Oparta na tekście Wajdiego Mouwada „Europa” to spektakl z kilku powodów zaskakujący. O styczniowej premierze Nowego Teatru, a także artystycznych planach Sceny pod nowym kierownictwem opowiada Piotr Gruszczyński – pisze Michał Centkowski w „Vogue Polska”.
Laureat Europejskiej Nagrody Dramaturgicznej Wajdi Mouawad rzadko pozwala na inscenizacje swoich tekstów, zwłaszcza tych, które sam wystawiał. Dla Warlikowskiego zrobił wyjątek. To szczęśliwy zbieg okoliczności, że otrzymaliśmy zgodę autora, żeby wystawić ten tekst. Udało się to za sprawą przyjaźni i głębokiej wzajemnej fascynacji artystycznej Warlikowskiego i Mouawada – mówi Piotr Gruszczyński, dramaturg spektaklu oraz wicedyrektor do spraw programowych Nowego Teatru. Właściwie mieliśmy pracować nad innym tytułem, ostatecznie jednak sięgnęliśmy po „Przysięgę Europy”. Z kilku powodów. Po pierwsze, w swojej strukturze sztuka ta odwołuje się silnie do tragedii antycznej, po drugie, traktuje o winie i o tym, czy winę ponosi tylko ten, kto dokonał zbrodni, czy też może, jak wierzyli antyczni, wina spada także na kolejne pokolenia. To także tekst o odpowiedzialności, próbie odkupienia. To wszystko tematy, którymi od lat karmi się teatr Krzysztofa – wskazuje Gruszczyński. Warlikowski w ostatnich latach tworzył spektakle oparte o wielowarstwowe, erudycyjne scenariusze autorskie, łączące literackie, kulturowe tropy, swoiste kolaże tekstów, motywów, toposów. Tym razem inscenizuje konkretny dramat. Reżyser, podobnie jak cały nasz zespół, w pewnym sensie tęsknił za pracą z gotową sztuką. Dla aktorek i aktorów proces twórczy, w którym scenariusz powstaje niejako na bieżąco, choć ekscytujący, jest też mocno wyczerpujący. Oczywiście można wrócić do klasyków, do Szekspira czy do antyku, ale trudno znaleźć gotowy tekst, który jest wartościowy literacko, a jednocześnie buduje jakiś świat. Cały świat. A „Przysięga Europy” taki świat tworzy – przekonuje dramaturg. Tworząc własny scenariusz, mamy pewien rdzeń, który obudowujemy tekstami, najcelniej, naszym zdaniem, komentującymi jakiś moment rzeczywistości, najlepiej pasujący którejś z naszych postaci. To daje dużą wolność. Tym razem było nieco inaczej, musieliśmy odnaleźć sensy w tekście, z którym pracowaliśmy, nie mogliśmy szukać go na zewnątrz. Jeden z najważniejszych europejskich reżyserów, dyrektor artystyczny Nowego Teatru, przyzwyczaił widzów do monumentalnych, wielogodzinnych przedstawień. Tymczasem opowiadająca o śledztwie dyplomatki ONZ w sprawie masakry cywilów, w bliżej nieznanym Państwie, jest także najkrótszym od lat przedstawieniem Krzysztofa Warlikowskiego. Trwa nieco ponad dwie godziny.
Choć Nowy Teatr pod kierownictwem Michała Merczyńskiego, inaczej rozkłada akcenty – przede wszystkim więcej ma być w nim Warlikowskiego – jest nadzieja, że scena przy Madalińskiego pozostanie miejscem otwartym na inne wrażliwości oraz na innych twórców. Chcemy zapraszać do współpracy artystów, których cenimy i których jesteśmy ciekawi. Takich, którzy mogą dać zespołowi nowy, twórczy impuls. Kolejną premierę, w koprodukcji z Teatrem Polskim w Poznaniu, przygotuje u nas Katarzyna Kalwat – zapowiada Gruszczyński. Reżyserka wystawi „Pulverkopf” Edwarda Pasewicza. Błyskotliwa, wielopoziomowa opowieść osnuta wokół śledztwa dotyczącego losów niemieckiego kompozytora Norberta von Hannenheima, to, jak zwraca uwagę Gruszczyński, jedna z najciekawszych i chyba najbardziej niedocenionych polskich powieści ostatnich lat. Premierę przedstawienia zaplanowano na 9 kwietnia.
Sezony zakończy spektakl taneczny w choreografii i reżyserii, od lat związanego z Nowym Teatrem Claude’a Bardouila. Na scenie obok performerów, między innymi Wojtka Grudzińskiego, wystąpią aktorki i aktorzy Nowego.
Europa. Tekst: W. Mouawad, reżyseria: Krzysztof Warlikowski. Nowy Teatr. Premiera: 7 stycznia.