Logo
Magazyn

Nie sposób oderwać od niej wzroku

31.03.2026, 15:39 Wersja do druku

Tak moją laudację wygłoszoną wczoraj, 30 marca 2026 w Instytucie Teatralnym podczas uroczystości wręczania nagrody i wyróżnień laureatom konkursu im. im. Andrzeja Nardellego zatytułowała redakcja Scen Polskich w najnowszym numerze kwartalnika. Określenie dotyczy kreacji postaci Diany z „Księżniczki na opak wywróconej” Pedro Calderona de la Barki w reżyserii Pawła Aignera w wykonaniu Aurory Lipartowskiej. Pisze Anita Nowak w „Scenach Polskich”.

fot. mat. ZASP

Aurora Lipartowska pochodzi w Krakowa. Tam też w roku 2025 ukończyła Akademię Sztuk Teatralnych.

Spektakl dyplomowy „Amatorki”, w którym grała, przygotowany pod opieką Pawła Miśkiewicza jako kreacja zbiorowa zdobył Grand Prix na 43. Festiwalu Studenckich Teatrów w Łodzi oraz Nagrodę Teatralną im. Stanisława Wyspiańskiego.

Jeszcze jako studentka już w 2022 roku, Aurora Lipartowska zagrała postać Syreny 2 w spektaklu Serena- Traktat o samogłoskach w reżyserii Katarzyny Anny Małachowskiej w krakowskim Teatrze KTO i w spektaklu Inferno w reżyserii Wery Makowskx w Teatrze Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, a w roku 2024 postać Pauli; pełniła też funkcję asystentki w Amatorkach Elfriede Jelinek w Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, a rok później zagrała w spektaklu Idioci. Spass! w reżyserii Jakuba Zalasy w Teatrze BARAKAH.

Ma też Aurora Lipartowska na koncie doświadczenie filmowe.

Od 2018 roku statystowała i grała epizodyczne postaci w wielu filmach.

W 2023 roku występowała w serialu telewizyjnym Dewajtis w reżyserii Filipa Zylbera, w krótkometrażowym filmie Heksa w reżyserii Igi Krasuckiej oraz w Mieszanych uczuciach w reżyserii Bartłomieja Karcha.

Ostatnio zobaczyłam ją w najnowszym odcinku „Na dobre i złe” w roli, która ma szansę na dłużej zadomowić się w historii szpitala w Leśnej Górze.

Jeśli zaś chodzi o w pełni profesjonalne wejście na teatralne deski, to zaraz po dyplomie zdobytym w Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie Aurora Lipartowska zadebiutowała na scenie Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu rolą Diany, księżniczki mantuańskiej w spektaklu opartym na dramacie Pedro Calderona de la Barki Księżniczka na opak wywrócona w reżyserii Pawła Aignera. I zagrała tę postać brawurowo. A właściwie postaci. Bo i jako sama księżniczka, i jako taż przebrana za własną służącą, czy też chłopca, który w stroju do konnej jazdy, uciekała z domu w poszukiwaniu ukochanego Roberto, jest inna, choć w każdej iskrzy taką gamą środków aktorskich, że kiedy znajduje się na scenie, nie sposób oderwać od niej wzroku.

Np. kiedy spod smutku malującego się na twarzy dziewczyny skazanej na niechciane małżeństwo, obok chwilowego zagubienia w bezradności, przybliżającej ją do rozpaczy, przebijają nuty złości, jakby zapowiedź buntu przeciw niesprawiedliwości losu. W wielu momentach aktorka zaskakującymi środkami miesza lirykę z groteską, złość z niepewnością, erotyczną słabość do przypadkowego na zamku gościa, z miłością do Roberto.

Znakomicie gra to zagubienie między chwilową fascynacją a miłością, przewrotność emocji.

W ogromnej mierze czyni to wszystko, dzięki odaktorskim podtekstom, których cały wachlarz przydaje doznaniom postaci.

Kiedy np. udaje służącą, spod pozornej rubaszności wydobywają się też tłumione przebłyski pańskości.

Aktorka prezentuje też w spektaklu swój niemały talent wokalny. Jest bowiem niezwykle muzykalna; w życiu gra np. na cajonie, ukulele.

Do jej przydatnych w zawodzie umiejętności należy też taniec klasyczny, współczesny, ludowy, towarzyski, dworski i improwizacja.

Uprawia też Aurora Lipartowska liczne sporty, mi. in. gimnastykę, akrobatykę, siatkówkę, pływanie. O ile te dwie ostatnie dziedziny w tej akurat roli nie były jej przydatne, to pozostałe dodają postaci Diany sporo wdzięku i uroku, uwiarygodniając pochodzenie i osobowość jej postaci.

Diana Lipartowskiej to najbardziej złożona i niejednoznaczna postać w toruńskiej inscenizacji. Jaki jej bohaterka ma charakter naprawdę ? Z pewnością nie jest nieskazitelnie dobra, choćby dlatego, że wyniosłością poniża czasem służbę. Z bezwzględną miną, spod której przenika ironia, szantażuje np. ogrodnika.

Aktorka nigdy nie gra emocji wprost, ale zawsze z nikłym podtekstem, którym bierze w nawias, poddaje w wątpliwość widza to, co zdawać by się mogło w danej chwili prawdą.

Tak bogatej w podteksty postaci nie gra w tym spektaklu żaden z doświadczonych aktorów. Ona mocuje się nawet z samym autorem, poddając w wątpliwość i wzbogacając rozlicznymi podcieniami jego portret Diany.

Tak znakomitego debiutu dawno nie widziałam. Ponadto, co istotne Aurora Lipartowska spełnia wszystkie regulaminowe wymogi pozwalające jej po laur Andrzeja Nardellego sięgać.

Tytuł oryginalny

Nie sposób oderwać od niej wzroku

Źródło:

„Sceny Polskie” nr 24

Autor:

Anita Nowak

Data publikacji oryginału:

31.03.2026

Sprawdź także