Logo
Magazyn

Studia są tylko początkiem

31.03.2026, 15:30 Wersja do druku

Z profesorem dr. hab. Jackiem Malinowskim, długoletnim wykładowcą Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie, Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, prodziekanem ds. kierunku reżyserii, Wydziału Sztuki Lalkarskiej w latach 2016- 2019, Dyrektorem Białostockiego Teatru Lalek rozmawia Anita Nowak w „Scenach Polskich”.

fot. Krzysztof Bieliński

W latach 2016-2019 pełnił pan funkcję prodziekana ds. kierunku reżyserii Wydziału Sztuki Lalkarskiej, cały czas pracuje pan ze studentami jako wykładowca; wykształcił pan już sporą gromadkę młodych reżyserów, czy wszyscy pozostali wierni sztuce lalkarskiej, czy podobnie jak aktorzy próbują wymykać się do dramatu?

Świat teatralny zmienił się bardzo w ciągu ostatnich 25 lat, kiedy to sam rozpoczynałem studia na kierunku reżyserii teatru lalek. Konwencje teatralne przestały być hermetyczne, otworzyły się na siebie. Gatunki zaczęły się mieszać, zatem aktorzy i reżyserzy określonych kierunków przestali się ograniczać i sięgają po różnorodne formy wypowiedzi artystycznej. Z pewnością jest tak, że studentom dzisiejszej białostockiej filii Akademii Teatralnej bliżej jest do teatru lalek, teatru ożywionej formy, ale próbują także swych sił w teatrach dramatycznych czy muzycznych. Zależne jest to oczywiście od indywidualnych predyspozycji, talentu, wrażliwości. Kiedy młody człowiek utwierdzi się w przekonaniu, że wyrażanie się za pomocą formy jest mu bliskie, kiedy zrozumie ten niełatwy język i wypracuje odpowiedni poziom techniki własnej, to jestem pewien, że pozostaje wierny tej profesji i świadomie wykorzystuje jej możliwości w rozmaitych odsłonach. Dzisiejszy świat, przesiąknięty dosłownością i ilustracyjnością, potrzebuje według mnie zanurzenia się w sztuce, w którą wpisana jest metafora. Lalkarstwo, teatr ożywionej formy ma to w swej naturze. Warto więc, by tą naturą dzielić się nie tylko w ramach czystości gatunkowej a również wśród innych konwencji teatralnych czy filmowych.

Na ile praca reżysera w teatrze lalek różni się od pracy w teatrze dramatycznym?

Nie ma prawdopodobnie na to pytanie dobrej odpowiedzi. Reżyser teatru lalek powinien być podobnie jak ten, pracujący w teatrze dramatycznym, twórcą o szerokim horyzoncie, z wykształceniem humanistycznym pozwalającym na czytanie i używanie kodów kulturowych naszej cywilizacji w procesie twórczym. Podobnie jest z umiejętnościami pozwalającymi na analizę, a potem syntezę treści przedstawienia. Talent organizacyjny, umiejętność pracy w zespole, decyzyjność, wrażliwość, refleksyjność, erudycja… to z pewnością cenne cechy każdego reżysera. Reżyser teatru lalek ma z pewnością dodatkową umiejętność polegającą na konstruowaniu narracji za pomocą obrazu, metafory plastycznej wynikającej z wrażliwości na formę ożywioną.

Z których swoich wychowanków jest pan najbardziej dumny; którzy osiągnęli najwyższe umiejętności, zdobyli największą popularność i odnoszą największe sukcesy

Dumny jestem z wszystkich absolwentów, którzy oddają serce naszej profesji i pracują rzetelnie nad rozwojem swego warsztatu. Nie wiem, czy popularność jest tu miarą sukcesu. Najważniejszy jest chyba wyrazisty charakter twórczości, czytelny styl, rzemiosło. Czasami dochodzi się do tego momentu latami. Studia są tylko początkiem. To czas na rozpoznanie teatralnych narzędzi, które mają pomóc w realizacji teatralnych idei w zawodowym świecie. Muszę powiedzieć, że wielu naszych wychowanków radzi sobie naprawdę pięknie.

Czy najlepiej zapowiadających się zawsze udaje się zatrzymać w swoim teatrze?

Wydaje mi się, że są to bardzo indywidualne sytuacje i decyzje. Najważniejsze, by wynikało to z autentyczności i realnej potrzeby. Dzisiejszy świat daje naprawdę dużo możliwości, więc nie chodzi tu raczej o zatrzymywanie kogokolwiek. Twórczość nie znosi przymusu. Musi to być wynik wolnej woli do realizowania się w określonym typie teatru i w określonym języku teatralnym.

Jako wybitny artysta ma pan własny styl pracy z przedmiotem czy lalką i jako pedagog kształci pan w tym kierunku młodzież czy też stara się wykrzesać z młodych ludzi ich indywidualne sposoby tworzenia?

Myślę, że to podstawowe założenie. Każdy reżyser buduje swój własny, indywidualny warsztat a także swój własny, indywidualny język i styl. Istnieją oczywiście obiektywne reguły teatralne, które należy zrozumieć a potem uświadomić je sobie na scenie. Dalej to już praca nad własnym, niepowtarzalnym stylem budowania rzeczywistości scenicznej.

Jakich cech poszukuje pan w osobowości kandydata na lalkarza w trakcie egzaminów wstępnych na uczelnię?

Jest ich z pewnością kilka…To m.in. erudycja, wrażliwość, poczucie humoru, oryginalna wyobraźnia, myślenie obrazami, słuch muzyczny, umiejętność analizy i syntezy problemu, umiejętność obserwacji, potrzeba dialogu i komunikowania się i to, co niezwykle ważne czyli wrażliwość na formę i plastykę.

Czy oglądając przedstawienie, o którym załóżmy nic pan nie wie, potrafiłby pan rozpoznać rękę swojego wychowanka?

Myślę, że jest kilku takich. I jest ich coraz więcej.

Co zawdzięcza pan jako artysta swoim nauczycielom?

Zawdzięczam im praktycznie wszystko. To kim jestem i gdzie jestem. Od początku świadomej nauki po dzień dzisiejszy.

Z czego w własnej karierze zawodowej jest pan najbardziej dumny?

To trudne pytanie. Myślę, że dumny mogę być z powodu tego, ilu fantastycznych ludzi spotkałem, spotykam i mam nadzieję, będę spotykał na swej drodze twórczej. A także z powodu tego, że to piękne marzenie o pracy w Teatrze, jakie zrodziło się we mnie w dzieciństwie, realizuje się po dzisiejszy dzień. To też duma z drogi, jaką przebywa się od świata idei do zmaterializowanego kształtu. To uczestnictwo w magicznym rytuale.

Dziękuję za rozmowę.

Tytuł oryginalny

Studia są tylko początkiem

Źródło:

„Sceny Polskie” nr 24

Autor:

Anita Nowak

Data publikacji oryginału:

31.03.2026

Wątki tematyczne

Sprawdź także