluszczyński – rzemieślnik kultury, z wykształcenia technolog chemik, z pasji autor recenzji, felietonów, dramatów, poezji, bajek, bloga ijestemspelniony.pl; zawodowo od zawsze związany z teatrem, finalista VII i IX Edycji Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego dla młodych krytyków teatralnych, członek Komisji Artystycznej 28. Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Źródło:

Materiał własny